Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Jak rodziły nasze prababcie – aż trudno uwierzyć!

| 05.03.2007, aktualizacja: 09.07.2014 | 1

Nie tylko musiały wypić napar z myszy czy wódkę z tłuszczem, by ułatwić dziecku przyjście na świat. Na koniec porodu kazano im dąć we flaszkę lub robiono im okłady z... kobylego łajna. Okropne. Musiały znieść o wiele więcej.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(1)
Poród i ciąża: ciążowe przesądy, rytuały przy porodzie i po narodzinach dziecka

Ciąża i poród to dla współczesnych tematy tak oswojone, że nikt nie widzi w nich niczego nadzwyczajnego. Kiedyś jednak tak nie było. Coś, co dla nas jest naturalne, dla naszych przodków było niezrozumiałe. By to oswoić, kobiety w ciąży i rodzące poddawano różnym rytuałom. A wszystko po to, by zapewnić sobie przychylność bóstw, które – jak sądzili nasi przodkowie – obdarowały młode małżeństwo potomstwem. Wszelkie komplikacje przy porodzie interpretowali jako wynik ich gniewu lub złośliwości, więc zanosili do świątyni dary, które miały sprawić, że przychylnie spojrzą na nich: Dziedzilia - bóstwo stanu małżeńskiego i płodności, Złota Baba - opiekująca się porodem, Poroniec - sprawujący pieczę nad nienarodzonym dzieckiem i Lojna - która czuwała nad rodzącymi kobietami i noworodkami. Gdy nasi pradziadowie przyjęli chrześcijaństwo, miejsce darów, amuletów i zażegnań zajęły modlitwy i symboliczne gesty – kładzenie rąk, żegnanie się, okadzanie święconymi ziołami, wieszaniem szkaplerzy i paleniem gromnic. Ale nie ułatwiło to zbytnio życia bardzo młodziutkim zazwyczaj mamom. Oto ciążowe zwyczaje i przesądy porodowe, które wywołują strach, ale też śmiech. 

Zwyczaje ciążowe

Kiedy kobieta spodziewała się dziecka

Młodej mężatce wkładano do głowy tysiące zakazów. Nie wolno jej było:
  • nosić naszyjników, korali, wisiorków, bo w przeciwnym razie pępowina okręciłaby się dziecku wokół szyi
  • przyglądać się rzeczom budzącym strach lub obrzydzenie, bo zamiast dziecka urodziłby się potwór
  • przyszła mama miała zwracać uwagę na miłe i grzeczne maluchy, bo dzięki „zapatrzeniu” potomek miał się do nich upodobnić
  • istniał też zakaz leczenia ciążowych dolegliwości – młode mamy musiały więc dzielnie znosić nudności, zgagi itd., bo próbując im zapobiec, mogłyby zaszkodzić nienarodzonemu dziecku. Choć wiedziano, że strach lub „podźwignięcie się” mogłyby spowodować poronienie, radzono sobie z tymi problemami nieco inaczej niż dziś.
Czytaj też: Jak nie urodzić przed terminem – sprawdź, kiedy ryzyko rośnie


Byle się nie zapatrzyć

Skutkom przestraszenia się zapobiegało np. niezwłoczne oddanie moczu, poronieniu zaś pójście na rozstaje dróg, objęcie „Bożej Męki”, czyli krzyża przydrożnego i odmówienie trzech „Zdrowasiek”, trzech „Wierzę” i wreszcie trzykrotne pocałowanie krzyża.

Pod jednym względem ciężarne były jednak uprzywilejowane – nikomu nie wolno było przeciwstawiać się ich zachciankom, bo nic nie uchroniłoby spichlerza przed myszami. To nie znaczy, że ciężarne miały łatwe życie. Nie ma czego im zazdrościć, bo w tym czasie nie mogły wyjść z domu, dotykać ziarna i jarzyn, stykać się z obcymi. I to aż do szóstego tygodnia po porodzie, czyli wywodu – pierwszego pójścia do kościoła. A wszystko dlatego, że przez dziewięć miesięcy uważano je za nieczyste i przynoszące nieszczęście. W pracach gospodarskich zastępowały je więc sąsiadki.

Zobacz też: Chcesz wiedzieć, jak porodzisz sobie z porodem? Rozwiąż nasz test



Przesądy przy porodzie

Początek bólu porodowego

Pojawienie się bólu porodowego było jednocześnie początkiem specjalnych przygotowań, które miały ustrzec rodzącą przed strzygami i złymi duchami:
  • zaciemniano okna
  • nad drzwiami wieszano święcone w Boże Ciało zioła
  • podawano też mamie środki „znieczulające” w postaci placka z pszennej mąki rozczynionej w zimnej wodzie, rosołu ugotowanego z całego koguta i wódki zmieszanej z tłuszczem (dzięki tej ostatniej poród jakoby miał być lżejszy).

Po przyjściu na świat dziecka jak najszybciej przecinano pępowinę, by zapewnić szybszy i łatwiejszy poród łożyska. Pępuszek noworodka akuszerka opatrywała szmatką zwilżoną w oliwie, a jeśli było to pierwsze dziecko, z liczby węzłów na kikucie wróżyła, ile jeszcze porodów czeka młodą mamę. Tego, ile będzie mieć dzieci, można się było dowiedzieć także ze strzelania palcami.

Czytaj też: Nie jesteś pewna, czy to już poród? Zrób test


separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (1)
avatar

Anonim
Anonim | 2009-02-19 01:24 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Laktator w formie szczeniąt.. Uff.. Tego się nie spodziewałam.. Jak miło, że świat jednak staje się coraz bardziej cywilizowanym światem:))

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?