Babyonline.pl
 
 
Gry
Rozwiń menu

O co proszą panie z przedszkola?

| aktualizacja: 09.04.2015 | 22

Nauczycielki w przedszkolu spędzają z naszymi dziećmi mnóstwo czasu. Świetnie się z maluchami dogadują. Za to z rodzicami bywa różnie. Co chciałyby nam powiedzieć panie z przedszkola, ale nie zawsze im wypada?

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(9)
przedszkole, dzieci, przedszkolanka, zabawa
fot. fotolia
Nauczycielkom przedszkolnym nie wszystko przechodzi przez gardło, a nawet jeśli przechodzi – nie zawsze trafia do adresata.  Nic dziwnego:  żaden rodzic nie lubi przecież słuchać o tym, że coś robi nie tak.  Automatycznie zaczyna się bronić, a problem zostaje nierozwiązany.
Chcemy to zmienić, dlatego poprosiliśmy kilka nauczycielek, by szczerze i bez ogródek powiedziały nam – anonimowo – to, co chciałyby powiedzieć rodzicom.

Oto co usłyszeliśmy:

Nauczycielki przedszkolne proszą: zostawcie chore dzieci w domu

– Prosimy, błagamy i nic, jak grochem o ścianę – wzdychają wszystkie nauczycielki, z którymi rozmawialiśmy. Właśnie z tym mają największy problem.
Pani A: Przedszkolaki kaszlą tak, jakby miały wypluć płuca. Leje im się z nosa na dywan. Przychodzą z biegunką, po nocy spędzonej na wymiotach, po podanym rano antybiotyku albo syropie przeciwgorączkowym (wiemy, bo same się chwalą). Rozumiemy, że żaden szef nie toleruje notorycznych zwolnień, ale to błędne koło – dzieci zarażają się nawzajem i chorowanie nie ma końca.
Pani B: Rodzice wychodzą, a ich pociecha pokłada się. Często jest tak, że dziecku z katarem nie dzieje się nic specjalnego, ale za niefrasobliwość jego rodziców płacą pozostałe maluchy – trzeba je leczyć antybiotykami, bywa, że lądują w szpitalu.
Pani C: Rodzice nie są z nami szczerzy. Mówią, że nic dziecku nie jest, a lekarz powiedział, że może chodzić. Albo: „To alergia”.
Pani D: Czasem ręce opadają, gdy mama prosi, by nie zabierać Jasia na dwór, bo on źle się czuje. Pytam wtedy, dlaczego w ogóle przyszedł? Niestety, muszę go przyjąć. Ale co mam zrobić? Nie zostawię go samego, kiedy inne dzieci idą na spacer.
Gdy maluch ma gorączkę lub płacze, że boli go ucho, zostaje telefon do rodziców. Tyle że nie zawsze można się dodzwonić, a i ich dojazd trochę trwa. Tymczasem nauczycielki nie mogą podawać dzieciom leków, także przeciwgorączkowych.
Pani E: Zastanawiam się, czy rodzice się nie boją. Co będzie, jeśli dziecko, osłabione przeziębieniem, złapie jakąś naprawdę groźną bakterię – bo ja wiem – jakiegoś pneumokoka?

Przeczytaj także: Mam chore dziecko - niech świat się dostosuje

Nauczycielki przedszkolne proszą: nie wyręczajcie dzieci we wszystkim

Rodzice dbają o rozwój intelektualny pociech, ale czasem zapominają o banalnych rzeczach, których także trzeba je uczyć.
Pani A: Dzieci (nawet te cztero- czy pięcioletnie!), które trafiają do nas, często nie potrafią niczego – założyć kapci, trzymać łyżki, rozwiązać butów, wytrzeć pupy. Były dotąd obsługiwane. Pomagamy im, jednak wyręczanie smyka nie jest dobre – musi nauczyć się samodzielności.

Nauczycielki przedszkolne proszą: pomóżcie nam

Zdarza się, że rodzice całą odpowiedzialność za swojego malca zrzucają na innych.
Pani F: Logopeda nie poprawi wymowy dziecka, pracując z nim raz w tygodniu. Dlatego malec musi ćwiczyć także w domu. Ale rodzicom nie zawsze się chce.

