Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Prof. Maruszewski: Dzieci w Polsce umierają, czekając na operację serca!

| aktualizacja: 28.06.2017 | 8

To dramat: są w Polsce dzieci, które umierają, czekając na operację serca. Mamy świetnie wyposażone sale operacyjne, specjalistyczny sprzęt, m.in. dzięki Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy, polscy kardiochirurdzy potrafią wykonywać najbardziej skomplikowane operacje, a mimo to dzieci umierają - alarmuje prof. Bohdan Maruszewski, kardiochirurg, współtwórca WOŚP.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(3)
Prof. Bohdan Maruszewski
fot. Łukasz Widziszowski/ WOŚP
Od 2 lat liczba operacji wrodzonych wad serca w Polsce spada. Nie dlatego, że nie są potrzebne i nie dlatego, że w szpitalach brakuje specjalistycznego sprzętu. Sprzęt jest, m.in. kupiony dzięki zbiórkom pieniędzy przez WOŚP. Jednak NFZ płaci szpitalom za operacje wad wrodzonych serca tak mało, że szpitale wykonując je, popadają w kolosalne długi. Brakuje też pielęgniarek. a wkrótce może zabraknąć kardiochirurgów. Już dziś są w Polsce dzieci, które umierają, bo nie doczekały się na planową operację serca - mówi prof. Bogdan Maruszewski, kierownik Kliniki Kardiochirurgii Centrum Zdrowia Dziecka, jeden z twórców WOŚP.

Zobacz także: WOŚP zmieniła polską pediatrię

Dziecko, które urodzi się z wadą serca, ma szansę mieć w Polsce operację?

Nie każda wada wrodzona serca wymaga operacji w wieku noworodkowym, ale każde dziecko, które urodziło się z wadą serca groźną dla życia, ma w Polsce wykonaną operację w wieku noworodkowym. Te dzieci nie czekają w kolejkach, bo po to, żeby przeżyć, muszą być operowane.
Jesteśmy jedynym krajem w Europie, w którym rodzą się praktycznie wszystkie dzieci z wrodzonymi wadami serca, z najbardziej złożonymi wadami serca. Co trzeci noworodek operowany w Polsce ma serce z jedną komorą - serce jednokomorowe. Takie dziecko jest operowane tuż po urodzeniu, ale często konieczne jest wykonanie drugiej, trzeciej, a nawet większej liczby operacji. Niestety, w Polsce są coraz dłuższe kolejki do tych planowych operacji serca. Rodzi się więcej dzieci i coraz częściej te dzieci, które się rodzą, mają wadę serca. 

Od 2 lat liczna operacji wad serca dzieci w Polsce spada. Dlaczego tak się dzieje?

To prawda. Od lat liczba operowanych wad wrodzonych serca spadła. W 2014 roku operowaliśmy 2700 dzieci. W 2015 liczba operacji spadła o 15 proc, a w 2016 roku - o kolejne 10 proc. – wykonaliśmy ok. 2450 operacji.

Zobacz także: Może zabraknąć pieniędzy na ratowanie dziecięcych serc

To znaczy, że są dzieci z wadami serca, które nie otrzymują pomocy?

Dzieci, które potrzebują pilnych operacji ratujących życie, są operowane. Dzieci, które czekają w kolejkach do operacji planowych, czekają zbyt długo.

Niektóre dzieci umierają, bo nie doczekują operacji?

To prawda. Mamy w tej chwili w Polsce sytuację pojedynczych zgonów dzieci oczekujących w kolejkach na planowe operacje. To jest absolutna tragedia. Powinniśmy wykonywać więcej takich operacji i skrócić kolejki.

Dlaczego wykonuje się coraz mniej operacji serca u dzieci?

Mamy za mało pieniędzy. Szpitale mają za mało płacone za operacje. Brakuje wyspecjalizowanych pielęgniarek, które są za słabo opłacane. Brakuje kardiochirurgów.

Rodzice często zbierają na operację i wyjazd dziecka na operację za granicę. Kiedyś mówił Pan, że wyjazd z dzieckiem na operację za granicę nie ma sensu, bo w Polsce wykonuje się najbardziej skomplikowane operacje.

Nie ma takich operacji, których nie można wykonać w Polsce. Ale są rodzice, którzy gdy dowiadują się, że dziecko musi czekać na operację, szukają szybszej pomocy. Rozumiem ich.

Dziecko z sercem jednokomorowym może normalnie żyć?

Jedna komora pozostanie pojedynczą komorą: nie jesteśmy w stanie tego zmienić. Ale dzięki kolejnym operacjom można przedłużać życie dziecku i poprawiać jego jakość, choć często dziecko musi wiele miesięcy spędzić w szpitalu.
Jeśli jednak kolejne operacje serca powiodą się, dzieci dożywają wieku dorosłego i wówczas, już jako osoby dorosłe, najczęściej muszą mieć albo przeszczepione serce albo mechaniczne wspomaganie krążenia. Ta technologia rozwija się. W przyszłości, przy narastającej liczbie dzieci z takimi wadami i braku możliwości przeszczepienia serc, mechaniczne wspomaganie krążenia zastąpi przeszczepianie serca w tej grupie dzieci.

W Centrum Zdrowia Dziecka wykonuje się u dzieci przeszczepy serca?

Tak. W Polsce przeszczepia się serca dzieci w dwóch ośrodkach w Polsce: w Zabrzu i w Centrum Zdrowia Dziecka. Stosujemy również wspomaganie mechaniczne – przy pomocy sztucznych komór serca. U niektórych dzieci dzięki temu serce się regeneruje i nie jest konieczne przeszczepienie serca. Najczęściej jednak dzieci czekają na przeszczep serca, który jest dla nich jedyną szansą na życie. Miesiąc temu miało u nas przeszczepione serce dziecko, które wcześniej było półtora roku podłączone do sztucznej komory serca. Tan pacjent miał to szczęście, że znalazło się dla niego serce. Mam nadzieję, że w niedługim czasie opuści szpital.

