Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Piękna czy ubrana? – felieton czytelniczki

| 27.02.2015, aktualizacja: 27.02.2015 | 0

Postanowiłam się dziś ładnie ubrać. Ot, taki kobiecy kaprys. Ładny ciuszek, makijaż, fryzurka, pomalowane paznokcie. Nie żebym chciała zaraz zostać uczestniczką Top Model, ale małe zaskoczenie w oczach mojego mężczyzny by się przydało.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(1)
Mama pisze felieton
fot. Fotolia
Postanowiłam się dziś ładnie ubrać. Ot, taki kobiecy kaprys. Ładny ciuszek, makijaż, fryzurka, pomalowane paznokcie. Nie żebym chciała zaraz zostać uczestniczką Top Model, ale małe zaskoczenie w oczach mojego mężczyzny by się przydało.

Wstałam wcześniej i zaczęłam od przetrząsania szafy. Hmmm, nie mam nic ładnego. Same starocie… O jest! Nieee, za mała ta bluzka. Swoją drogą po co ja ją trzymam?! Pewnie jak każda kobieta marzę, że założę ją, „jak schudnę”. Doskonale wiem, że moment „jak schudnę” może się odwlekać latami, więc rzucam szmatkę na podłogę. W końcu dokopuję się do bluzki sprzed lat, która, o dziwo, nadal jest dobra. Ubrałam się. Wyglądam jak milion dolarów. No, może jak milion złotych. W sumie jak milion kopiejek, ale nie będę drążyć tematu. Teraz czas na fryzurę. Włosy związane od wielu miesięcy – może czas je rozpuścić? Pozwolić im opaść na policzki... I już mi bliżej do miliona dolarów. Makijaż, ze względu na porę dnia i brak okazji do balowania, robię delikatny. Taki naturalny look. Wybieram lakier do paznokci. Czerwony? Czarny? Nieee, czarny podkreśli bladość moich rąk. Wezmę czerwień. Ognistą.

I gdy tak siedzę ubrana, uczesana, umalowana, a paznokcie mi schną, odzywa się bliski sercu dźwięk. Moje Źródełko. No więc biegnę do łazienki po zmywacz – jedyna opcja. Chyba, że mam taki chuch, że moje paznokcie wyschną w sekundę. Nie mam, więc zmywam ognistą czerwień, która barwi mi palce na czerwono. Eee, nieważne. Kiedy się pochylam nad źródłem hałasu, włosy opadają mi na twarz. Odgarniam, ale uparcie spadają. Gdzie wsadziłam tę nieszczęsną gumkę?! Nieważne. Potem. Po raz setny odgarniam włosy z twarzy i biorę Źródełko na ręce.

Dosłownie źródełko, bo tryska z niego wprost na moją kochaną bluzkę. I już taka ładna nie jest. Kiedy próbuję utulić Źródełko, ono wczepia swoje małe pięciopalczaste strumienie wprost w moje lśniące, rozpuszczone włosy. Aaa! Gdzie ta gumka?! W locie zdejmuję bluzkę, zakładam pierwszą z brzegu i dla odmiany suchą. Związuję włosy gumką, kończąc ich poranny taniec. Paznokcie, a raczej palce mam czerwone. Makijaż pozostał niewzruszony. W pędzie nie zauważyłam zegarka, który sprytnie zsynchronizował się z drzwiami otwieranymi przez mojego mężczyznę.

„Cześć kochani!”, „Cześć…”. Dostaję buziaka prosto w usta. Źródełko pokazuje mi swoje dwa świeżo wyhodowane zęby w szerokim uśmiechu. A ja... czuję się piękna.

Felieton nagrodzony w „Twoim Dziecku” nr 3/2015
Zobacz zasady Konkursu na Felieton  w miesięczniku „Twoje Dziecko”
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (0)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?