Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Naprawdę wesołych Świąt

| 03.12.2013, aktualizacja: 16.12.2015 | 0

Przed twoim dzieckiem wielka chwila: pierwsze Boże Narodzenie. Co zrobić, by było udane? Zapytaliśmy o to psycholożkę, Beatę Płażewską, oraz mamy, które takie święta mają już za sobą.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(0)
Boże Narodzenie, święta z dzieckiem
fot. Fotolia

Jeśli nawet dotąd nie przywiązywałaś zbyt wielkiej wagi do Bożego Narodzenia, teraz, gdy masz już dziecko, chcesz, by były jak z bajki: z choinką po sufit, wspaniałymi prezentami, kolędami oraz – to jasne jak słońce! – zachwyconym tym wszystkim dzieckiem. Nie chcemy psuć tego sielankowego obrazka, ale… No cóż, świąteczny debiut naszych pociech mamy za sobą i już wiemy, że to niezupełnie tak wygląda.
Czy da się uniknąć rozczarowania? – Tak, jeśli  tylko nie będziemy oczekiwać Świąt idealnych, takich jak w reklamie kawy czy na zdjęciach w kolorowych magazynach, weźmiemy pod uwagę możliwości maluszka, przymkniemy oko na drobiazgi i skupimy się na tym, co nam i naszym bliskim sprawia radość – mówi Beata Płażewska, psycholożka.

Co zrobić, by Święta były udane?

Wszyscy mamy jakieś wyobrażenia o świętach. Wynieśliśmy je z dzieciństwa, z książek, filmów, niektórzy z nas zbudowali je z marzeń o tym, czego im brakowało.
– Czasem tak bardzo chcemy, by rzeczywistość sprostała tym pięknym wizjom, że zbyt dużo od siebie wymagamy: lepimy po nocach pierogi, sprzątamy wszystko włącznie z piwnicą, wydajemy fortunę na jedzenie i prezenty. W efekcie jesteśmy podminowani i tak zmęczeni, że gdy te wyczekane święta wreszcie nadchodzą, nie mamy siły się nimi cieszyć – mówi psycholożka.
Czy w takim razie zwiększymy szanse na udane Święta, jeśli podamy byle co i zostawimy pod kanapą koty kurzu? – Nie w tym rzecz – mówi Beata Płażewska. – Po prostu warto uświadomić sobie, że nic nie musimy. Nie musimy gotować jak babcia Zosia, wygrać konkursu na najbardziej czyste okna w okolicy ani piec pierniczków w kształcie reniferów, tylko dlatego, że przepis na nie wydrukowało nasze ulubione czasopismo. Jeśli cieszy nas wypucowane na błysk mieszkanie, świetnie, pucujmy. Jeżeli lubimy samodzielnie sklejać łańcuchy na choinkę, róbmy. Ale nie biegajmy ze ścierką i nie róbmy ozdób tylko dlatego, że tak trzeba.

Po pierwsze – odpocznij

Na upartego można oskrobywać karpia o czwartej nad ranem nawet wówczas, jeśli od porodu nie przespało się ani jednej nocy. Tylko czy warto? – Przekonałam się, że nie – mówi Agnieszka, mama Szymka. – Przed pierwszym Bożym Narodzeniem dziecka rzuciłam się wir pracy: mieliłam, gotowałam, smażyłam, piekłam. Po dwóch dniach byłam kompletnie wykończona. Dotarło do mnie, że jeśli nie wyhamuję, zasnę z nosem w barszczu z samodzielnie ulepionymi uszkami. Albo, co gorsza, będę tak rozdrażniona, że moje kulinarne dzieła utkną wszystkim w gardle. Odpuściłam. Dokończyłam to, co zaczęłam, a po resztę wysłałam męża do garmażerii. A potem poszłam spać. – I bardzo dobrze! – komentuje psycholożka. – Dla dziecka nie ma znaczenia ani karp, ani perfekcyjnie wyprasowany obrus. Pragnie jedynie tego, by ci, których kocha, byli przy nim. Byłoby wspaniale, gdyby byli w jako takiej formie.

