Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Jak dzieci uczą się ratować życie – opowiada Jurek Owsiak

| 22.06.2015, aktualizacja: 30.06.2015 | 0

Czy dziecko może komuś uratować życie? Warto uczyć dzieci pierwszej pomocy? Gdzie można znaleźć specjalne kursy dla dzieci? Nie wiesz? Koniecznie przeczytaj wywiad z Jurkiem Owsiakiem, prezesem zarządu Fundacji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(1)
Fundacja Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, Jurek Owsiak, Ratujemy i uczymy ratować, pierwsza pomoc
fot. Łukasz Widziszowski
Fundacja Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy w kwietniu 2006 roku stworzyła program edukacyjny „Ratujemy i Uczymy Ratować". To właśnie dzięki niemu dzieci w pierwszych klasach szkoły podstawowej mają szansę nauczyć się zasad udzielania pierwszej pomocy. Do programu szkoły zgłaszają się dobrowolnie. Fundacja edukuje wtedy nauczycieli takiej placówki i dostarcza im oraz uczniom materiały dydaktyczne (podręczniki, fantomy itp.). Efekt? Do tej pory programem objęto 26 893 nauczycieli z 12 160 szkół.

Ile dzieci nauczyło się już podstaw pierwszej pomocy dzięki waszemu programowi?

Ponad 2 miliony! To niesamowita liczba. Program „Ratujemy i Uczymy Ratować" sprawił, że w Polsce nauka resuscytacji krążeniowo-oddechowej jest powszechna, bezpłatna i dostępna dla wszystkich dzieci.

Czy wiesz: Ile kosztuje wyprawka szkolna dla dziecka?

To ogromny sukces. Mieliście takie założenia? Skąd w ogóle pomysł, żeby uczyć dzieci pierwszej pomocy?

Co do założeń i pomysłu... to trochę niezwykła historia. Zaczęło się od tego, że pojechaliśmy do Stavanger w Norwegii, aby zrobić program o firmie Laerdal, która produkuje fantomy. Przy okazji zwiedzania firmy dowiedzieliśmy się, że przygotowuje się ona właśnie do realizacji bardzo dużego zamówienia z Niemiec, ponieważ Niemcy chcą wprowadzić powszechną naukę pierwszej pomocy w szkołach. Zaczęliśmy głośno zastanawiać się nad tym, że skoro tak duży kraj bierze się za to, to może nam podpowiedzą, jak to najlepiej zrobić, i w Polsce też stworzymy taki powszechny program. Właściciel firmy obiecał, że skontaktuje nas z odpowiednimi niemieckimi urzędnikami, a póki co możemy sami zobaczyć na własne oczy, jak to działa, bo przecież w Stavanger w każdej szkole dzieci uczą się, jak udzielać pierwszej pomocy.

I zobaczyliście?

Jeszcze jak! W pięknej szkole – zadbanej, wesołej, poukładanej i przede wszystkim przyjaznej, każde dziecko na zajęcia przyszło z własnym fantomem i każde na zajęciach uczyło się, jak prawidłowo wykonywać uciski. Wróciliśmy do Polski oszołomieni, ale pełni zapału. Doszliśmy jednak do wniosku, że o ile tak bogaty kraj jak Niemcy na pewno może sobie pozwolić na kupowanie fantomów dla każdego dziecka, to my musimy pomyśleć jednak troszkę skromniej – ustaliliśmy, że dla każdej szkoły podstawowej będziemy kupować pięć mniejszych fantomów i jeden większy. I powolutku zaczęliśmy uczyć.

Niezwykłe jest to, że jakiś czas temu pojechaliśmy do Norwegii w zupełnie innej sprawie i na spotkaniu pochwaliliśmy się głośno, że mamy dokładnie taki sam program powszechnego nauczania pierwszej pomocy, jaki obowiązuje w ich kraju. Usłyszeliśmy wtedy ogromne zdziwienie, że przecież oni nie mają takiego programu! Jak było to możliwe? Okazało się, że to tylko lokalnie, w Stavanger dzieci uczyły się pierwszej pomocy w szkołach. Co więcej, Niemcy po krótkim czasie zrezygnowali z tego pomysłu, bo ich po prostu przerósł. A my nadal uczymy małe dzieci zasad pierwszej pomocy i to aż w 91 procentach szkół podstawowych!

Rzeczywiście niezwykła historia! Możesz powiedzieć, jak w takim razie Wam się udało?

Nie założyliśmy po prostu, że czegoś się nie da zrobić. Program wprowadzaliśmy małymi kroczkami, powoli, nie czekając na spektakularny sukces w błyskawicznym tempie. Podobnie zresztą jest i teraz, kiedy bardzo nam zależy na tym, by nauka pierwszej pomocy w pierwszych klasach szkoły podstawowej stała się obowiązkowa i jej zaliczenie znalazło się na świadectwie.

Czytaj też: Pytania rodziców pierwszoklasisty

A dlaczego Wam tak na tym zależy?  

Bo jeśli coś się staje obowiązkowe, to bardziej się staramy. Przykład? Kiedyś badania przesiewowe słuchu były jedynie deklaratywne. Nie wszyscy rodzice wiedzieli, że mogą z nich skorzystać, nie wszystkie szpitale je oferowały, choć mogły, niektórym się nie chciało, inni nie mieli czasu. Kiedy jednak stały się obligatoryjne, sytuacja się diametralnie zmieniła – po prostu zaczęto się przykładać i badać wszystkie noworodki.  

Przekonałeś mnie. To kiedy możemy się spodziewać przedmiotu obowiązkowego z pierwszej pomocy?

W Warszawie prawdopodobnie już w tym roku, najpóźniej w następnym. Będą to obowiązkowe cztery godziny w ciągu całego roku szkolnego, a przedmiot pierwszej pomocy będzie umieszczony na świadectwie szkolnym.

separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (0)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?