Babyonline.pl
 
 
Gry
Rozwiń menu

Pierwszy raz na angielskim

| aktualizacja: 02.03.2009 | 4

Naukowcy dowodzą, że im wcześniej człowiek ma kontakt z językiem obcym, tym łatwiej się go uczy. Dlatego coraz więcej rodziców zapisuje małe dzieci do szkół językowych.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(0)
nauka, przedszkole, przedszkolaki, dzieci
Poznawanie języka obcego w czasie, gdy dziecko dopiero uczy się mówić, daje dobre rezultaty. Maluszek osłuchuje się z brzmieniem i melodią mowy innej niż jego własna. W tym wieku nie jest to nauka, lecz naturalne przyswajanie, które odbywa się mimo woli, w sposób niezamierzony, koniecznie podczas zabawy.
Każde dziecko uczy się we własnym tempie. Jeśli podejdziesz do tego bezstresowo, nie będziesz za każdym razem sprawdzać, ilu słówek się nauczyło, na pewno spodoba mu się ta nowa zabawa.

Co szkoła to inna metoda
Wiele szkół prowadzi zajęcia dla najmłodszych, nawet kilkumiesięcznych dzieci. Szukając odpowiedniej, posłuchaj rekomendacji znajomych, sprawdź kwalifikacje lektorów, obecność native speakerów, dowiedz się, jakim sposobem dzieci są uczone. Metoda Helen Doron polega na prowadzeniu zajęć wyłącznie po angielsku. Zakłada, że dwulatek pozna w ciągu roku około 250 słów, 20 piosenek oraz wiele rymowanek i wierszyków. Z kolei program Musical Babies kładzie największy nacisk na rolę muzyki i ruchu w nauczaniu języka angielskiego. Metoda Talking Kids polega na zachęcaniu maluchów do mówienia. Lektor stara się jak najwięcej rozmawiać z dziećmi, wykorzystując do nauki piosenki i wierszyki.W każdej z metod istotny jest element zabawy. Alternatywą wobec różnych szkół może być zebranie kilku znajomych dzieci, np. z przedszkola, w którym nie ma zajęć językowych, i poszukanie lektora z autorskim programem nauczania.

Małe grupy są lepsze
Decydując się na zajęcia w konkretnej szkole, zwróć uwagę na liczbę dzieci w grupie. Najlepiej, jeśli jest w niej nie więcej niż 7–8 maluchów. Nauczyciel może mieć trudność, by zapanować nad większą gromadką. Ważny jest też czas zajęć – nie powinny trwać dłużej niż godzinę, ponieważ małe dzieci nie potrafią się dłużej koncentrować. Z tego względu formy zabaw powinny się często zmieniać. Twoja obecność na zajęciach pomoże dziecku odnaleźć się w nowym miejscu, choć czasem dzieci same decydują, że nie potrzebują już wtedy rodzica.
Zabawy ruchowe, muzyczne i plastyczne, które uruchamiają różne zmysły: dotyk, węch, a nawet smak, oraz ćwiczenia i gry edukacyjne muszą być dostosowane do wieku dzieci. Maluchy uczą się wtedy słówek i zdań związanych ze znanymi im przedmiotami i ich najbliższym otoczeniem. Zajęcia powinien prowadzić lektor doświadczony w pracy z małymi dziećmi.

Green znaczy zielony
Pierwsze zajęcia służą oswojeniu z nową sytuacją i wzajemnemu poznaniu dzieci oraz lektora. Gdy widzisz, że twoja pociecha traci zainteresowanie i chce wyjść, nie zostawaj jej na siłę do końca. Jeśli zabawy są ciekawe, na pewno podczas kilku kolejnych zajęć się w nie zaangażuje, zacznie zapamiętywać wyrazy, aż któregoś dnia w domu nieoczekiwanie wykrzyknie, podskakując: „up”, a wskazując na zielony kolor, powie: „green”. Najważniejsze, by zajęcia zachęciły do poznawania języka, wywoływały miłe skojarzenia i rozbudziły chęć do dalszej nauki nie tylko angielskiego, ale także innych języków.

