Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Prof. Maruszewski o WOŚP: pobiliśmy rekord

| 24.04.2015, aktualizacja: 27.04.2015 | 0

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy zaczęła się w Centrum Zdrowia Dziecka. - Po roku największej agresji skierowanej przeciw nam, pobiliśmy znów rekord, jeśli chodzi o ilość zebranych pieniędzy - mówi prof. Maruszewski.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(1)
prof. Bohdan Maruszewski
fot. Łukasz Widziszowski (WOŚP)

Jest Pan jednym z założycieli Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Jak to wszystko się zaczęło?

Właśnie tu, na Oddziale Kardiochirurgii Dziecięcej Centrum Zdrowia Dziecka. WOŚP powstała w 1991 roku jako fundusz pomocy dzieciom z wrodzonymi wadami serca w Centrum Zdrowia Dziecka.
Nie chcieliśmy pogodzić się z tym, że dzieci, za które odpowiadamy, nie będą żyć, bo nie mamy odpowiedniego sprzętu, by zrobić operacje. Wróciłem wtedy ze szpitala w Londynie. Zostałem zastępcą szefa kliniki kardiochirurgii w CZD i pomyślałam, że albo zdobędę środki na sprzęt, by można było w tej klinice leczyć więcej dzieci i robić to lepiej, albo muszę zmienić zawód, bo nie chcę się godzić na robienie czegoś źle. Tak samo myśleli moi koledzy.
Celem pierwszego finału był zakup sztucznego płucoserca: aparatu do krążenia pozaustrojowego, bez którego nie można było wykonywać operacji serca. Było wiele dzieci oczekujących na operację.  Zebraliśmy wtedy równowartość 1 mln 700 tys. dolarów.
Czytaj też: WOŚP zmieniła polską pediatrię

Wystarczyło na płucoserce?

Na wiele płucoserc i na wiele sprzętu, który trafił do wszystkich ośrodków kardiochirurgii w Polsce. W 3 miesiące później w została zarejestrowana fundacja WOŚP. Przez pierwsze 5 lat fundacja pomagała dzieciom z wrodzonymi wadami serca. Okazało się, że Polacy chcą pomagać, brać udział w zbiorowej akcji. Rozszerzyliśmy działalność na całą medycynę pediatryczną: pomagaliśmy noworodkom i niemowlętom, onkologii, urologii, dzieciom po urazach. A od 3 lat gramy nie tylko dla dzieci, ale też dla osób starszych, bo takie są w Polsce potrzeby.
Czytaj też: Na co w 2015 roku gra WOŚP - mówi Jurek Owsiak

Jest wiele zarzutów w stosunku do Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Jak Pan je odbiera?

Wszyscy patrzymy sobie na ręce. Jeśli dysponujemy publicznymi pieniędzmi, musimy zrobić wszystko dla przejrzystości i jasności tego, na co wydajemy pieniądze i gdzie trafia sprzęt. To nasz obowiązek. Społeczeństwo też ma prawo to kontrolować. Ale to jest zupełnie coś innego niż to, co nas spotkało ostatnio. Jesteśmy kontrolowani przez kilka ministerstw, mamy też robione audyty na nasze własne zamówienie. Ale jeśli minister pracy mówi: WOŚP jest bardzo ściśle kontrolowana, bardzie niż wiele innych organizacji, nie dopatrzyliśmy się żadnych nieprawidłowości, jeśli urząd skarbowy kontroluje nas przez kilka miesięcy i wydaje opinię, że nie ma żadnych nadużyć, a w tym samym czasie w Internecie zalewa nas fala agresji, są stawiane niczym niepoparte zarzuty, to uważam, że zostały przekroczone granice przyzwoitości.
Nikt nie odważyłby się przed kamerą wypowiedzieć zarzutów, które padły w Internecie pod adresem WOŚP i Jurka Owsiaka. Dlaczego w Internecie wolno oskarżać, nie mając podstaw? Mówię tu szczególnie o jednym z blogerów. Oddaliśmy sprawę do sądu, w pierwszej instancji oddalił naszą skargę, uznając, że nie zostało złamane prawo, ale sąd wyższej instancji uznał, że mieliśmy rację.
Fala agresji, odbieranie dobrego imienia – mówimy, że tak nie wolno. Bo to powoduje też, że nie rozwija się państwo obywatelskie.

Ludzie przestają wierzyć, że warto w cokolwiek się angażować.

Tak, ale na szczęście WOŚP wierzą. Niedawno ogłosiliśmy wynik ostatniej zbiórki: po roku największej agresji skierowanej przeciw nam, pobiliśmy znów rekord, jeśli chodzi o ilość zebranych pieniędzy.
Czytaj też: Jak leczy się małe serca w Polsce
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (0)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?