Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Prawdziwe historie: w ciąży 6 miesięcy spędziłam w szpitalach. Ale warto było dla naszej córeczki

| 10.04.2015, aktualizacja: 30.04.2015 | 0

W pierwszą ciążę zaszłam mając 21 lat. O drugą ciążę staraliśmy się latami. Przeczytaj historię Danuty.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(3)
ciąża, badania, ekspert radzi
fot. Fotolia
Jestem mamą dwóch cudownych dziewczynek. W pierwszą ciąże zaszłam w wieku 21 lat. Ciąża do pewnego momentu przebiegała bez żadnych komplikacji. Oprócz mdłości nic nie wskazywało na to, że coś może pójść nie po naszej myśli. Niestety w 8. miesiącu zaczęły się plamienia i wylądowałam w szpitalu. Na szczęście lekarzom udało się opanować krwawienie i wyciszyć skurcze a córeczka na świat przyszła tydzień przed terminem porodu.  Po 3 latach zaczęliśmy się starać o drugie dziecko.
 

Radość z drugiego dziecka nie trwała zbyt długo

Po pierwszych próbach zaszłam w ciążę, radość jednak nie trwała długo. W 19. tygodniu ciąży zaczęło się plamienie. W nocy dojechaliśmy do szpitala. Niestety czekaliśmy do rana. Rano  po zrobieniu USG okazało się że nasz synek nie żyje.  W związku z tym, że na oddziale z powodu urlopu nie było mojej lekarki prowadzącej,  kazano mi czekać  z martwą ciążą aż 4 dni na jej pojawienie się w pracy. Dopiero po powrocie pani doktor przeprowadziła zabieg. Po śmierci synka zachorowałam na zapalenie mięśnia serca. Fizycznie czułam się w miarę dobrze, lecz miałam arytmię i cały czas zażywałam lekarstwa. Starania o następne dziecko zaczęliśmy po roku. Niestety pani doktor nie dawała zbyt dużych szans na następną ciąże.  Mówiono nam o ryzyku niedonoszenia ciąży z powodu moich problemów z sercem. I tak mijał rok za rokiem, bez żadnych rezultatów.

Czytaj też: Zosia Ślotała stawia na stylowy look na wiosnę

W końcu daliśmy sobie spokój z kolejnym dzieckiem

W końcu daliśmy sobie spokój i zaczęliśmy budować dom. Wtedy okazało się że jestem w ciąży. Radość trwała 3 tygodnie  i znowu zaczęła się walka. Plamienie nie ustawało. Stwierdzono  obecność krwiaka. Odstawiono mi leki nasercowe, włączono tabletki na podtrzymanie ciąży. W szpitalu przeleżałam miesiąc.  Sytuacja się unormowała, lecz nie na długo. Pojawił się silny ból głowy, kołatanie serca i znowu wylądowałam w szpitalu. Tym razem zdiagnozowano wysokie ciśnienie i cukrzycę ciężarnych. Sytuację jednak udało się opanować i po 6. tygodniach pojechałam do domu. Nie na długo jednak. Zachorowałam na zapalenie oskrzeli. Do tego doszły przedwczesne skurcze. I znowu trafiłam do szpitala.

Polecamy: Starania o drugie dziecko
 

O ciąże walczyłam przebywając w szpitalach

W okresie ciąży byłam 3 miesiące w domu, a 6 miesięcy walczyłam o życie córeczki w szpitalu. I udało się. Urodziłam córeczkę przez cesarskie cięcie. 3550 dkg  i 56 cm naszego szczęścia . Wbrew wszystkim trudnością mieliśmy upragnione maleństwo. Dziś to już 13 nastolatka. Uczęszcza do szkoły muzycznej i uczy się gry na skrzypcach.  Jest naszą dumą.
Dlatego proszę nie poddawajcie się w staraniach o dzidziusia.  Możemy pokonywać trudności dzięki medycynie i dobrym ludziom a szczęście samo przyjdzie i będzie wołało: „mamo” i „tato”. Wszystkim parom życzę powodzenia i trzymam kciuki.

Praca nadesłana przez Danutę Szrubarz na konkurs: "Udało się! Jesteśmy rodzicami!"
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (0)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?