Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Piaskownicowe mamuśki: Przestańcie zwracać uwagę mojemu dziecku! Tylko ja to mogę!

| 15.06.2016, aktualizacja: 15.06.2016 | 8

Kto dał ci prawo, do mówienia mojemu dziecku co mu wypada? Skąd wiesz, na jakiego człowieka chcę je wychować?

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(1)
Zwracanie uwagi dziecku przez inne mamy na placu zabaw
fot. fotolia

Nie daję ci prawa do zwracania uwagi mojemu dziecku

Tylko ja mogę krzyczeć na moje dziecko. Tak wiem, nie powinnam podnosić na nie głosu, ale święta nie jestem. Ja nie powinnam, ale tobie z pewnością tego nie wolno! Każdy wychowuje dziecko zgodnie z własnymi przekonaniami. Ja nie wtrącam się do grubej czapki, którą twoje dziecko ma na głowie w ciepły dzień, nie każę mu dzielić się jego zabawkami i nie pouczam, więc ty też nie rób tego!

- Podziel się łopatką. Grzeczne dzieci tak robią. Chyba chcesz być grzeczną dziewczynką! - mówi jedna z piaskownicowych mama do mojej córki. Może, gdyby mała potrafiła mówić, odpowiedziałaby owej mamuśce, że dzielić można się, jeśli łopatek jest kilka, a oddanie własnej to zupełnie coś innego. 

Kto dał prawo tej zupełnie obcej kobiecie do pouczania mojego dziecka?! Rozumiem reagowanie i zwracanie dzieciom uwagi w niebezpiecznych sytuacjach. Jeśli coś zagraża zdrowiu dziecka, oczywiście powinnyśmy reagować, bez względu, czyje to dziecko. W kwestiach wychowawczych radzę trzymać się od mojego dziecka z daleka. To ja decyduję o tym, na jakiego człowieka chcę wychować swoje dziecko, jakie wartości mu wpoję. Ja mam prawo oceniać, czy dane zachowanie jest niegrzeczne, czy może jest jedynie obroną własnych granic

Prawo do dyscyplinowania obcego dziecka

Nie raz widzę zachwiania innych dzieci, które mi nie odpowiadają i chętnie przywołałbym te maluchy do porządku, ale nie robię tego, bo... nie są to moje dzieci. Jeśli dziecko przekracza  pewne granice, zwracam uwagę jego mamie, a nie dziecku. Nie przemawia do mnie prawo do dyscyplinowania obcego dziecka, jeśli źle się zachowuje, bo co znaczy "źle"? Dla piaskownicowej mamy moja córka, która nie oddała własnej łopatki, ewidentnie źle się zachowywała, a według mnie miała pełne prawo, by jej nie oddawać. Bicie, kopanie, krzywdzenie drugiej osoby jest absolutnie niedopuszczalne. Wtedy nie tylko można, ale i powinno się reagować, bo udając, że nie widzimy tego, wychowujemy pokolenie dzieci przepełnionych znieczulicą, które w przyszłości mogą nie zareagować, widząc na przystanku bitą staruszkę.

Dziękuję ci, że dyscyplinujesz moje dzieci

Innego zdania jest amerykańska mama Karen Alpert, która w sieci otwarcie dziękuje nieznajomemu za zwrócenie uwagi jej dziecku: 

"Nie miałam szansy, żeby dziś ci to powiedzieć, ale DZIĘKUJĘ. Kiedy moje dziecko zachowuje się jak osioł, a mnie z jakiegoś powodu nie ma w pobliżu, masz moje pozwolenie, żeby zwrócić mu uwagę. Nie masz prawa go uderzyć ani wydrzeć się na niego (to moje prawo), ale proszę, czuj się upoważniony do powiedzenia mu, żeby przestał być dupkiem, który wpycha się na drabinki. Albo kiedy wspina się po zjeżdżalni. Albo kiedy śmieci. Albo kiedy używa brzydkich słów. Albo kiedy terroryzuje inne dzieci. Albo kiedy robi cokolwiek, czego nie powinien i co sprawia przykrość innym.

