Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Cukrzycę można oswoić – mówi mama chorego Michała

| 25.02.2008, aktualizacja: 21.03.2016 | 0
separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(0)
Cukrzyca to choroba, która dotyka nie tylko dorosłych, ale także dzieci. Najmłodszym pacjentom jest najtrudniej przystosować się do jej wymogów.
Cukrzyca u Michała zaczęła się – jak to cukrzyca – nagle. Wcześniej: chłopak jak żywe srebro, może nawet nazbyt żywe – a tu od któregoś dnia, jak nożem uciął. Jakby wysiadały baterie zasilania.
Z tygodnia na tydzień schudł, wciąż chciało mu się pić, zaczął – 11-latek! – wstawać w nocy do toalety, czego nigdy przed tym nie robił. Niby drobiazgi, ale jego mama zdecydowała, że trzeba to zbadać. Pierwsza wizyta u lekarza, badanie moczu i podwyższony cukier we krwi. Kolejne badania i skierowanie do szpitala. I diagnoza: cukrzyca typu 1.

Uwaga na pierwsze objawy cukrzycy!

Dzięki czujności mamy Michał w momencie diagnozy był w bardzo dobrej kondycji fizycznej. U większości dzieci na jego oddziale w szpitalu cukrzyca była dużo bardziej widoczna. Trafiły tutaj dużo później, kiedy np. zaczęły wpadać w śpiączkę cukrzycową.
To nie jest tak, że rodzice nie widzą, że ich dziecko chudnie, zmienia się, budzi się w nocy na siku. Widzą – ale tłumaczą sobie to okresem dojrzewania albo szkolnym przemęczeniem. To błąd!
Matka Michała mówi:
– Dzisiaj, wiedząc tyle, ile wiem, każdej matce, która opowiadałaby mi o podobnych objawach u swego dziecka, powiedziałabym: „Jak najszybciej idź do lekarza. Sprawdź przyczynę. Wyjaśnij wątpliwości”.

Mało wiemy o cukrzycy

– Zanim moje dziecko nie zachorowało, to nie widziałam w jego szkole żadnej ulotki, żadnego plakatu na temat cukrzycy u dzieci. Nic, co zwróciłoby moją uwagę. Ani w szkole, ani w przychodniach pediatrycznych. Krótkie spotkanie na ten temat mogłaby na przykład poprowadzić szkolna pielęgniarka na jakiejś wywiadówce. Mnie nawet nie przyszło do głowy, że mojemu dziecku może grozić cukrzyca! – mówi mama Michała.

Czytaj także: Słownik cukrzycy: glukoza, insulina, śpiączka cukrzycowa

Cukrzyca: ćwiczenia z nowego świata

– Początki były bardzo trudne – ciągnie mama chorego chłopca. Nagle okazuje się, że każdy dzień musi zacząć się od ważenia i mierzenia kolejnych porcji jedzenia, wyliczania, ile węglowodanów jest w kanapce do szkoły, a ile na talerzu podczas domowego obiadu. Sprawa liczby kanapek na śniadanie urosła do wymiaru odpowiedzialności za zdrowie dziecka. Nagle trzeba pilnować, aby dziecko przestrzegało wyznaczonych pór posiłków. Michał buntował się, mówił: „Nie jestem przecież teraz głodny”.
– Próbowałam tłumaczyć – mówi matka Michała – że z tą chorobą nie można być na wojennej stopie. Że stawiane przez nią warunki trzeba uszanować.

Od początku postanowiła, że nie będzie dmuchała i chuchała na syna. Wiedziała, że to mógłby być pierwszy krok do odizolowania Michała ze świata. W szkole też nie chciała dla niego taryfy ulgowej. Oczekiwała jednak pomocy i zrozumienia: bunt, agresywne zachowanie może być u dzieci z cukrzycą typu 1 spowodowane emocjami związanymi z cukrzycą.

