Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Domowe narodziny

| 01.02.2012, aktualizacja: 02.12.2013 | 2

Poród bez pośpiechu i w towarzystwie kochanych ludzi. Każdej z nas się taki marzy. Pomyśl jednak: czy miejscem, gdzie możliwy jest taki scenariusz, jest jedynie szpital?

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(0)
kobieta, ciąża, brzuszek, mężczyzna
fot. Panthermedia
Podziwiam dziewczyny, które odważyły się zostać we własnym mieszkaniu, żeby urodzić w sposób najbardziej naturalny z możliwych. Poród w domu wspominają jak rodzinne święto. Mówią o spokoju, jaki im wtedy towarzyszył, o wzruszeniu, gdy pokazywały starszym dzieciom kilkuminutowego braciszka lub siostrzyczkę. I o przyjaźni z położną. Decydując się na takie narodziny, trzeba jednak rozważyć wszystkie argumenty za i przeciw.


Zastanówcie się

Powinniście to wielokrotnie, na spokojnie, przegadać. Oboje musicie być na sto, ba – na tysiąc procent pewni tego, że dobrze robicie. Jeśli twoje zdanie na temat porodu domowego różni się od opinii taty dziecka, jedźcie do szpitala. Jest to lepsze rozwiązanie także wtedy, gdy coś ogranicza waszą prywatność, np. wrażliwi na hałas sąsiedzi.


U siebie, czyli bezpieczniej?

W domu rodzice czują się swobodniej, są spokojniejsi i bardziej odprężeni, ponieważ wybrana przez nich położna nie kieruje się standardami czy rutyną. Towarzyszy, bez narzucania określonych zachowań. Dzięki temu kobieta ma szansę wsłuchać się w to, co jej podpowiada intuicja. Jeśli ma ochotę chodzić – chodzi, chce, by mąż wziął ją w ramiona, to się do niego przytula. Może włączyć ulubioną muzykę, zapalić kadzidełko lub świecę. Jeśli jednak jesteś przekonana, że poczucie bezpieczeństwa daje ci szpitalny sprzęt i opieka lekarzy, to wybierz ten wariant.


Poszukiwania położnej 

Będziesz miała czas i okazję zaprzyjaźnić się z położną, bo spotkacie się kilka razy (także u was w domu). Pomoże wam przygotować się do tego rodzinnego wydarzenia merytorycznie i psychicznie. Wyjaśni nie tylko, jak przygotować mieszkanie, co kupić (wystarczy folia, do rozłożenia na podłodze, zapas ligniny, podkłady jednorazowe, worki foliowe), ale też ustali, co robić, jeśli okaże się, że trzeba skorzystać z wyjścia awaryjnego. Musi być wyznaczona osoba, która zadzwoni w odpowiedniej chwili do położnej. Samochód powinien stać pod domem, gotowy do wyjazdu. Trzeba wcześniej wybrać szpital i przejechać trasę z domu na porodówkę. Pozostaje jeszcze wynagrodzenie położnej. Musicie być przygotowani na wydatek około dwóch tysięcy złotych (kwota obejmuje dodatkowe wizyty po przyjściu dziecka na świat).


Chwile we dwoje

Wiele mam, które rodziły w domu, opowiada też, że ich dzieci nie płakały. Przyglądały się wszystkim rozumnym wzrokiem, nim zaczęły ssać. Takimi momentami można się długo rokoszować, tym bardziej że nikt nie zabiera od razu dziecka na badania. Położna cierpliwie czeka na urodzenie łożyska, upewnia się, że mama i jej dziecko są bezpieczni. Musi też wypełnić potrzebne dokumenty, m.in. książeczkę zdrowia dziecka. A potem... zabiera się za sprzątanie, by nie zostawić rodziców z „poporodowym” bałaganem. W pierwszej dobie życia dziecko odwiedza jeszcze umówiony wcześniej pediatra. Bywa, że to on szczepi malucha przeciwko gruźlicy i wirusowemu zapaleniu wątroby typu B (odpłatnie).

Pytanie do eksperta: Narodziny w domu – TAK czy NIE?

Każda kobieta ma prawo wyboru, jak i gdzie chce rodzić. Trzeba jednak pamiętać, że w szpitalu za prawidłową opiekę odpowiada w znacznej mierze personel medyczny, w domu zaś odpowiedzialność za bezpieczeństwo dziecka spoczywa tylko na rodzącej i położnej. Czy jesteście na to gotowi? Postęp wiedzy oraz rozwój metod monitorowania matki i płodu doprowadziły do zminimalizowania umieralności okołoporodowej noworodków i matek w domu, ale jednak to zaplecze szpitala daje możliwość natychmiastowego ukończenia porodu (które jest czasem jedynym bezpiecznym rozwiązaniem). Najważniejszą rzeczą w położnictwie jest bezpieczeństwo matki i dziecka, a nie indywidualne wrażenie i atmosfera z nim związana.
dr n. med. Bożena Kowalska konsultacja: dr n. med. Bożena Kowalska
Pracuje w Klinice Leczenia Niepłodności, Ginekologii i Położnictwa „Bocian”. Prowadzi ciąże i porody wysokiego ryzyka. Specjalizuje się także w ginekologii dziecięcej.
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (2)
avatar

ja
ja | 2014-07-22 23:45 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Brak też odpowiedzi "na pewno tak";) pierwsze dziecko rodziłam w szpitalu. Bardzo się cieszę, że na kilka rzeczy się nie zgodziłam i bardzo żałuję, że na kilka pod presją personelu wyraziłam zgodę. Żadna z zaproponowanych ingerencji nie była potrzebna. Niestety, ale łatwo jest manipulować rodzącą, lekarze mają swoje (często przedpotopowe) przekonania. I nakręca się spirala ingerencji. Jedne ciągną za sobą kolejne i zamiast udanego porodu kończy się kiepsko... Nowy standard opieki okołoporodowej jest przestrzegany tylko wybiórczo (mimo, że jest to obowiązujące prawo!) a prawa pacjenta są łamane już na izbie przyjęć, poprzez bezprawne zmuszenie rodzącej do podpisania zgód in blanco na wszystkie możliwe ingerencje.... Dziękuje za takie atrakcje. Jeden poród mi już zepsuli

Odpowiedz

angela
angela | 2012-02-10 11:17 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

w tej sądzie brak jeszcze jednego wariantu odpowiedzi:
- na pewno NIE

kiedy ja rodziłam, na sali obok urodziło się dziecko wymagające natychmiastowej tracheotomii i opieki na oddziale OIOM... a na usg wszystko było pięknie... i co by było gdyby urodziło się w domu?

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?