Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Proszę, dziękuję, przepraszam...

| 28.03.2007, aktualizacja: 24.04.2007 | 1

Istnieją słowa, które czynią cuda. Każdy z nas – rodziców – je zna, ale zdarza nam się zapominać, że są tak ważne w kontaktach z dziećmi.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(0)

Istnieją słowa, które czynią cuda. Każdy z nas – rodziców – je zna, ale zdarza nam się zapominać, że są tak ważne w kontaktach z dziećmi. O tym że warto ich używać przekonuje Aleksandra Godlewska, psycholog dziecięcy.

Zarówno świadomie, jak i bezwiednie przekazujemy dzieciom naszą hierarchię wartości. Robimy to przy wielu okazjach – przez to, jacy jesteśmy i jak reagujemy, jak odnosimy się do siebie. Z naszych najdrobniejszych zachowań i reakcji maluch czerpie wiedzę o tym, co mama i tata uważają za „dobre” i „właściwe”, a co za „złe”. Niewielu rodziców ma świadomość, że ich często nawet odruchowe zachowania wywierają na dzieci nieporównanie większy wpływ od wszelkich słów, upomnień i zabiegów wychowawczych. Niektóre słowa są tak bardzo ważne, że nie wolno nam zapominać o ich używaniu w relacjach z naszymi pociechami.

Prosić to prawie otrzymać
Od ludzi w naszym otoczeniu – także od dzieci – ciągle czegoś oczekujemy. Chcemy, by maluch ładnie jadł, nie grymasił. Po starszym spodziewamy się, że będzie trzymał nas za rękę przy przechodzeniu przez ulicę, posprząta po sobie zabawki, a na imieninach u cioci nie będzie wrzeszczał, domagając się kolejnego kawałka tortu. Gdy dorasta, mamy nadzieję, że będzie się dobrze uczył, miał kolegów, których będziemy akceptować, pomagał w zmywaniu naczyń. Gdyby nasze oczekiwania wobec tych, których kochamy, zamienić na prośby, na pewno częściej byłyby spełniane. Słowo „proszę” sprawia, że proszony czuje się ważny, traktowany z szacunkiem, jako ktoś, kto ma wybór, a nie jak ktoś potrzebny do zrobienia tego, czego oczekuje mama.

„Dziękuję” ma olbrzymią moc
Każde podziękowanie nagradza i utrwala konkretne zachowanie. Należy dziękować dzieciom nie tylko za skutki działań, o które są proszone (np. posprzątane zabawki), ale również za wysiłki, które podejmują. Wiadomo, że dwulatek sam nie ubierze się na spacer ani nie ułoży wszystkich klocków, które rozrzucił. Gdy jednak widzi i słyszy, że mama docenia jego próby, będzie je powtarzał aż do skutku. Gdy starsze dzieci pomagają w pracach domowych, nie wolno zapominać
o podziękowaniu.
Nasza rada: Im częściej dziękujesz swoim dzieciom za wszystko, co robią w domu, tym będą szczęśliwsze i tym chętniej będą robić rzeczy, które doceniasz. Jeśli dziękujesz za drobiazgi, pociechy będą dla Ciebie robić również rzeczy wielkie.

„Przepraszam” trudno powiedzieć
Niektórzy rodzice nigdy nie mówią „przepraszam” swoim pociechom – nawet wtedy, gdy dociera do nich, że popełnili błąd, sprawili ból, skrzywdzili słowem lub czynem. Dzieci mają niezwykle silne poczucie uczciwości i sprawiedliwości. Czują się gniewne i urażone, gdy widzą, iż z jakiejś przyczyny zostały niesprawiedliwie potraktowane lub niesłusznie oskarżone. Ten gniew i żal, jeśli nie zostanie rozładowany, może utrzymywać się przez wiele lat. Czasami dochodzi do głosu dopiero wtedy, gdy dzieci stają się dorosłe i wreszcie mogą rozmawiać ze swoimi rodzicami jak równy z równym. Zdarza się jednak, że do szczerej rozmowy i wyjaśnień nigdy nie dochodzi. Wtedy nie uświadomiony, nie rozładowany żal za krzywdy (czasami wielkie tylko w subiektywnym oczuciu) doświadczone od rodziców
i brak pojednania z nimi rzutuje na dorosłe życie.
Nasza rada: Celem przeproszenia dziecka jest przyjęcie pełnej odpowiedzialności za słowa i czyny, które wywołują poczucie winy. Przepraszając, pokazujesz, że nie jesteś doskonały, że Ty też czasami się mylisz. Pokazujesz też, że masz dość charakteru i odwagi, by przyznać się do błędu. Taka jest prawda
i nie należy jej unikać.