Pozwalam Ci na to, ponieważ nawet jeśli nie jesteś jego rodzicem, to jesteś dorosłym. Oznacza to, że jesteś od niego mądrzejszy. Tak, wiem, prawdopodobnie są rodzice, którzy nie znoszą, gdy ktoś obcy dyscyplinuje ich dzieci, ale nie należę do nich".

A ty, po której stronie jesteś? Napisz w komentarzu.

Zobacz też:
Walka mam – zobacz starcie na placu zabaw - film
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (8)
avatar

Ania24
Ania24 | 2016-06-18 17:03 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Albo jak Julcia była młodsza (teraz 4latka ma) to zawsze bałam się że jak bedzie własnie w tym wieku jakim jest teraz to bedzie sypać piaskiem dzieci albo zabierać szoadelek zabawki no że ogólnie zrobi coś obcemu dziecku i taka spięta zawsze chodziłam na place zabaw a tu ku mojemu przekonaniu to Julka była zawsze ofiarą takich zachowań bo to Jej dzieci zabierały rzeczy albo młodsze posypały oczy piaskiem bo mamuśki łeb w telefon i nie pilnowały nawet rocznych maluchów co jadły piach sypały itd a moja perełka nikomu nic nie robiła a przez te zdarzenia straciła zaufanie do młodszych od siebie dzieci i takich w piaskownicach no ja jej sie wcale nie dziwie. Jak ma jeden szpadelek ze sobą i grapki w piasku i inne dziecko chce ten szpadelek i ten rodzic mowi do Julki zeby sie podzieliła na chwile to tłumacze że dzieleie jest wtedy kiedy ma sie dwie takie rzeczy i sie daje jedną z nich a oddanie swojego szpadelka nie jest dzieleniem i mówie zeby te dziecko wzieło grapki jeśli Julka pozwoli bo nie musze na przekór Jej sie dzielić z dziećmi bo Ona sama musi sobie to wypracować bo raz jest tak a raz tak dzieci mają różne humory i lepsze i gorsze dni jak i dorośli bo to że dzisiaj nie chce podzielić sie cukierkami nie znaczy że jest hamska czy samolubna bo jutro może być tak że odda komuś całą paczke tych cukierków a sobie weźmie jednego bo nie raz była taka sytuacja z różnymi rzeczami :)

Odpowiedz

ewe
ewe | 2016-06-16 09:57 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Zazwyczaj olewam inne dzieci na placu zabaw. Nie moje dziecko - nie mój problem. Popychają się? Niech się tym ich rodzice zajmują, nie ja. Jeżeli żadne nie zachowuje się niefajnie w stosunku do mojego dziecka, to tylko obserwuję. Niestety, zdecydowana większość mamusiek chowa twarz w piśmidle dla kur domowych czy w smartfonie, zupełnie nie zwracając uwagi na to, co jej dziecię robi. W ten weekend nie wytrzymałam. w outlecie sklepu meblowego 3 dorosłych stało w swoim własnym gronie i dyskutowało a 2-3 letnia dziewczynka, metr od ojca, weszła na lustrzaną szafkę leżącą obok i zaczęła sobie po niej skakać. matka rzuciła okiem i nie zareagowała. Zdjęłam dziecko z szafki tłumacząc, że szafka to jedno, ale przecież może sobie nogi pociąć. Ojciec podziękował, matka zabiła wzrokiem "odwal się od mojego dziecka".
Tak więc piękny artykuł pt "nie pouczajcie mojego dziecka, nie życzę sobie" ale wierzcie mi, kiedy się coś złego zdarzy to nagle pojawia się "nikt nie zareagował, co za ludzie".

