Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Prawdziwe historie: usłyszałam, że muszę skorzystać z in vitro jeśli chce mieć dziecko

| 07.04.2015, aktualizacja: 30.04.2015 | 1

Po licznych wizytach w gabinetach ginekologicznych i utraconych ciążach straciłam zaufanie do lekarzy. Mówili, że zostało mi tylko in vitro, a nam się udało! Poznaj historię Eweliny.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(5)

We wrześniu 2011 roku wzięliśmy ślub i po dwóch miesiącach zaczęliśmy starania o dzidziusia. W styczniu 2012 r. zobaczyłam na dwóch testach upragnione dwie kreski. Szybko zaczęłam plamić, więc szukałam ginekologa, który przyjmie mnie jeszcze tego samego dnia. W gabinecie pani ginekolog powiedziała że to prawdopodobnie ciąża ponieważ macica jest rozpulchniona. Bardzo z mężem się cieszyliśmy. Niestety 6 stycznia trafiłam do szpitala ponieważ dostałam krwawienia i bardzo bolał mnie brzuch. W szpitalu pobrano krew na wykrycie hormonów ciążowych i powiedziano mi, że jestem we wczesnej ciąży. Następnego dnia również pobrano krew, lecz niestety hormony bardzo spadły co świadczyło o tym, że nie ma ciąży. Bardzo to przeżyliśmy, ale nic nie mogliśmy zrobić. Podczas wypisu w szpitalu powiedziano nam, że możemy wznowić starania dopiero po trzech miesiącach, czyli dopiero w kwietniu.
 

Mijały miesiące a ja nie mogłam zajść w upragnioną ciążę

Miesiące mijały a ja nadal nie byłam w ciąży. W lipcu pojechałam do mamy ze łzami w oczach i gdy jej powiedziałam że nie mogę zajść w ciąże to zapisała mnie na wizytę do profesora, który przyjmuje w Poznaniu (100 km od mojego miejsca zamieszkania). Termin wizyty miałam za dwa tygodnie. Profesor mnie zbadał i wystawił skierowanie do szpitala na zabieg laparoskopii, który miałam wykonywany w sierpniu. Miesiąc po zabiegu znów ujrzałam dwie kreski na teście.

Polecamy: Hurra! nareszcie dwie kreski na teście

Radość z dwóch kresek na teście trwała tak krótko…

Wtedy udało mi się też zapisać do najlepszego ginekologa w mieście, który potwierdził ciąże podczas badania USG. Niestety w 12 tyg. ciąży nie było słychać bicia serca. Lekarz kazał codziennie pobierać mi krew, by zbadać zawartość hormonów. Po trzech dniach pojechałam ze skierowaniem do szpitala na usunięcie martwej ciąży. Po zabiegu straciłam zaufanie do lekarzy. Zaczęłam jeździć do różnych ginekologów, ale żaden nie potrafił mi pomóc. Jeden nawet mi powiedział, że jeżeli tabletki nie pomogą to zostaje nam tylko zapłodnienie in vitro. Byłam zszokowana jego wypowiedzią. Wróciłam do lekarza, który prowadził moją drugą ciąże dwa lata temu i powiedział, że zaczniemy leczenie od początku. Zapisał mi tabletki dla cukrzyków i miałam do niego przyjść na wizytę za trzy miesiące, ale z efektem. I co? Udało się. Byłam w ciąży. Lekarz powiedział, że mam na siebie uważać, ale nie powinno się nic złego stać. Po dwóch tygodniach dostałam plamienia.
 

Warto było czekać na Bartusia 2,5 roku

Szybko zadzwoniłam do lekarza prowadzącego a on kazał mi przyjechać do szpitala w którym pracuje. Pojechałam. Zrobił mi badanie USG i z dzieckiem było wszystko ok. Całą ciąże dobrze się czułam bo wiedziałam , że jestem pod dobrą opieką. W styczniu br. zostaliśmy rodzicami ślicznego synka Bartosza. W sumie staraliśmy się 2,5 roku. Czasami myślę sobie jak by to było, gdybym nie poroniła tamte ciąże? Bardzo się cieszę, że w końcu mamy swoje wymarzone maleństwo. Myślę, że moja historia pomoże dodać optymizmu tym parom, które się starają, ale jeszcze im się nie udało. Życzę Wam wytrwałości i nie poddawajcie się!

Praca nadesłana przez Ewelinę Grabską na konkurs: "Udało się! Jesteśmy rodzicami!"
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (1)
avatar

joanna
joanna | 2015-09-30 07:57 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Gratulacje dla Eweliny. Kilka lat temu przy pierwszym poronieniu, myślałam, że to koniec i nigdy nie uda mi się zostać mamą..Po pierwszym poronieniu nastąpiły dwa kolejne..Mimo tego nie traciliśmy z mężem nadziei..Lekarz wspomniał o in-vitro..Wtedy nie wiedzieliśmy co o tym sądzić...Jednak po kilku miesiącach podjęliśmy decyzje, myśle ze tez miejsce gdzie trafiliśmy miało znaczenie. Najbardziej bałam się pierwszej wizyty. Później strach zmienił się w nadzieję. Nam udało się przy pierwszej próbie.

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?