Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Prusy czy minusy

Gdybyśmy przeprowadzili sondaż wśród rodziców i psychologów, zapewne wyszłoby, że konsekwencja w wychowaniu dzieci jest wskazana. Ale czy konsekwencja jest wadą, czy zaletą rodzica? To pytanie wraca do mnie często, choćby w takich sytuacjach. Ojciec z dyscypliną godną pruskiego marszałka pilnuje, by jego córunia miała zdrowe mleczaki i nie kupuje jej cukierków ani nie daje soczków przed spaniem. Tymczasem córunia wraca ze spaceru z mamą i obie panie żują żelki w kształcie kolorowych węży (moje ulubione). „Przecież mówiliśmy, że niebezpieczeństwo próchnicy u bobasów jest wielkie, chcesz prowadzać ją do dentysty i wysłuchiwać, jak się drze na fotelu?” – awanturuje się ojciec.

Inna sytuacja. Matce udało się jakimś cudem namówić ojca dziatwy, aby wyszedł z nimi gdziekolwiek, do zoo czy do sąsiada, po to by miała czas dla siebie, zrobiła sobie makijaż czy poczytała ambitną prozę. Dochodzi 19.00, czas kąpieli. Tatko z dziatwą nie wraca. Mija 20.00 – tatko nie wraca i nie dzwoni, a nawet nie odbiera telefonu. W końcu rozbawiona gromadka pojawia się w drzwiach. Wita ich wściekła mamuśka ze świeżo zrobionym manikiurem. „Zwariowałeś, czy co? Jeszcze chwila, a na policję bym dzwoniła. Telefonu nie odbierasz!”. „Przecież chciałaś mieć czas dla siebie. Autobusem pojeździliśmy, w sklepie z żółwiami byliśmy, na pizzy, u Ewy i Tomka kreskówki oglądaliśmy. Jak pójdą raz później spać, to świat się chyba nie zawali?”. No właśnie, zawali się czy nie? Lubię ludzi konsekwentnych, jeśli pracują w bankowości albo uprawiają sport wyczynowy, np. wioślarstwo. Trudno, aby sternik na start olimpijski spóźnił się mały studencki kwadransik. Natomiast konsekwentni rodzice mają jedną podstawową zaletę – są strasznie nudni.

Moi rodzice, choć mieli wspólne zainteresowania artystyczne i zawodowe, to bardzo się od siebie różnili, jeśli idzie o wartości, charaktery i pomysły na wychowanie. Ojciec ciągle sprawdzał moje zeszyty, matka nie wiedziała nawet, w której jestem klasie. Matka chętnie czytała mi na głos i opowiadała bajki, ojca kompletnie to nie interesowało. Ojciec dawał mi czasem kieszonkowe, matka uważała, że to rodzice powinni kupować dzieciom potrzebne rzeczy. W wielu też sprawach się zgadzali – zabierali mnie na nocne towarzyskie imprezy, od kiedy przestałam być embrionem, a na nartach postawili, jak tylko odrosłam od ziemi, zgodnie też nie pozwalali oglądać telewizji.

Sprzeczne komunikaty są niepedagogiczne? Mama mówi: „Nie idź na mokrą zjeżdżalnię, przeziębisz się, deszcz pada”, a w tym samym czasie tata: „Deszcz jest piękny, pochlap się trochę, najwyżej przemoczysz pieluchę i portki”. Kłótnia murowana. To świetnie! Bo może sprzeczne komunikaty są twórcze? Pokazują dziecku, że ludzie są różni. A my poznajemy wartości naszego partnera. Czasem przyda się i kłótnia – przypomni nam, że się różnimy. Aby uzgodnić jakieś stanowisko, niekoniecznie wspólne, trzeba trochę poćwiczyć, ponegocjować. Pruska konsekwencja ma wiele minusów, o czym świadczy choćby upadek Prus! Niech się bobas uczy negocjacji, bo to talent, bez którego trudno przetrwać w ekosystemie.


Tekst: Agata Passent/Syndykat Autorów.
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?