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

Ania
Ania | ewe | 2016-06-18 16:35 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

To nie tak. Pani zrobiła dobrze ponieważ Pani reakcja to było ratowanie bezpieczeństwa a nawet życia tego dzieciaczka. Ojciec dziecka wykazał podziękowanie bo zdał sobie sprawe ze dziecku mogła stać się krzywda i był wdzièczny a ta mama zrobiła taką mine tylko dlatego że zrobiło jej się głupio że nie dopilnowała dziecka i zabolało ją to że obcej osobie zależało bardziej na bezpieczeństwie dziecka niż jej samej i tyle

Odpowiedz

Lika
Lika | 2016-06-15 21:12 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Zwracam uwagę innym dzieciom np w sytuacji, gdy kolejka dzieciaków czeka by zjechać na zjezdzalni a jedno się wpycha przed nie, bo czekać mu się nie chce. Wkurza mnie cwaniactwo, którego uczone są od najmłodszych lat pod okiem rodziców, którzy oczywiście "nie widzą" niczego

Odpowiedz

Mama dwóch synów
Mama dwóch synów | 2016-06-15 20:33 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ostatnio sporo u nas zabaw w piaskownicy i sporo rzeczywiście można zaobserwować. Ciężko jest znaleźć złoty środek. Wyznaję zasady po części z pierwszą opinią, jak i z drugą w sumie w pełni. Uczę dzieci dzielenia się, ale nie pozwalam, aby jakieś dziecko bezczelnie zabierało zwłaszcza bez pytania zabawki moim dzieciom. Wówczas pytam się gdzie jest ich mama? Przeważnie siedzi obok i nie obchodzi ją co robi jej dziecko... nerwy mi puszczają i zwykle nie pozwalam dziecku zabrać zabawki. Tak samo pilnuję moje dzieci. Jeżeli zaś dziecko nie chce podzielić się swoimi zabawkami, co jest przeważnie zdarza wśród jedynaków, zajmuję jak mogę swoje dzieci, aby odciągnąć ich uwagę od tych nowych zabawek. Efekt jest taki, że to samolubne dziecko :D podchodzi do nas i zaciekawione zaczyna się dzielić i z nami bawić (choć szczerze też ja się odsuwam). Szkoda, bo to zwykle nie wina dziecka, ale matki, która siedzi blisko i chyba sama ma problemy z kontaktami społecznymi...
A drugiej strony chciałabym aby otoczenie zwracało uwagę moim dzieciom jak zrobią coś źle. Cóż ! To się nazywa wychowanie pierwotne i wtórne. Jeżeli ktoś nie chce żyć w społeczeństwie to niech znajdzie sobie samotną wyspę i tam bawi się w swojej piaskownicy.

Odpowiedz

mamuska
mamuska | 2016-06-15 20:06 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

ps nie wszystkie dzieci sa otwarte na nowe wiezi spoleczne niektore wola swoje indywidualne grono w ktorym sie lepiej odnajduja I potrafia zorganizowac mozna takie jednostki zauwazyc takze pomiedzy doroslymi kazdy z nas ma inny temperament sposob bycia nie kazdy musi byc otwarty I skory do wspolpracowania ze wszystkimi osobami w otoczeniu tylko dlatego ze znajduja sie w poblizu, nie probujmy zmieniac uosobienia naszych dzieci ze wzgledu na to ze w poblizu znalazl sie ktos kto nie akceptuje go takim jakim jest

Odpowiedz

mamuska
mamuska | 2016-06-15 20:02 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