Zbawienne skutki przepraszania
Wielu rodziców nie robi tego z lęku przed utratą szacunku ze strony dzieci. Czują, że muszą być w oczach swoich latorośli kimś nieomylnym. Boją się, że gdy powiedzą „przepraszam”, pociecha zyska nad nimi przewagę. Przeprosiny są według nich oznaką słabości. Tymczasem, kiedy przepraszasz, wzmacniasz miłość i szacunek, jakim dziecko Cię darzy. Zwiększasz swoją wartość w jego oczach oraz szansę na zrozumienie i współpracę z nim w przyszłości. Każdy się czasem myli, a przyznając się do niewłaściwego zachowania, w pewien sposób uwalnia dziecko od jego gniewu i żalu w stosunku do rodzica. Dajesz też mu prawo do przyznawania się do własnych błędów. Nie musi inwestować ogromnej energii uczuciowej w ukrywanie się i obronę. Ma wtedy dość odwagi, by przyznać się do błędu. Bierze z Ciebie przykład. Zdaje sobie sprawę, że nie musi być doskonały, by zasługiwać na akceptację.
Nasza rada: Dzieci są bardzo elastyczne. Tak mocno pragną miłości i szacunku, że zawsze są gotowe wybaczyć i zapomnieć. Kiedy poprosisz swoją pociechę o wybaczenie i uzyskasz je, znów masz „czyste konto”. Oboje pozbędziecie się ciężaru. Rezultat wypowiedzenia prostego zdania: „Przepraszam Cię za to, co zrobiłem i powiedziałem”, może być natychmiastowy i zaskakujący. Dzieci od początku życia bacznie obserwują wszystko, co się wokół nich dzieje. Ich nadzwyczaj czujne „anteny” natychmiast odbierają, kiedy rodzice próbują im narzucać coś, czego sami nie robią. Jeśli więc nie używasz słów „proszę”, „dziękuję”, „przepraszam” w stosunku do innych ludzi, nie oczekuj, że będzie je stosowało Twoje dziecko. Pamiętaj o nich, a przekonasz się, jak wielką mają moc.

Aleksandra Godlewska
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (1)
avatar

kami
kami | 2008-08-15 10:17 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Kto prosi, staje się częścią większej całości. Nikt nigdy nie ma wszystkiego, dopiero razem stanowimy całość. Uznanie tego faktu wymaga pokory i prowadzi do jedności. Rodzice powinni więc zwracać uwagę na słowo "proszę" u swoich dzieci, bo, podobnie jak "dziękuję", jest wyrazem pokory, uznania prawdy o sobie.
Owszem, trzeba uważać, kogo i o co się prosi. Można prosić za dużo, aby pójść na łatwiznę, można też prosić za mało i w ten sposób demonstrować swoją pychę. Niezależność (jak każda skrajność) może być dobra i może być zgubna. Czasami jest ona znakiem dojrzałości, a czasami niedojrzałości: znowu, jak zawsze, trzeba szukać złotego środka, właściwej miary.
Należy jeszcze dodać, że życie duchowe można zawrzeć w słowach: dziękuję, przepraszam, proszę i to bardzo je uprości. Rodzice wypowiadający te słowa stają się żywym świadectwem właściwej postawy, ludźmi, którzy zawsze są wdzięczni, zawsze gotowi coś poprawić, przeprosić (nawet swoje dzieci) i iść dalej: planować - przyjmować - działać z pomocą innych. Każde z trzech słów, o których mówimy, zawiera w sobie dążenie do jedności, której bardzo potrzeba w rodzinie i wychowaniu.
Istnieją słowa, które czynią cuda. Każdy z nas – rodziców – je zna, ale zdarza nam się zapominać, że są tak ważne w kontaktach z dziećmi. O tym że warto ich używać przekonuje Aleksandra Godlewska, psycholog dziecięcy.

Zarówno świadomie, jak i bezwiednie przekazujemy dzieciom naszą hierarchię wartości. Robimy to przy wielu okazjach – przez to, jacy jesteśmy i jak reagujemy, jak odnosimy się do siebie. Z naszych najdrobniejszych zachowań i reakcji maluch czerpie wiedzę o tym, co mama i tata uważają za „dobre” i „właściwe”, a co za „złe”. Niewielu rodziców ma świadomość, że ich często nawet odruchowe zachowania wywierają na dzieci nieporównanie większy wpływ od wszelkich słów, upomnień i zabiegów wychowawczych. Niektóre słowa są tak bardzo ważne, że nie wolno nam zapominać o ich używaniu w relacjach z naszymi pociechami.

Prosić to prawie otrzymać
Od ludzi w naszym otoczeniu – także od dzieci – ciągle czegoś oczekujemy. Chcemy, by maluch ładnie jadł, nie grymasił. Po starszym spodziewamy się, że będzie trzymał nas za rękę przy przechodzeniu przez ulicę, posprząta po sobie zabawki, a na imieninach u cioci nie będzie wrzeszczał, domagając się kolejnego kawałka tortu. Gdy dorasta, mamy nadzieję, że będzie się dobrze uczył, miał kolegów, których będziemy akceptować, pomagał w zmywaniu naczyń. Gdyby nasze oczekiwania wobec tych, których kochamy, zamienić na prośby, na pewno częściej byłyby spełniane. Słowo „proszę” sprawia, że proszony czuje się ważny, traktowany z szacunkiem, jako ktoś, kto ma wybór, a nie jak ktoś potrzebny do zrobienia tego, czego oczekuje mama.