Skojarzenia i wyliczanki
Najlepiej uczyć dziecko języka, który się samemu zna. Wtedy można je wspierać w utrwalaniu słówek, piosenek, zwrotów, np. poprzez zabawy w domu. Powtarzaj z maluchem rymowanki w tym języku i czytaj mu książeczki z niewielkim zasobem słów. Podczas zabawy i przed zaśnięciem włączaj płyty z piosenkami, które potem możecie śpiewać razem na spacerach. To również znakomity sposób na zajęcie malucha podczas długiej podróży samochodem. Możecie wykorzystać też gry komputerowe, takie jak „Królik Bystrzak. Język angielski dla najmłodszych”, „Bolek i Lolek. Angielski dla najmłodszych” czy „Angielski dla najmłodszych. Ja i moja rodzina”. Są przeznaczone dla trzy-, czterolatków i pomagają poznawać podstawy języka obcego w czasie zabawy.

Od angielskiego do matematyki
Nauka języka obcego stymuluje rozwój mózgu i zwiększa możliwości intelektualne dziecka w przyszłości. Wczesna styczność z angielskim ułatwi naukę kolejnego języka, ale także matematyki czy muzyki.
Dobrze poprowadzone zajęcia językowe rozwijają dziecko wszechstronnie poprzez różnorodność proponowanych form zabawy. Oprócz kreatywności uczą je też kontaktu z innymi maluchami. A dla rodzica jest to sposób na przyjemne spędzenie czasu ze swoim dzieckiem.


Na pytania rodziców odpowiada Grzegorz Grabiec, dyrektor okręgowy z Centrum Nauczania Języka angielskiego metodą Helen Doron.

→ Ile razy w tygodniu maluch powinien chodzić na angielski?
W przypadku małych dzieci liczy się nie tyle liczba zajęć, ile jak najczęstszy kontakt z językiem. W naszej szkole dzieci
do 5. roku życia mają raz w tygodniu zajęcia półgodzinne, a starszym czas wydłuża się do godziny. Na pozostałe dni przeznaczony jest zestaw pomocy, które rodzice otrzymują na płytach CD. Dzieci powinny słuchać piosenek, wierszyków i prostych dialogów dwa razy dziennie, co daje w sumie możliwość kontaktu z językiem 14 razy w tygodniu.

→ Czy warto posyłać małe dziecko na zajęcia indywidualne?
Zdecydowanie lepsze i ciekawsze dla maluchów są zajęcia grupowe, podczas których dziecko ma szansę uczyć się nie tylko od nauczyciela, ale również od swoich rówieśników.

→ Czy zajęcia kontynuować aż do pójścia dziecka do szkoły podstawowej?
Tak, ciągłość jest ważna. Metoda Helen Doron zakłada, że dziecko będzie się uczyło w naszej szkole od 3. miesiąca życia do ukończenia 14 lat. Przede wszystkim uczymy dzieci mówić po angielsku (czyli rozwijamy ich komunikację językową). To w późniejszym okresie jest niezwykle cenne, bo szkoła podstawowa uczy języków obcych tradycyjnymi metodami, często ten bardzo ważny aspekt języka pomijając.


Konsultacja: Aleksandra jasielska, psycholog, wykładowca w Instytucie Psychologii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

td_dopisek.gif


separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (4)
avatar

ewa
ewa | 2010-06-27 22:51 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

A nie próbował nikt uczyć swoje dziecko angielskiego w domu z książeczkami "Angielski z maksem"? słyszałam wiele dobrego o nich

Odpowiedz

zazapo
zazapo | 2009-09-13 22:11 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

ja moje dzieciaki wysłałam do szkoły Mały Rynek w Krakowie i muszę przyznac, że jestem bardzo zadowolona z tego, że podjęłam taką decyzję. Małe grupy wyrozumiali nauczyciele czego więcej trzeba by skusic malucha do nauki języka? :)

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

superneo
superneo | zazapo | 2009-09-16 11:56 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

No normalnie ja też do tej szkoły dałem swojego maluszka. Może nawet chodził z twoim. Nazwisko Szczoczarz coś ci mówi?

Odpowiedz

zazapo
zazapo | superneo | 2009-09-16 22:15 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

niestety nie, ale może na inny język? Moi chodzą na angielski, a Twoja Pociecha?

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?