Na samym początku Michał leczony był analogami insuliny – krótko- i długodziałającymi. Szybko jednak dostał pompę insulinową. Właśnie to urządzenie pozwoliło mu w szybkim czasie wrócić do normalnego życia i wnieść możliwie dużo spokoju o jego zdrowie teraz i w przyszłości.

Pompa i analogi insuliny pozwalają na utrzymywanie przez 24 godziny wyrównanego poziomu cukru we krwi. Gwarantują, że u chorego dziecka nie dojdzie nagle do utraty przytomności albo do śpiączki. Zmniejszają też ryzyko wystąpienia w przyszłości groźnych powikłań. Wszystko dobrze, tylko że w Polsce NFZ refunduje koszty obsługi pompy tylko do 18. roku dziecka. Kiedy młody człowiek studiuje, koszty leczenia spadają już na rodziców.

Dziecko z cukrzycą może chodzić do szkoły, ale…

…ale szkoła musi być do tego przygotowana. Często jednak nie jest. Nauczyciele boją się odpowiedzialności, a do tego po prostu nie wiedzą, co robić, jeśli dziecko zasłabnie z powodu za wysokiego albo zbyt niskiego cukru. Michał miał szczęście – chodził do szkoły społecznej, w której jego mama była nauczycielką biologii. Umiała przekonać swoich kolegów i koleżanki, że cukrzyca to choroba, którą można oswoić, wystarczy odrobina wiedzy i dobrej woli.

Żeby zorganizować szkolne życie swojego syna, mama Michała wymyśliła czerwone kropki. Miały pomóc nauczycielom kontrolować pory przyjmowania insuliny i godziny posiłków chłopca. On sam mógłby przecież o tym zapominać. Czerwone kropki znalazły się w dzienniku lekcyjnym dla piątej klasy, przy różnych lekcjach, zawsze o tej samej godzinie.

Kiedy przychodził czas na kanapkę, Michał wyjmował z plecaka i zjadał – nawet w środku lekcji. Bez fałszywego wstydu i ukrywania się. Mógł też, ale nie musiał wychodzić z klasy, żeby wziąć insulinę, kiedy na samym początku choroby jeszcze nie miał pompy i posługiwał się penem (zastrzykiem z insuliną).

Cukrzyca typu 1 – egzamin z odpowiedzialności

Nauczyciele mogli przypominać, jednak nie o wszystkim mogli decydować sami. Trudno byłoby im rozróżnić, czy prośba o zwolnienie z WF-u jest zwykłym wymigiwaniem się  czy może to brak sił do ćwiczeń fizycznych. O tym wiedział tylko Michał, który po diagnozie musiał zdawać dodatkowe egzaminy z odpowiedzialności.
– Z perspektywy czasu najtrudniejszy wydaje się pierwszy wyjazd Michała na obóz wakacyjny, pierwsza eksperymentalna gościna z nocowaniem poza domem, pierwszy wyjazd za granicę w ramach szkolnej wymiany. To były zupełnie inne warunki, w których nie mogłam być natychmiast obecna przy Michale. Strach mroził wtedy plecy – opowiada matka Michała.
Te strach można oswoić, ale nie uda się tego zrobić w pojedynkę. Cukrzyca dziecka to nie jest tylko sprawa jego, jego rodziców i najbliższych:
– Świat musi być po prostu bardziej przyjazny i gdzieś takie światy są. Zabrzmiało to wręcz poetycko, a tymczasem chodzi o rzeczy czysto praktyczne, takie jak szkolne szkolenia z pomocy choremu na cukrzycę, gdy na przykład straci przytomność. Może warto wprowadzić powszechność noszenia przez chorych na cukrzycę kolorowej bransoletki oznaczającej „Pomóż mi!”

Bardzo ważny temat to przyjazna szkoła. Doświadczenia pokazują, że jeśli dzieci wiedzą, jak mogą pomóc choremu koledze, jeśli wiedzą, na czym polega jego choroba, to uczą się wtedy solidarności społecznej. To wartość sama w sobie. Twórzmy więc przyjazny świat dla dzieci chorych na cukrzycę. A jest ich przecież coraz więcej.

Czytaj też:
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (0)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?