„Dziękuję” ma olbrzymią moc
Każde podziękowanie nagradza i utrwala konkretne zachowanie. Należy dziękować dzieciom nie tylko za skutki działań, o które są proszone (np. posprzątane zabawki), ale również za wysiłki, które podejmują. Wiadomo, że dwulatek sam nie ubierze się na spacer ani nie ułoży wszystkich klocków, które rozrzucił. Gdy jednak widzi i słyszy, że mama docenia jego próby, będzie je powtarzał aż do skutku. Gdy starsze dzieci pomagają w pracach domowych, nie wolno zapominać
o podziękowaniu.
Nasza rada: Im częściej dziękujesz swoim dzieciom za wszystko, co robią w domu, tym będą szczęśliwsze i tym chętniej będą robić rzeczy, które doceniasz. Jeśli dziękujesz za drobiazgi, pociechy będą dla Ciebie robić również rzeczy wielkie.

„Przepraszam” trudno powiedzieć
Niektórzy rodzice nigdy nie mówią „przepraszam” swoim pociechom – nawet wtedy, gdy dociera do nich, że popełnili błąd, sprawili ból, skrzywdzili słowem lub czynem. Dzieci mają niezwykle silne poczucie uczciwości i sprawiedliwości. Czują się gniewne i urażone, gdy widzą, iż z jakiejś przyczyny zostały niesprawiedliwie potraktowane lub niesłusznie oskarżone. Ten gniew i żal, jeśli nie zostanie rozładowany, może utrzymywać się przez wiele lat. Czasami dochodzi do głosu dopiero wtedy, gdy dzieci stają się dorosłe i wreszcie mogą rozmawiać ze swoimi rodzicami jak równy z równym. Zdarza się jednak, że do szczerej rozmowy i wyjaśnień nigdy nie dochodzi. Wtedy nie uświadomiony, nie rozładowany żal za krzywdy (czasami wielkie tylko w subiektywnym oczuciu) doświadczone od rodziców
i brak pojednania z nimi rzutuje na dorosłe życie.
Nasza rada: Celem przeproszenia dziecka jest przyjęcie pełnej odpowiedzialności za słowa i czyny, które wywołują poczucie winy. Przepraszając, pokazujesz, że nie jesteś doskonały, że Ty też czasami się mylisz. Pokazujesz też, że masz dość charakteru i odwagi, by przyznać się do błędu. Taka jest prawda
i nie należy jej unikać.

Zbawienne skutki przepraszania
Wielu rodziców nie robi tego z lęku przed utratą szacunku ze strony dzieci. Czują, że muszą być w oczach swoich latorośli kimś nieomylnym. Boją się, że gdy powiedzą „przepraszam”, pociecha zyska nad nimi przewagę. Przeprosiny są według nich oznaką słabości. Tymczasem, kiedy przepraszasz, wzmacniasz miłość i szacunek, jakim dziecko Cię darzy. Zwiększasz swoją wartość w jego oczach oraz szansę na zrozumienie i współpracę z nim w przyszłości. Każdy się czasem myli, a przyznając się do niewłaściwego zachowania, w pewien sposób uwalnia dziecko od jego gniewu i żalu w stosunku do rodzica. Dajesz też mu prawo do przyznawania się do własnych błędów. Nie musi inwestować ogromnej energii uczuciowej w ukrywanie się i obronę. Ma wtedy dość odwagi, by przyznać się do błędu. Bierze z Ciebie przykład. Zdaje sobie sprawę, że nie musi być doskonały, by zasługiwać na akceptację.
Nasza rada: Dzieci są bardzo elastyczne. Tak mocno pragną miłości i szacunku, że zawsze są gotowe wybaczyć i zapomnieć. Kiedy poprosisz swoją pociechę o wybaczenie i uzyskasz je, znów masz „czyste konto”. Oboje pozbędziecie się ciężaru. Rezultat wypowiedzenia prostego zdania: „Przepraszam Cię za to, co zrobiłem i powiedziałem”, może być natychmiastowy i zaskakujący. Dzieci od początku życia bacznie obserwują wszystko, co się wokół nich dzieje. Ich nadzwyczaj czujne „anteny” natychmiast odbierają, kiedy rodzice próbują im narzucać coś, czego sami nie robią. Jeśli więc nie używasz słów „proszę”, „dziękuję”, „przepraszam” w stosunku do innych ludzi, nie oczekuj, że będzie je stosowało Twoje dziecko. Pamiętaj o nich, a przekonasz się, jak wielką mają moc.

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?