Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Radość ze stopy

Młody człowiek, człowiek w wieku około ośmiu miesięcy, czerpie wiele radości z zabawy swoimi nogami. Syn mój, Jakub, czerpie niekończącą się radość z dziwnych czynności ruchowo-akrobatycznych: chwytania swoich stóp rękoma, wywijania rowerków i serpentyn nogami w powietrzu, zakładania nóg za głowę, wkładania stóp do ust i wykrzykiwania do tych stóp ekspresyjnych samogłosek. Przypomina to wokalistę jazzowego bawiącego się mikrofonem i śpiewającego skatem, tylko że na leżąco.

Obserwowanie ośmiomiesięcznego dziecka odkrywającego swoje ciało jest lepsze niż oglądanie komedii. Po pierwsze – pokaz jest darmowy, po drugie – główną rolę gra twoje dziecko, które wydaje ci się niesamowicie zabawne, wygimnastykowane, zwinne jak człowiek guma i oryginalne jak malarstwo Barnetta Newmana. Wystarczy, że odwiedzisz znajomych z równie młodym potomkiem, który robi dokładnie to samo z nogami śmieszącymi go do rozpuku, by zrozumieć, że większość z nas, gdy miała osiem miesięcy, chichotała z powodu byle „a kuku” i czerpała satysfakcję z sięgania nogą za ucho.

Kiedy nastąpi ten moment, ten dzień, w którym Jakub przestanie śmiać się z byle powodu i radować się swoją stopą? Czy stanie się to w jakieś senne popołudnie – ot tak nagle straci tę naturalną radość z życia? Pojawią się pierwsze „nie”, pierwsze spojrzenia malkontenta, pojawi się myśl: noga za ucho? Ale po co mam wkładać nogę za ucho? Robić z siebie klowna czy ćwiczyć jogę – to bez sensu. Codziennie staram się walczyć z malkontenctwem, narzekaniem, defetyzmem, ale do takiego stadium, w jakim jest Jakub, już nie ma powrotu, a szkoda. Chyba nie ma, ja nie potrafię w każdym razie.

Patrząc na dzieci, mamy okazję nadrobić to, co sami zapomnieliśmy. Nie pamiętam już, że zapewne i ja jako niemowlak (niemowlaczka) godzinami śmiałam się dosłownie ze wszystkiego. Z tego, że ojciec nosi mnie na barana, z tego, że ktoś włożył sobie czapkę na oczy, z tego, że mogę kręcić rowerki nogami w powietrzu i czytającej matce wydrzeć gazetę z rąk, a następnie całkowicie ją wyślinić, podrzeć i częściowo poszarpać trzema zębami. Ale to była radocha! Dlaczego świat tak to urządził, że nie pamiętam tego? Żałuję, choć nie żałuję, że nie pamiętam bólu, który zapewne towarzyszy podrażnionym dziąsłom – tych wspomnień na szczęście świat nam oszczędza.

W ramach letniego optymizmu spróbuję częściej śpiewać do własnej stopy – zobaczę, czy to rzeczywiście taka znakomita forma spędzania czasu.

Agata Passent
td_dopisek.gif


X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?