Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

O przypalonych powidłach i hałasie


Deszcz padał i padał. Wuj Gerard siedział w swoim fotelu i czytał gazetę, Fusia smażyła powidła ze śliwek, a Malutki nudził się tak strasznie jak wszystkie dzieci podczas deszczu.
– Zbuduj coś z klocków – poradziła Fusia.
– Klocki mi się znudziły – marudził Malutki.
– To weź książkę z bajkami – podpowiadała dalej Fusia.
– Ojejku, obejrzałem już dwa razy wszystkie książki – jęczał Malutki. – Prosiłem wuja, żeby się ze mną pobawił, ale on tylko czyta te wstrętne gazety.
Fusia wytarła ręce w kolorowy fartuch i weszła do pokoju.
– Gerardzie! – powiedziała. – Zrób coś! Malutki się nudzi i przeszkadza mi w kuchni.
Wuj Gerard odłożył gazetę.
– Nudzisz się? To niedobrze. Ale jest na to sposób – rzekł wuj Gerard.
To mówiąc, odszukał płytę z bajeczką o smokowyju, włączył odtwarzacz, a sam znów zniknął za gazetą.
Malutki bardzo lubił tę bajkę. Podobały mu się zwłaszcza piosenki smokowyja.

Idę sobie, hałasuję,
krzyczę, wyję, przytupuję,
a kto zdrowe gardło ma,
niech zawyje tak jak ja:
hop, hop, hop, hura!


Malutki śpiewał razem ze smokowyjem, a gdy płyta się skończyła, postanowił posłuchać jej jeszcze raz. Śpiewał coraz głośniej i pomagał sobie, wystukując rytm na bębenku.
– Zlituj się – prosiła Fusia, wyglądając z kuchni. – Od tego hałasu uszy mi puchną.
– Ale to jest takie ładne – wołał szczęśliwy Malutki. – Posłuchaj tylko.

Hop, hop, hop, hura!
Zawyj ze mną tak jak ja!


– Od twojego wycia i tego hałasu powidła mi się przypalą – odparła Fusia i obwiązała sobie głowę chusteczką.
Malutki maszerował wokół fotela wuja Gerarda, tupiąc, wystukując rytm na bębenku i wyśpiewując na całe gardło:

Jestem dzielnym smokowyjem,
który ryczy albo wyje,
gdy się komuś nie spodobam,
niech się w mysią dziurę schowa.


– Gerardzie! Zrób coś! – wołała zrozpaczona Fusia, ale wuj Gerard nie wystawiał nosa zza gazety.
– Gerardzie! Czy ogłuchłeś!? – Fusia krzyknęła teraz wprost do jego ucha.
– Co? Co się stało? – podskoczył wuj Gerard.
– Co mówisz? Nic nie słyszę!
– No i proszę – powiedziała Fusia, wyłączając płytę z bajką. – Mnie pękają uszy, wuj ogłuchł, a wszystko przez ten straszny hałas.
– A mnie się nic nie stało z uszami – chciał powiedzieć Malutki, ale tylko dziwnie zapiszczał.
– Acha! – triumfalnie obwieściła Fusia. – Słyszę, że Malutki zdarł sobie gardło od tych krzyków. A prosiłam, Gerardzie, żebyś coś zrobił.
– Już, już – odparł posłusznie.
Wyciągnął z szuflady słuchawki i założył Malutkiemu na uszy.
– Teraz możesz sobie słuchać bajek i nikomu nie przeszkadzać – powiedział. – Tylko nie śpiewaj tak głośno, bo będziesz miał chore gardło.
I wtedy wszyscy poczuli dziwny zapach.
– A nie mówiłam?! Od tego hałasu nawet powidła się przypalają! – zawołała Fusia i szybko pobiegła do kuchni.

Tekst: Agnieszka Galica
Rysunki: Iwona Cała
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?