Nauczycielki przedszkolne proszą: stawiajcie dzieciom granice

Zdarza się, że dziecko trafia do przedszkola kompletnie nie wiedząc, co wolno, a co nie.
Pani A: W domu rządzi, rozstawia wszystkich o kątach, wszyscy mu ulegają. W przedszkolu okazuje się, że tak się nie da. Dziecko powinno wiedzieć, że są jakieś zasady, że przy stole się siedzi, a nie biega wokół niego, że nie odpycha się talerza, nie przerywa innym.



Przeczytaj: Dysleksja - pomóż dziecku uniknąć kłopotów w szkole

Nauczycielki przedszkolne proszą: nie ukrywajcie problemów

Ktoś, kto opiekuje się małym dzieckiem, musi wiedzieć, czego się może spodziewać.
Pani B: Kiedyś pogotowie zabrało kilkulatka, który dostał drgawek. Nie powiedziano nam, że tak reaguje na gorączkę. A my musimy wiedzieć takie rzeczy. Wtedy zwracamy na malca baczniejszą uwagę.
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (22)
avatar

marcia
marcia | 2016-09-11 22:52 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Brawo!
Dopisałabym jeszcze, że dzieci też mają swoje za uszami i kiedy nauczycielka skarży a w szatni słyszy, że rodzic wierzy w bajki, które wciska mu maluch to nóż się w kieszeni otwiera! A jeszcze lepsze stwierdzenie nieraz można usłyszeć-ona jest głupia nie przejmuj się.

Odpowiedz

doma
doma | 2016-09-11 20:13 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Podpisuję się pod tymi prośbami wszystkimi moimi kończynami

Odpowiedz

Dw
Dw | 2016-09-11 16:05 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Wspaniały artykuł, podsumowujący kontakty nauczyciel-rodzic-przedszkolak. Samo sedno tematu!!!

Odpowiedz

mama
mama | 2016-09-11 15:31 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Kiedy moje dziecko chodziło do przedszkola...strasznie rozpaczało że musi leżakować 1,5 godz bez ruchu mając 4 latka i skłonność do tycia..kiedy mówiłam o tym dyrektorce ...że može w ty czasie iść do innej grupy albo zajecia ruchowe to ona ....zasad nie będe zmieniać...ale gdy jej koleżanki dziwcko przyszło chore do przedszkola i osobiście słyszałam jak mówi....wiesz ona wczoraj gorączkowała ale nie mam z kim jej zostawić bo mąż w pracy a ja muszę sprawę jechać załatwić..jaby zaczeła znowu gorączkować to mi zadzwoń ....szczęka mi opadła ciekawe jak by zareagowała gdy bym ja to powiedziała...?Dzieci možna było odbierać od 15,30 to wszyscy rodzice zbierali się koło bramki wejściowej ok 15,20 bo łaskawie ktoś nam wtedy otworzył....dzieci bardzo mało spacerowały ciągle się kisiły w przedszkolu a jak wyszły na plac to 15 min ..a przy odbiorze dzieci dziecko nie mogło nawet drabinki dotknąć aby nie było wypadku na terenie przedszkola ...a pewnego razu mojemu dziecku w kościele na mszy przypomiało się się že pani kazała przekazać mi że ..ona nie będzie po leżakowaniu włosów czesać bo to nie zakład fryzjerski...doznałam szokum?Także można długo by jeszcze pisać ale nikt nie jest idealny...zdarzają się rodzice mało inteligentni jak to ktoś napisał ...ale i nauczyciele leż nie są bez wad...a w małych miejscowościach przychodzą młode dziewczyny ledwo co po szkole bez doświdczenia..i same ze sobą nie mogą sobie poradzić a co dopiero z grupką małych dzieci.

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

Marika
Marika | mama | 2016-09-11 16:01 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

To że ktoś jest młody i bez doświadczenia nie świadczy o tym, że nie może dobrze wykonywać swojej pracy!

Odpowiedz

kaja
kaja | mama | 2016-09-11 16:29 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Dziwny wpis....problemy,które można rozwiązać rozmową i oceny,które wrzucają wszystkich do jednego worka.....

Odpowiedz

b
b | mama | 2016-09-11 19:18 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

A czy do czesania pani dziecko ma swój grzebień? Jak uczeszę byle jak bez grzebienia to skrytykujecie! Co to ma być... Jeden rodzic powie, że kiszą się w przedszkolu a inny, że za często wychodzą i dlatego chorują. Pani ma jedno dziecko i zastanawia się, co włożyć, dwie bluzeczki czy wystarczy jedna. A może zostać w domu, bo trochę wieje. A my? Musimy znać myśli i życzenia wszystkich rodziców i jest ich 25- tyle ile jest dzieci w grupie. Wszystkim niestety nie dogodzimy. A o dzieci dbamy jak o swoje .

