Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Prawdziwe historie: Daliśmy jej na imię Marzenka, bo spełniła nasze marzenia

| 24.11.2014, aktualizacja: 30.04.2015 | 6

Bardzo długo czekaliśmy na dzień, kiedy test pokaże nam te dwie magiczne kreseczki. Gdy po dwóch latach los uśmiechnął się do nas, nie mogliśmy w to uwierzyć. Byliśmy przeszczęśliwi. Przeczytaj historię Joanny.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(287)
noworodek
fot. Joanna Sobik, archiwum prywatne
Ciąża wręcz idealna, żadnych mdłości, żadnych zachcianek. Wyniki idealne. W piątym miesiącu wiedzieliśmy już, że w moim brzuszku rośnie dziewczynka, nasza córeczka. 
Chcieliśmy wybrać dla niej imię. Marzenka, bo jest naszym marzeniem. Marzeniem, które się spełniło. 
Za kilka miesięcy mieliśmy zostać rodzicami. Zaczęła nas po woli ogarniać panika, czy damy sobie rade, czy podołamy nowym wyzwaniom. Pod koniec ósmego miesiąca lekarz skierował mnie do szpitala z podejrzeniem hipotrofii płodu. Na szczęście szybko ustalono, że z naszym maleństwem wszystko jest w porządku. Zgłosiłam się do szpitala trzy dni przed planowanym porodem, a następnego dnia odeszły mi wody płodowe i zaczęła się akcja porodowa

Nie tak to planowałam

Niestety nie było tak jak chciałam, maleństwu wcale się nie spieszyło. Lekarz prowadzący postanowił, że zrobi cesarskie cięcie. I tu kolejny stres, bo przez całą ciąże nawet słowa nie słyszałam o cesarce. Nawet do głowy mi nie przyszło, aby poczytać cokolwiek o tej operacji. Wiedziałam, że to dla dobra mojego i dzidziusia, dlatego starałam się nie panikować... 
Już po piętnastu minutach zobaczyłam naszą kruszynkę. Była najpiękniejszym noworodkiem na świecie. Płakałam ze szczęścia, że już jest z nami. Urodziła się zdrowa, dostała 10 punktów w skali Apgar, i była bardzo głośna. 
Gdy wracałam sama na salę, płakałam, że nie ma przy mnie córci. Mąż mnie pocieszał i wspierał, że to tylko na jedną noc, że mała jutro będzie już ze mną. Tej nocy nawet nie zmrużyłam oka, myśląc, co się dzieje z moim dzieckiem i z bólu... Bolało strasznie i już sama nie widziałam, czy płacze z tęsknoty, czy z tego bólu.

Utulę cię w ramionach

Córcię mogłam wziąć na ręce dopiero następnego dnia rano, nie powiem że było łatwo, bo wszystko mnie bolało, ale gdy tylko trzymałam ją na rękach zapominałam o bólu. To był najpiękniejszy okres w moim życiu. Tulić w ramionach nowe życie, życie które rosło we mnie przez 9 miesięcy. 

Łyżka dziegciu

Niestety nie mogę pochwalić personelu, który zajmował się mną i córcią. Położne były bardzo niemiłe i opryskliwe. Nie chciały mi pomóc przy karmieniu Marzenki, uważały że skoro się chciało dziecko, to się powinno umieć takie rzeczy. Zero jakiejkolwiek pomocy. Modliłam się, aby jak najszybciej wrócić do domu.
Z pomocą przychodziła moja mama, która z anielską cierpliwością tłumaczyła i pokazywała, co i jak. Po czterech dniach obie zostałyśmy wypisane do domu zdrowe i szczęśliwe. 
 
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (6)
avatar

Olcia
Olcia | 2014-11-26 08:53 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Piękna historia!

Odpowiedz

Ewar
Ewar | 2014-11-26 08:07 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Wspaniała i wzruszająca historia

Odpowiedz

Madzia
Madzia | 2014-11-25 09:02 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

wspaniała historia. Sama miałam cesarski cięci więc rozumiem co to za ból. Ale dziecko wszystko rekompensuje

Odpowiedz

renata
renata | 2014-11-25 00:01 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

piękna historia, chodź te panie położne faktycznie nie miłe w końcu po to tam są aby nasm młodym mamom pomóc!!

Odpowiedz

AguśKA EN
AguśKA EN | 2014-11-24 22:11 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

wzruszyłam się, jak nie wiem...cudna historia Asiu :)

Odpowiedz

marzena
marzena | 2014-11-24 15:29 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Marzenia sie spełniają tylko czasem trzeba długo na Nie czekać... Ale warto w Nie wierzyć !

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?