Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Prawdziwe historie: Wielki stres z powodu ospy

| 24.11.2014, aktualizacja: 24.11.2014 | 0

Mam na imię Ewelina i jestem 22-letnią szczęśliwą mamą 9-miesięczej Gabrysi. Chciałabym opisać moją historię ciążową, pełną lęku i strachu o zdrowie córki.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(21)
konkurs prawdziwe historie ciążowo-porodowe
fot. Ewelina/archiwum domowe
Gdy z mężem dowiedzieliśmy się że będziemy mieli dziecko, bardzo się ucieszyliśmy. Ciąża przebiegała pomyślnie. Jednak w ostatnim trymestrze zaczęły się kłopoty.
 

Wiatrówka w wigilię

W siódmym miesiącu ciąży okazało się, że grozi mi przedwczesny poród, ale na szczęście lekarze i położne szybko zareagowali. Po pobycie w szpitalu, który trwał aż do dziewiątego miesiąca, wróciłam do domu akurat na Wigilię. Nikt nie spodziewał się, że zbliżające się radosne święta, będą czasem pełnym nerwów, stresu i łez. W Wigilię zaraziłam się ospą wietrzną. Nie przechodziłam tej choroby w dzieciństwie, nie przeszłam również szczepienia przed ciążą. 
 

Sytuacja jest groźna

Trafiłam do szpitala zakaźnego, gdzie podano mi Varitect (przeciwciała). Najgorsze jednak okazały się dla mnie słowa lekarza, który opowiedział, jak ospa wietrzna może być groźna dla dziecka, nawet śmiertelna. Jeśli nastąpi wykwit wiatrówki w trakcie porodu, dziecko może nie przeżyć albo urodzić się z ospą, półpaśćcem, zapaleniem opon mózgowych. Taka wiadomość dla przyszłych rodziców jest tragedią. Okropna jest również ta świadomość bezsilności... 
 

Teraz tylko czekanie

Trafiłam do szpitala o III stopniu referencyjności w celu rozwiązania ciąży przez cesarskie cięcie, ale lekarz odmówił przyjęcia na oddział. Wróciłam do domu i czekałam na pierwsze wykwity ospy, które zaczęły się pojawiać dwa tygodnie po zakażeniu. Przez kolejne dwa tygodnie leżałam i modliłam się, aby zdarzył się cud i poród się nie zaczął. Termin był wyznaczony na 26 stycznia.
 

Gra na czas

Gdy trafiłam do szpitala dzień później, wykwity zginęły. Zaczęłam rodzić dopiero 4 lutego. Poród przebiegł pomyślnie i urodziłam dziecko drogami natury. Pierwsza myśl, która pojawiła się po wszystkim, to pytanie, czy córeczka jest zdrowa? I zaraz usłyszałam odpowiedź lekarza – 10 punktów w skali Apgar, zdrowa, bez oznak ospy i innych chorób. Poczuliśmy wielką ulgę i płakaliśmy z radości, że nasz upragniony cud jest zdrowy! 
 

Do innych mam

Nasz historia zakończyła się happy endem. Chciałbym jednak zwrócić się z apelem do przyszłych mam - Jeśli nie przechodziłyście ospy, zaszczepcie się przed planowaną ciążą, żebyście nie musiały przeżywać tego co ja!

Praca nadesłana przez Ewelinę na konkurs "Prawdziwe historie ciążowo-porodowe" (edycja listopadowa).
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (0)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?