osobiscie po czesci zgadzam sie z jednak jak I druga strona oczywscie od dyscypliny I egzekwowania pewnych zachowan od dziecka jestem ja jako matka jednakze trzeba przyznac ze nie bedziemy obecne przy dziecku przez caly cykl jego dorastania dziecko chodzi do przedszkola I szkoly niejednokrotnie wybiera sie do przyjaciol na urodziny I nie zawsze zostajemy wtedy z nimi w zwiazku z tym ja jak najbardziej utozsamiam sie z tym drugim podejsciem oczywiscie nie poprzez krzyk ale podejscie I zareagowanie w sposob rozmowy wytlumaczenia ze moze pewne zachowanie nie bylo do konca poprawne I mozna rozwiazac problem, konflikt inaczej ze mozna dojsc do porozumienia to juz jak najbardziej popieram z drugiej strony jezeli tak jak o piaskownicy mowa jestem obserwatorem I uczestnikiem tego co sie w danej chwili dzieje to sama jestem w stanie ocenic jak zachowuje sie moje dziecko wzgledem innych jak I na odwrot I w takich momentach nie wyobrazam sobie aby ktos inny wazyl sie zwrocic mojemu synowi uwage tym bardziej ze jest to osoba obca w jakikolwiek najmniejszy nawet sposob nie zwiazana przez co nie ma prawa do wypowiadania sie w sprawie jezeli ma jakies zastrzezenia powinna taka osoba dojsc porozmawiac ze mna badz jesli nie zawsze moze przeniesc sie "na inne podworko". podkreslam ze mam na mysli oczywiscie sytuacje ktore nie skutkuja w nastepstwie zagrozeniem dla zdrowia lub zycia innego dziecka w takim wypadku jak najbadziej szyba reakcja jest potrzebna jednakze przestrogi ze jak ktos nie przepusci kogos w kolejce do zjezdzalni bo juz zjechal ok 10 razy I jak nie ustapi komus innemu to.... zdecydowanie mowie nie I co do dzielenia sie zabawkami rowniez jesli dziecko ma ochote podzieli sie ale zmuszac sie go nie powinno moze jest do czegos przywiazane albo mialo jakis ciekawy zamysl zeby je wlasnie wykorzystac... w przedszkolu to co innego zabawki sa wspolne nie sa niczyja wlasnoscia I powinno sie je tam uczyc ze to co wspolne to wspolne ale to co wlasne to twoje dobro ktorym jesli masz ochote podzielisz sie jesli nie masz do tego prawo. przekladajac tak troche na sytuacje doroslych czy chetnie podzielilibysy sie np swoim telefonem z kims zupelnie obcym? nie zawsze osoba wzbudza nasze zaufanie gdy pyta o cos takiego w zwiazku z czym nie zawsze to robimy to samo jest np z pieniedzmi czesto odmawiamy czegos drugiej osobie jako dorosli nie uczmy wiec wiecznej uleglosci naszych dzieci jakkolwiek by to nie brzmialo nie mam na mysli ze dzielenie sie jest zle ale zarowno jak my mamy prawo do decydowania jako dorosli o naszych wlasnosciach tak samo I dzieci maja swoje dobra ulubione zabawy I osoby nie musza na wszystko przytakiwac bo otoczenie wywoluje presje na tym malym czlowieczku...

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

Ania24
Ania24 | mamuska | 2016-06-18 16:48 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ja też nie pozwalam żeby inne dzieci sie pchały na zjerzdżalni przed moją Julke bo tak było odkąd sama zaczeła wchodzić po schodach na zjerzdżalnie i nie moge znieść takiego czegoś jeszcze moja Julka jest taka uprzejma że sama przepuszczała dzieci nie raz i czekała zeby zjechać ale ile mozna czekać? Doceniałam w niej to ale niestety musiałam przestać i zaczełam z nią zajmować kolejke i sadzać do zjerzdżania bo w końcu po to sie chodzi na plac a nie stać i czekać w nieskończoność prawda? Albo jak sie buja na huśtawce to rodzic z mniejszym dzieckiem kręci sie i specjalnie czeka i sie patrzy zebym zdjeła Julke z huśtawki zeby te młodsze sie huśtało nie przejmuje sie tym bo po pierwsze dlaczego mam odbierać Jej radość dla obcego dziecka? A po drugie nie ma wyznaczonego czasu na bujanie wiec moze sie bujać nawet pół dnia jak sprawia Jej to przyjemność ale w środku aż sie we mnie gotuje jak ktoś chce wzbudzić we mnie wyrzuty sumienia

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?