Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Wasze opowieści porodowe - Nie zapomnę, jak na mnie patrzyła

| 09.08.2013, aktualizacja: 04.12.2013 | 0

Wieczorem dziwnie się poczułam, ale zwaliłam to na stres, bo następnego dnia miałam iść do szpitala. W końcu o 21:34 - dokładnie pamiętam godzinę - poczułam, że coś we mnie pękło.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(3)
noworodek, poród, dziecko, szpital
fot. mamacafe.pl

Poród na długo pozostaje w głowie mamy. Odtwarzamy, analizujemy, wspominamy. Podzielcie się swoimi opowieściami porodowymi. Napiszcie swoje historie.

Najciekawsze, najbardziej wzruszające opublikujemy w serwisie babyonline.pl.

• Ile godzin rodziłyście?
• Z kim?
• Jak znosiłyście ból?
• Czy poród był w terminie?
• Co Was zaskoczyło?
• Co najbardziej utkwiło Wam w pamięci?

Opisz swój poród >>

"Nie zapomnę, jak na mnie patrzyła"

Razem z mężem planowaliśmy maluszka już od początku naszego małżeństwa, zresztą już wcześniej, jak byliśmy razem, wiedzieliśmy, że na pewno będziemy mieli dzidziusia. Marzenie się spełniło, lecz niestety poroniłam. Jak już się z tym pogodziłam, to zaczęliśmy starać się o kolejne dziecko... Tym razem wszystko poszło dobrze.

Ciążę znosiłam idealnie, żadnych dolegliwości typu mdłości, wymioty mnie nie dotyczyły. Od 12. tygodnia ciąży musiałam brać tabletki na podtrzymanie ciąży, było zagrożenie, że ją stracę, dużo leżałam, a że tym samym miałam dużo czasu, czytałam poradniki o ciąży i o pielęgnacji maleństwa. I tak mijały tygodnie, miesiące... Pod koniec III trymestru ciąży mogłam odstawić tabletki, ale nadal musiałam uważać na siebie i maleństwo w moim brzuszku.

Miałam zaplanowaną cesarkę ze względów zdrowotnych, zaplanowaliśmy ją z lekarzem na 19 maja, chociaż ja chciałam 18 maja, bo w tym dniu urodził się również mój najukochańszy ŚP. dziadek, ale nie było miejsc... No cóż, mówi się trudno, jeden dzień nie robi różnicy.

17 maja przygotowałam sobie wszystko do szpitala, wieczorem dziwnie się poczułam, ale zwaliłam to na stres, bo następnego dnia miałam iść do szpitala. 18 maja zgłosiłam się do szpitala, przeszłam badania, KTG i kazano mi leżeć, ale ja nie mogłam, nosiło mnie, musiałam cały czas chodzić, bo leżąc, po prostu nie wytrzymywałam. Co jakiś czas robiono mi KTG. Wszystko było dobrze, ale pod wieczór zaczęłam się troszkę źle czuć, nie mogłam zasnąć, w końcu o 21:34 - dokładnie pamiętam godzinę - poczułam, że coś we mnie pękło, i nagle łóżko mokre.. Poszłam do położnej, powiedziałam, że chyba wody mi odeszły, i to była prawda.

Od tego czasu wszystko działo się błyskawicznie, badanie KTG i ból, ból i jeszcze raz ból... Skurcze były z początku rzadkie, ale później coraz częstsze, myślałam, że za chwilę urodzę SN, w końcu pojawił się lekarz i kazał mnie przewieść na salę operacyjną. Oczywiście sama musiałam tam dojść, lekarze zamiast się śpieszyć - bo wiadomo, że nie mogłam urodzić SN - to sobie pogaduszki urządzili. A może to tylko mnie się tak wydawało.

W końcu odpłynęłam. Później nie mogli mnie wybudzić, ale jak usłyszałam, że urodziłam zdrową dziewczynkę, to w końcu się obudziłam. Córcia urodziła się o 22:25, ważyła 2700 g i mierzyła 51 cm - jak na mój wzrost była naprawdę duża. Córeczkę pierwszy zobaczył mąż z moimi rodzicami, których zdążyłam zawiadomić, że jednak wcześniej rodzę. Później opowiadali mi, że jak ją zobaczyli - takie zawiniątko - to tylko widać było duuuże niebieskie oczka i że sobie ziewała. Mnie przewieziono na salę, później położna tylko przyniosła mi ją na chwilę pokazać - nie zapomnę tego, jak na mnie patrzała, zerkały na mnie duże niebieskie oczka, takie piękne, mądre, był to najpiękniejszy widok.

Mimo, że córka ma już 2 lata, ja nadal wszystko pamiętam. I jeszcze jedno: Wiki miała urodzić się 19 maja, a przyszła na świat 18, to musiała być ingerencja mojego dziadziusia... Chociaż niektórzy myślą, że to ze stresu, ale ja i tak wiem swoje.

aniolec3ek

Opisz swój poród >>
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (0)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?