ZOBACZ TEŻ: Jak kolędy wpływają na rozwój dziecka

To, co najważniejsze, by Święta były udane

Skoro nie da się zrobić wszystkiego, warto skupić się na tym, co najważniejsze. Tylko – no  właśnie! – co jest najważniejsze? – Na pewno dobra atmosfera, bycie razem, rodzinne ciepło i to, co tak trudno opisać: nieuchwytna magia świąt – mówi psycholożka. Problem w tym, że dla każdego z nas te słowa mogą oznaczać coś innego. Każde z nas wychowało się w innym domu (np. takim, w którym przywiązywało się ogromną wagę do tradycji, albo przeciwnie, w takim, w którym ceniło się luz i poczucie humoru). Każde chce być lojalne wobec własnej rodziny. Każde ma jakieś wyobrażenie o tym, co czyni święta świętami. – Dlatego warto usiąść i spokojnie o tym wszystkim porozmawiać. Czego oczekujemy od wspólnie spędzonego Bożego Narodzenia? Co możemy zrobić, by nasze pragnienia się spełniły? Z czego możemy zrezygnować? – radzi Beata Płażewska.

W czasie świąt grunt to logistyka...

Przy okazji warto porozmawiać o bardziej przyziemnych sprawach. Ustalanie tuż przed Wigilią, czy spędzicie święta u tej czy innej babci, do czyich rodziców jedziecie najpierw, a do czyich później, co trzeba przygotować, zapakować i jakim cudem zmieścić to wszystko do samochodu, jest bardzo stresujące, zwłaszcza gdy zabiera się dziecko wraz z jego butelkami, pieluchami, ubrankami itd. Żeby uniknąć zamieszania i kłótni, ustalcie wszystkie szczegóły. To, co trudno zapamiętać (np. listę rzeczy do zabrania), zapiszcie na kartce.

 …i odrobina dystansu

Nie na wszystko mamy wpływ. Nie możemy na przykład sprawić, by ludzie, z którymi dzielimy się opłatkiem, zawsze zachowywali się tak, jakbyśmy sobie tego życzyli. Ale możemy zmienić do tego swój stosunek.  – Odkąd zostałam mamą, jestem zasypywana nieproszonymi radami. Drażnią mnie, zwłaszcza jeśli są wypowiadane niecierpiącym sprzeciwu tonem i zakończone kwestią: „Wychowałam trójkę dzieci, więc chyba wiem, co mówię!” – mówi Ewa, mama malutkiej Ninki. Jednak choć ich nie lubi, nie zamierza przez nie psuć sobie humoru w czasie Świąt. – Najczęściej kiwam głową, mówię: „Musimy o tym kiedyś pogadać” i szybko zmieniam temat („A co tam u Alinki?”).  – Takie rady rzeczywiście bywają trudne do zniesienia, warto jednak uświadomić sobie, że doradcy nie mają na ogół złych intencji. Chcą podzielić się swoją wiedzą, okazać nam troskę. A że robią to w irytujący sposób? No cóż, przy świątecznym stole nie zasiadają anioły – mówi psycholożka. 

A co z maluszkiem?

Nasz debiutant miał w niemym zachwycie wpatrywać się w bombki? Pewnie już wiesz, że dzieci niekoniecznie robią to, czego od nich oczekujemy.
–  Zmęczone, podekscytowane niemowlę może zachowywać się w czasie Świąt o wiele gorzej niż zwykle – uprzedza Beata Płażewska. I dodaje, że my, dorośli, nie możemy oczekiwać, by dziecko dostosowało się do nas i naszych planów, bo ono z pewnością tego nie zrobi. Jest za małe. Lepiej będzie jeśli to my, na ile się da, dostosujemy się do niego, na przykład nie zaplanujemy Wigilii na godzinę, o której miewa zwykle atak kolki albo idzie spać… Albo po prostu pogodzimy się z faktem, że zacznie płakać i trzeba będzie sobie z tym poradzić.

ZOBACZ TEŻ: Wzór na Święta według Superniani


separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (0)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?