Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Pomysły na Dzień Matki

| 08.05.2009, aktualizacja: 09.05.2009 | 0
separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(0)
mama, niemowlę, uśmiech
Zdradzamy, jak można spędzić święto mamy. Bo mimo że upłynie trochę czasu, zanim twój maluszek przybiegnie do ciebie tego dnia z życzeniami, chciałabyś już dziś przeżyć go wyjątkowo. Oto pięć podpowiedzi.
Wielkie wodowanie
Dwa dni przed 26 maja zadzwoniła do mnie koleżanka i powiedziała, że na naszym osiedlowym basenie organizowany jest Dzień Matki dla wszystkich mam niemowlaczków. Spytała, czy nie wybrałabym się z nią i z jej czteromiesięcznym synkiem. W pierwszej chwili pomyślałam, że zwariowała. Basen? Przecież moja Zosia dopiero skończyła trzy miesiące! Okazało się jednak, że było świetnie! Każda mama dostała do dyspozycji własnego instruktora dla maluszka, a woda w małym baseniku została podgrzana do 37ľC. Dzieci czuły się świetnie, a Zosia zaczynała płakać dopiero wtedy, kiedy wyciągałam ją z wody. Instruktorka pokazała mi, jak trzymać małą, żeby nie było jej zimno i żeby się nie bała. Poznałam też dwie fantastyczne mamy i od tamtego czasu we trzy chodzimy popływać z naszymi maluchami. To był wspaniały dzień. Ewa, mama 16-miesięcznej Zosi

Party po godzinach
Ubiegłoroczny Dzień Matki niestety musiałam spędzić w pracy. Zostawiłam mojego siedmiomiesięcznego wtedy synka z rodzicami. Przez cały dzień było mi smutno i bardzo za nim tęskniłam. Kiedy po południu wróciłam do domu, czekała na mnie niespodzianka. Moi pomysłowi rodzice postanowili z okazji święta mamy przygotować pierwszy kinderbal Maksia. Zaprosili moje dwie przyjaciółki z dziećmi i przygotowali pyszny obiad. Były też baloniki i serpentyny. Mój synek wystąpił w koszulce z napisem: „Najbardziej kocham moją mamę” i w malusieńkiej muszce. Wyglądał uroczo i był bardzo zadowolony, bo buzia śmiała mu się przez cały czas. Rozpłakałam się ze wzruszenia i pomyślałam, że mam w domu bardzo przystojnego mężczyznę. Aneta, mama dwuletniego Maksymiliana

Mama w wersji lux
Maja urodziła się jako wcześniak. Całe noce spędzaliśmy przy jej łóżeczku, nic innego się nie liczyło. Kiedy niebezpieczeństwo minęło i mogliśmy zabrać córeczkę do domu, nie odstępowałam jej na krok. Zapomniałam, co to kino, teatr, kosmetyczka czy fryzjer. Od noszenia małej bolał mnie kręgosłup. Wtedy z okazji Dnia Matki dostałam od męża karnet do najlepszego SPA w mieście. Spędziłam cały dzień na masażach i zabiegach pielęgnujących. Cudownie wypoczęłam. Wieczorem z małą zostali teściowie, a my poszliśmy na kolację. Kiedy wróciliśmy do domu i wzięłam Maję na ręce, miałam wrażenie, że patrzy zaskoczona na moją nową fryzurę, ale wtedy pierwszy raz się do mnie uśmiechnęła! Matylda, mama pięciomiesięcznej Mai

W kafejce przy molo
26 maja zabieramy naszych chłopców nad morze. Odwiedzimy naszą ulubioną kafejkę przy molo, skąd roztacza się przepiękny widok na morze. Mają tam udogodnienia dla rodziców z dziećmi: przewijak, kącik zabaw i przemiłą, wyrozumiałą obsługę, której żadne zachowania maluchów nie są w stanie wyprowadzić z równowagi. Zawsze można poprosić o podgrzanie butelki z kaszką, a wokół stolików jest tyle miejsca, że zmieści się nawet podwójny wózek. Będziemy spacerować i cieszyć się dziećmi. Jedzie z nami moja ciocia, która zaoferowała pomoc przy bliźniakach, więc mam nadzieję, że uda nam się wieczorem wyskoczyć z mężem na romantyczną kolację. Tylko we dwoje. Beata, mama ośmiomiesięcznych bliźniaków

Matka w przestworzach
Najpiękniejszy Dzień Matki spędziłam w zeszłym roku, kiedy Jaś miał dwa i pół miesiąca. Był piękny dzień, więc wybraliśmy się całą rodziną za miasto. Od samego rana mój mąż miał tajemniczą minę, ale myślałam, że jedziemy na piknik na łąkę. Pojechaliśmy jednak do aeroklubu, gdzie, jak się okazało, mój mąż od wielu miesięcy robił kurs pilotażu i niedawno zdał ostatni egzamin. Tego dnia postanowił zabrać nas na „przejażdżkę” samolotem. Zanim urodził się Jaś, pracowałam jako stewardesa. A w skrytości ducha zawsze marzyłam, żeby zasiąść za sterami… Jakież było moje zdziwienie, kiedy mąż powiedział, że wykupił kurs także dla mnie i mogę zaczynać od przyszłego miesiąca! Jaśka jednak na „przejażdżkę” nie wzięliśmy, bo się rozpłakał. Za to na pewno poleci kiedyś z mamusią. Nigdy nie zapomnę tamtego dnia. Ewelina, mama półtorarocznego Jasia


td_dopisek.gif


separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (0)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?