Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Prawdziwe historie: syn czy córka? Oto jest pytanie!

| 24.02.2015, aktualizacja: 24.02.2015 | 1
separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(661)
mama, ciąża, brzuch, kobieta, usg, zdjęcie
Będę miała córkę czy syna? To pytanie zadaje sobie każda kobieta w ciąży przed badaniem USG. Czy wiedza na temat płci dziecka ma znaczenie? Przeczytaj historię Agnieszki.
Jak każda kobieta, która spodziewa się dziecka, zastanawiałam się nad płcią swojego maluszka. Dawniej można było jedynie domyślać się, czy na świat przyjdzie chłopiec czy dziewczynka i wiele kobiet zgadywało płeć dziecka na podstawie swoich żywieniowych zachcianek – apetyt na słodycze miał oznaczać płeć żeńską dziecka, a upodobanie do pikantnych i słonych produktów spożywczych niemal gwarantowało, że urodzi się dziecko płci męskiej. 

Poznać płeć dziecka czy nie?

Z mężem długi czas sprzeczaliśmy się o to, czy chcemy poznać płeć dziecka przed porodem, czy też poczekamy z tym do porodu. Długi czas analizowaliśmy wszystkie za i przeciw. Ja byłam za - argumentowałam, że będę mogła wcześniej przygotować się na przyjście na świat naszego dziecka, natomiast Adrian, mój mąż, pragnął elementu zaskoczenia. Bardzo chciałam mieć dziewczynkę, a że byłam "łasa na słodycze", wszyscy przepowiadali mi dziecko właśnie tej płci. Adrian nieco sceptycznie podchodził do tych przepowiedni, ale chyba dlatego, że... bardzo pragnął mieć syna
Po wielu namowach, prośbach, a nawet groźbach, w końcu udało mi się przekonać Adriana i w 22. tygodniu ciąży wybraliśmy się na badanie USG. Co prawda maleństwo sprytnie próbowało ukryć przed nami swoją płeć, jednak po kilku minutach lekarz w końcu stwierdził: dziewczynka. Bardzo się cieszyliśmy... no dobra, ja się cieszyłam bardziej. Adrian był nieco zawiedziony, gdyż bardzo pragnął chłopca, z którym mógłby dzielić swoją pasję - piłkę nożną. 
Mnie, jak to w życiu bywa, poniósł szał zakupowy, kupowałam wszystko co słodkie i różowe: kocyki, ubranka, nawet różowy wózek. Kącik naszego maleństwa był równie słodki i oczywiści różowy. 

Dzień porodu, dzień niespodzianek

W końcu nadszedł dzień porodu. Adrian cały w nerwach czekał na mnie i naszą gwiazdkę w poczekalni. Nagle jego oczom ukazała się położna, mówiąc: "Gratuluję! Ma pan syna!". Na co mąż odpowiedział: " Ja? Nie, ja mam córkę!". Położna odpowiedziała: "To ja nie wiem, co pan ma, ale pana żona ma syna!". Przez trzy dni spędzone w szpitalu nasz synuś był ubrany na różowo. Wszyscy nam gratulowali pięknej córy, a ja musiałam opowiadać naszą historię. 
Do dziś się z niej śmiejemy. Na szczęście wszystko, co słodkie i różowe podarowałam mojej najlepszej przyjaciółce, która urodziła piękną, zdrową córę miesiąc po mnie. Ja, mimo niezwykłego zaskoczenia, byłam przeszczęśliwa i ani trochę zawiedzona tym, że zamiast Zosi urodził się Antoś.
Adrian jest najwspanialszym ojcem i już zaszczepia w naszym synu miłość do piłki nożnej. 

Praca nadesłana przez Agnieszkę S. na konkurs "Prawdziwe historie ciążowo-porodowe" (edycja lutowa). 
 
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (1)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?