Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Prawdziwe historie: kolejny negatywny test ciążowy robił mi dziurę w sercu

| 07.04.2015, aktualizacja: 30.04.2015 | 0

Po ślubie chcieliśmy odczekać. Potem, jak dojrzeliśmy do decyzji posiadania dziecka usłyszałam od lekarza wyrok: „Z takimi wynikami nie zajdzie pani w ciążę”. Poznaj historię Zuzanny.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(3)
fot. Fotolia.pl
Początkowo myśl o posiadaniu dziecka była nam daleka. W głowie krążyło masę argumentów, które mówiły nie teraz, to nie jest dobry moment. Dopiero wzięliśmy ślub, musimy się ustatkować, aż w końcu nadeszła ta chwila. Poczuliśmy oboje, że dorośliśmy emocjonalnie i psychicznie do bycia rodzicami.
 

Zajście w ciążę miało być proste… tymczasem negatywny test za testem ranił coraz bardziej

Myśleliśmy, że zajście w ciążę nie będzie dla nas żadnym problemem, przecież to nie jest nic trudnego, a jednak okazało się inaczej. Mijały miesiące, lata, a u nas bez zmian. Chodziłam po różnych lekarzach. Byłam  zdesperowana i bezsilna. Chęć posiadania dziecka stała się dla mnie tak ważna, że kolejne wykonywane testy ciążowe pokazujące brak tych dwóch upragnionych kresek sprawiały mi ból i pustkę w moim sercu. Wielokrotnie zadawałam sobie pytanie: dlaczego my? Co jest nie tak?  Lecz nie umiałam na nie znaleźć racjonalnej odpowiedzi.
 

Z takimi wynikami, że zajdzie pani w ciążę

Udałam się do polecanego ginekologa-endokrynologa, który po zobaczeniu moich wyników badań powiedział: „Z takimi wynikami to nie zajdzie pani w ciążę”. Wyszłam z gabinetu zapłakana. Miałam olbrzymi żal do lekarza, że oznajmił mi to tak bezuczuciowo. Te słowa długo brzęczały mi w uszach. Całą noc przepłakałam z żalu i niemocy. Aż ktoś polecił mi już wiekową panią doktor ginekolog. Była to dla mnie ostatnia deska ratunku. Lekarka po zapoznaniu się z moimi nowymi wynikami powiedziała: „Jak widzi pani jestem już lekarzem z bagażem doświadczeń i w mojej dobiegającej już końca karierze miałam dwa takie przypadki, że kobiety z pani schorzeniem były w ciąży. Chciałabym, aby wykonała pani badanie Beta HCG i zobaczymy co dalej”. W mojej głowie pojawiła się iskierka nadziei.

Zobacz też: Kobiety, które później rodzą, dłużej żyją.
 

Chciałam wykrzyczeć całemu światu, że cuda się zdarzają

Następnego dnia pobiegłam do  przychodni na pobranie krwi. Wynik miał być tego samego dnia popołudniu, więc po pracy pędem pobiegłam je odebrać. Pamiętam tę chwilę kiedy patrzyłam na kartkę z wynikiem badania. Test okazał się pozytywny. Byłam w 6. tygodniu ciąży. Chciałam krzyczeć z radości i biec do lekarza, który powiedział, że ciąża w moim przypadku jest niemożliwa, aby udowodnić mu, że cuda się zdarzają.
Wieczorem podzieliłam się tą nowiną z mężem. Oboje nie mogliśmy się nacieszyć z tego powodu. Rodzinie powiedzieliśmy dopiero o mojej ciąży jak byłam w 12. tygodniu, aby być już pewną, że wszystko jest dobrze.Tak przynajmniej myśleliśmy, bo ciąża rozwijała się prawidłowo, aż do chwili kiedy w 26 tyg. trafiłam do szpitala z wysokim ciśnieniem.

Czytaj też: Jakie masz szanse na zajście w ciążę, gdy karmisz piersią?

Radość z zajścia w ciążę przyćmiły kłopoty ze zdrowiem

Synek przyszedł na świat w 28. tygodniu ciąży. Razem z mężem byliśmy w szoku, ale niestety mój stan zdrowia się pogarszał. Przestały pracować nerki i serce. Lekarze musieli zakończyć ciążę. Od tej chwili nasza pchełka walczyła sama o życie.  Nie wiem skąd wtedy brałam siłę i wiarę w to, że będzie dobrze. Nie brałam pod uwagę innego scenariusza. Walka była ciężka, ale wygraliśmy. Od 11 miesięcy stanowimy z naszą pchełką trójosobową szczęśliwą rodzinę. Nie wyobrażam sobie sekundy bez mojego Piotrusia.
 
Praca nadesłana przez Zuzannę Ciągadlak na konkurs: „Udało się! Jesteśmy rodzicami”.

 
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (0)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?