Tan mały pacjent półtora roku czekał na serce?

Tak. Najdłużej czekał u nas 10-letni chłopiec. Spędził z nami cztery lata, czekając na przeszczep serca. Niestety, nie doczekał.

Nie było dla niego serca?

Nie.

To prawda, że niedługo może zabraknąć w Polsce kardiochirurgów do tak skomplikowanych operacji serca u dzieci?

Niestety tak. Nie zostaje się kardiochirurgiem dziecięcym w kilka lat po studiach. To praca od rana do późnej nocy, niestety bardzo źle opłacalna w stosunku do ilości godzin pracy i włożonego wysiłku. A zarobki są tak niskie, że młodzi ludzie uciekają. W Centrum Zdrowia Dziecka było 9 młodych lekarzy, którzy chcieli szkolić się w kardiochirurgii dziecięcej. Kiedy zmierzyli się z tym, zrezygnowali, wybrali inną specjalność. W tej chwili w Polsce formalnie 31 lekarzy ma specjalizację z kardiochirurgii, ale za 5 lat tylko 8 będzie wykonywało pełen zakres operacji. A szkoli się jedynie 11 lekarzy, którzy na razie deklarują, że chcą być kardiochirurgami dziecięcymi.

Za kilka lat nie będzie więc komu operować dziecięcych serc?

Tak może się stać, jeśli osoby zarządzające ochroną zdrowia w Polsce nic z tym nie zrobią. 

Zobacz także: Tak leczy się w Polsce serca dzieci
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (8)
avatar

Betty
Betty | 2017-07-04 22:52 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

I właśnie jednej rzeczy nie rozumiem teraz..... a zatem dlaczego w momencie kiedy rodzicece dowiaduja sie ze urodzi sie dziecko z wada serca to nie daje sie im wyboru ze moga usunac ciaze albo lekarze nie mowia prawdy jaka jest.... ze jest bardzo trudno pozniej ze na oddziale nie ma lub nie pokazuje sie psycholog dla rodzicow i ze dziecko pozniej moze umrzec bp wlasnie sa braki personalne.......

Odpowiedz

Iwona
Iwona | 2017-06-30 15:34 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ilu nowych lekarzy kardiochirurgów szkoli CZD? Przez kilkanaście lat pracy widziałam jednego nowego lekarza. Stara gwardia nie dopuszcza młodych do operatywy. Nie dziwie się że idą gdzie indziej. A jak profesorowie mają urlop, to nie ma ich kto zastąpić. Operacji nie ma. Do tego atmosfera w pracy koszmarna. Pan bóg profesor a reszta do składania pokłonów. Za to w tv słodko. W tym samym szpitalu na chirurgii jest masa młodych ludzi. Profesor zachęca młodych lekarzy do pracy i dużo operują.

Odpowiedz

izab
izab | 2017-06-29 21:15 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

W przypadku naszej córki wpisano ją na listę planowanych operacji, a później wyszło, że powinna być w grupie dzieci pilnie operowanych. Może dziś byłaby z nami... Nie wiem....

Odpowiedz

Ewa
Ewa | 2017-06-29 15:30 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ciekawe że w Polsce są wszystkie dzieci z wadami serca. Coś jest na rzeczy. Za n lat wyjdzie pewnie na jaw przyczyna, która być może ciągnie za sobą kolosalne pieniądze. Bo zawsze o nie chodzi

Odpowiedz

Mamęga
Mamęga | 2017-06-29 14:04 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Nikt - absolutnie NIKT- nam tego nie powiedział, że chodzi o kolejkę, o pieniądze...Każdy z profesorów w Polsce mydlił oczy,ze jeszce nie jest tragicznie itp. Na szczęście własny rozum mnie nie zawiódł i dziecko zoperował prof. Malec w Niemczech. Na czas, podkreślam!!! a nie w sinicy!...

Odpowiedz

Sju
Sju | 2017-06-29 11:59 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Taka prawda. Mój syn nie doczekał operacji. Jednak wina leży tez trochę po stronie lekarzy. Chciałam zabrać syna na operację do Niemiec. Jasno mi powiedziano, że jak tam pojade to nie mam już czego szukać w ośrodku w Polsce. Powiedzieli mi, że oni też są dobrzy itp. Uwierzyłam , zostałam i czekałam. Mój syn miał zatrzymanie akcji serca, odratowano go, ale doszło do niedotlenienia mózgu. Stwierdzono, że nie będą mojego syna juz ratować, bo nie ma sensu, skoro mózg jest niedotleniony. Syn cofnął się w rozwoju, ale nie jakoś strasznie. Nadrabia straty, ale na operację nie ma szans, bo na operację czeka dużo dzieci i niestety my możemy pójść pod nóż tylko wtedy kiedy nie będzie innych dzieci do operacji. Taka selekcja rannych.... jest to bardzo przykre

Odpowiedz

Karolina
Karolina | 2017-06-29 11:46 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Nareszcie głośno powiedziano, że dzieci w PL umierają w oczekiwaniu na operację serca. Wiedzieliśmy o tym już 4 lata temu, gdy wieźliśmy sinego syna na operację do Niemiec, do prof. Malca, bo tutaj nikt nie dał nam terminu operacji i kwalifikacji. Nie rozumiem tylko, dlaczego tak długo maskowano tę sytuację robiąc w mediach propagandę, że wszystko jest w Polsce w porządku.

Odpowiedz

Marianos
Marianos | 2017-06-29 11:19 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

W końcu sie ktoś przyznał. Jaka jest prawda.

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?