Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Prawdziwe historie: cesarka na żądanie? nie polecam!

| 24.10.2014, aktualizacja: 24.10.2014 | 4

Chciałabym moją historią poruszyć drażliwy temat "cesarki na życzenie". Już na wstępie zaznaczam, że nie rozumiem, dlaczego kobiety decydują na cesarskie cięcie bez wyraźnych wskazań medycznych.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(5)
dziecko, dziewczynka
fot. archiwum prywatne
Wiem, że mamy XXI wiek, a mimo to podejście do porodu przez niektórych lekarzy, szpitale i NFZ, sugeruje, że żyjemy w ciemnogrodzie. Kobiety decydują się na cesarkę z powodu strachu przed bólem, jakby nie istniały środki przeciwbólowe. Lepiej zrobić operację niż podać je kobiecie. Znieczulenie zewnątrzoponowe jest bezpieczne dla mamy i dziecka, dlatego kobiety powinny je dostawać na żądanie, a obecnie na żądanie jest... cesarka.

Chciałam rodzić naturalnie

Przez cały okres ciąży myślałam tylko o porodzie naturalnym. Gdy pojawiła się cukrzyca ciążowa i problemy z ciśnieniem, modliłam się po nocach, aby to nie było wskazanie do cesarki. Planowałam rodzinny poród. Chciałam bardzo przeżyć ten cudowny moment razem z ukochanym mężem. Pokonywałam wszelkie trudności natury medycznej, aby urodzić naturalnie. Gdy w ostatniej chwili przed porodem z USG wyszło lekarzowi, że dziecko jest wagowo na granicy dopuszczalnej normy do porodu naturalnego (przy cukrzycy ciążowej było to chyba ok 4,2 kg) to cieszyłam się, że mogę jednak spróbować sama.

Cesarskie cięcie

Niestety nie udało się. Po 17 godzinach starań lekarz zdecydował za mnie – cesarka. To brzmiało jak wyrok.
Trudno było mi to zaakceptować, zwłaszcza, że po półgodzinnych staraniach i sześciu próbach wkłuć (mąż później policzył ślady na moim kręgosłupie), anestezjolog musiał mnie uśpić. Bałam się wtedy strasznie o dziecko i o siebie. Myślałam, co będzie, jeśli się nie obudzę. Nie było nawet czasu, żeby pożegnać się z mężem, przytulić go i poczuć, że JEST i na nas czeka.

Przespałam najważniejszy moment w życiu

Kiedy już się wybudziłam z narkozy poczułam, że przegapiłam najważniejszy moment w życiu, ale i ulgę. Maja urodziła się zdrowa. Dostała 10 punktów w skali Apgar. Ważyła 3800 g – dużo, ale poniżej tego, co wychodziło z badania USG.
Lekarz na obchodzie powiedział, że mała nie urodziłaby się sama, ponieważ trzymała ją pępowina za rączkę i nóżkę. Wtedy zrozumiałam, że lekarze uratowali jej życie. Spadł mi ogromny kamień z serca: takie psychiczne obciążenie, że może dałabym radę, że powinnam była bardziej się starać.
Dziewczyny, wierzcie mi, cesarka to ostateczność. A ból ten naturalny da się wytrzymać, bo wiesz, jaka jest nagroda. Natomiast ból, kiedy podnosisz się po cesarce jest nie do opisania. Dlatego jeśli będę ponownie w ciąży, będę znów próbowała rodzić naturalnie. Wam polecam to samo.

Historia została nadesłana przez Bogumiłę, mamę Mai, na konkurs "Podziel się z nami swoją historią ciążowo-porodową" (edycja październikowa).
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (4)
avatar

za cc
za cc | 2015-01-30 14:05 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

ja bardzo sie staram o cc, panicznie od dziecka boje się porodu,mam straszny lęk. co to za porąbany świat,że te które chcą rodzić naturalnie mają często cc,a te które chcą cc MUSZĄ rodzic sn, bo nie mają prawa wyboru. to moje ciało i sama chcę zadecydować jak chce rodzić,ale napiętnowanie kobiet z tokofobią to odrębny temat. również chcę by był przy mnie mąż,cc też się boję,bo to w końcu operacja. mam nadzieje,że uda mi się znaleźć szpital który wykona cc i mąż będzie mógł być przy operacji,rownież pragnę byśmy razem po raz pierwszy ujrzeli dzidziusia.

Odpowiedz

andd
andd | 2014-10-25 23:28 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

"Po 17 godzinach starań lekarz zdecydował za mnie – cesarka. To brzmiało jak wyrok."... no to zabrzmiało mega dramatycznie....CC nie jest wyrokiem, a jednym z dwóch rodzajów porodu - Ty autorko nacechowałaś CC bardzo negatywnie. 17 godzin rodziłaś bez efektu - powinnaś szybciej krzyczeć by cię wzięli na cc - długi poród niesie ryzyko niedotlenienia dziecka (skoro tyle trwa - zazwyczaj coś to oznacza).

Sama miałam CC - rodziłam 10 mies. temu. Piszesz o okropnym bólu nie do opisania? Bez przesady - pewnie gdybyś rodziła SN też byś tak pisała ;P Współczuję jednak znieczulenia ogólnego ;/ Ból po CC jest do przejścia! i nie jest nie wiadomo jak duży. Od czegoś są leki przeciwbólowe ;) Mi musieli zrobić CC - do ostatniej chwili nie wiedziałam jak będę rodzić. W efekcie się cieszyłam - i po również byłam zadowolona. Drugi poród też przez CC będzie.

Jedni bolą się bólu, a inni czegoś innego. W związku z SN, pojawiają się przecież: nietrzymanie moczu po porodzie, brak czucia w pochwie (znam taki przypadek - minęło wiele lat od porodu, a ona z jednej strony nie ma czucia), popękanie krocza (44 szwy - inny przypadek).

Przeciwstawić temu można w CC: ZO, ból po operacji, czy wkłuwanie się przez anestezjologa w kręgosłup.

Ale wiecie jaki jest najgorszy scenariusz? Taki jak autorki historii. Najpierw rodzisz ileś tam godzin, męczysz się itd., a...a tu akcja porodowa się zatrzyma, nie będzie postępu - i na szybko będzie trzeba robić CC... A tak - CC i tylko męczysz się po.

CC koszmarem - na pewno nie!

Osobiście mam śliczną równiutką bliznę, która nic a nic nie boli (od dawna). A dziewczynie którą boli - proponuje udać się do lekarza lub dwóch.


Odpowiedz

antolkowa
antolkowa | 2014-10-25 17:50 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ja miałam dwie cesarki , a też marzyłam o tym aby urodzić naturalnie

Odpowiedz

;)
;) | 2014-10-24 14:59 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

o cesarce milion rzeczy już napisano ale ja rodziłam 10 miesięcy temu i miejsce po cięciu , mimo tego że ładnie się zagoiło boli nadal

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?