Odpowiedz

Ania
Ania | mama | 2016-09-11 19:46 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ale te młode dziewczyny jak to Pani napisała "ledwo po szkole bez doświadczenia" kiedyś to doświadczenie zdobyć przecież musza ! Rozumiem, że Pani od samego początku była świetna w swoim fachu. No chyba ze mam do czynienia z bezrobotna mama, która nie potrafi poradzić sobie z ograniczeniem słodyczy u swojego dziecka. Bądźmy ludźmi !

Odpowiedz

Misia
Misia | mama | 2016-09-14 16:17 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Wiek to akurat nie problem. Jest dużo "doświadczonych" nauczycieli którzy są zgubieni we własnym autorytecie i później tak sobie właśnie radzą.. młodzi nauczyciele często są o wiele bardziej zaangażowani. Wiec nie ocenialabym po wieku, bardziej po zachowaniu i jakości kontaktu z dzieckiem

Odpowiedz

Kk
Kk | mama | 2016-09-19 02:08 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

A gdzie mlode dziewczyny maja zdobyc doswiadczenie po szkole niby?

Odpowiedz

fasola
fasola | 2016-09-11 14:42 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

W przedszkolu u mojej córki była taka zasada, że jest pół godziny na odebranie dziecka, Zajęcia kończą się o 15 i do 15:30 można się zjawić. Może 15:35, jeśli nie było to notorycznie. Później trzeba było płacić, na koniec roku rodzic dostawał rachunek.

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

Toldek
Toldek | fasola | 2016-09-11 15:55 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

I co w tym dziwnego, przeciez nauczyciel tez ma okreslone godziny pracy, I nie mysle ze jakikolwiek rodzic bylby zadowolony zostajac w po godzinach w dodatku za darmo.

Odpowiedz

niutka
niutka | fasola | 2016-09-13 23:16 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

I prawidłowo. Jak się chce aby ktoś opiekował się dzieckiem po godzinach pracy, należy za to zapłacić. Nauczyciel też jest rodzicem, ma własne dzieci , no i określony godziny pracy. po zakupy można pójść w innym terminie

Odpowiedz

MAGDAs
MAGDAs | 2016-09-11 11:32 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Udostępnię dalej bo może ktoś choć jeden zastanowi się nad tym ale póki co nie wierzę juz w nasze prośby brak nam poprostu narzędzi, zapisów prawnych bo tylko to mogłoby spowodować że rodzic będzie naprawdę odpowiedzialny! Coz z tego ze mówi się o świadomym rodzicielstwie, warsztatach szkoleniach dla Rodz skoro to jedynie deklaracje a faktycznie jest tak jak w tym artykule
ręce opadają!

Odpowiedz

Gosiek
Gosiek | 2016-09-10 22:27 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

W czasach "należy mi się" warto czasem się zatrzymać i zastanowić. Dobry artykuł.

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

cola
cola | Gosiek | 2016-09-11 16:30 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Tryb rozczeniowy bez rozmowy zawsze generuje problemy

Odpowiedz

Olga
Olga | 2016-09-10 10:46 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Z gorączką czy na antybiotykach... naprawę to są "inteligentne" mamusie

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

Anka
Anka | Olga | 2016-09-11 11:42 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Nie oceniajmy tak szybko, mi tez rece opadaja nie tylko przy goraczce dziecka, przy 3 gotowanych zupach 3 latka. Staram sie "rozumiec".

Odpowiedz

niutka
niutka | Anka | 2016-09-13 23:17 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Czyżby??? Więc lepiej puścić chore dziecko, żeby zarażało inne, obce dzieci i niech się męczy?

Odpowiedz

M
M | 2016-09-10 09:24 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

To trzeba pokazac jednej Pani pedagog ktora twierdzi ze dziecko chore mozna puścić do sztuki szkoly.Nie chodzenie sprawia ze dziecko uodparnia się

Odpowiedz

jak to mowia " przedszkolanka"
jak to mowia " przedszkolanka" | 2016-09-10 08:52 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Sama prawda nic dodac nic ująć

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?