Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Rodzić po polsku: medykalizacja porodu rządzi! [RAPORT]

| aktualizacja: 29.03.2017 | 4

Rodzić naturalnie? Nie w Polsce! Jak wynika z najnowszego raportu Fundacji Rodzić po Ludzku, poród fizjologiczny jest traktowany jako wydarzenie wymagające wielowymiarowej pomocy medycznej. Czy to źle? A jeśli tak: dlaczego?

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(1)
Fundacja Rodzić po Ludzku - raport Medykalizacja porodu w Polsce
fot. Fotolia
Jak się rodzi w Polsce? Aby poznać odpowiedź na to pytanie, Fundacja Rodzić po Ludzku wysłała do polskich szpitali położniczych ankietę z prośbą o udostępnienie informacji publicznej. W myśl prawa, szpitale nie mogły odmówić, musiały odpowiedzieć w ciągu 14 dni. Ale wiadomo jak jest: w szpitalach tyle pracy, trzeba tyle tej oksytocyny podać i nacięć krocza wykonać... Odpowiedziało więc 367 szpitali z 403, które otrzymały ankietę. To i tak dużo, a na pewno wystarczająco, żeby móc zarysować obraz tego, jak przebiegają porody i opieka okołoporodowa w polskich szpitalach. A obraz ten jest jednoznaczny: medykalizacja porodu to zjawisko ogólne.

Po co nam medykalizacja porodów?

Czym właściwie jest ta medykalizacja? Czy to niedobrze, że na sali obecny jest lekarz albo że kobieta dostaje kroplówkę nawadniającą podczas porodu? Odpowiedź na to pytanie jest złożona. Poród jest zjawiskiem naturalnym, a nie medycznym, dlatego w prawidłowo przebiegającym porodzie ingerencja medyczna nie jest potrzebna. Dlaczego w Polsce jest inaczej? Bo szpitale traktują porody rutynowo. Liczy się czas. 

Czy medykalizacja porodów wynika z troski o bezpieczeństwo rodzącej i dziecka? O dobre wyniki? Odpowiedzi trzeba szukać raczej w wygodzie personelu, potrzebie dominacji i kontroli, słabej pozycji położnych i strachu przed pozwami, jeśli coś pójdzie nie tak. Na wszelki wypadek kobieta w progu szpitala otrzymuje więc wenflon, oksytocynę, podpina się ją na stałe pod KTG, każe leżeć i robi się wszystko, żeby poród nie był aktem fizjologicznym i naturalnym, tylko przebiegał rutynowo, przewidywalnie i szybko

Po co pozwalać kobiecie pić wodę podczas porodu, skoro można podać jej kroplówkę? Po co czekać na rozwój akcji porodowej, skoro poród można indukować? Kto by przestrzegał zaleceń o 2-godzinnym kontakcie mamy z noworodkiem "skóra do skóry", skoro dla personelu szpitala ważniejsze jest umycie i zważenie dziecka? Takie przykłady można mnożyć.

Dlaczego standardy opieki okołoporodowej są potrzebne?

Od 2012 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Ministra Zdrowia w sprawie standardów postępowania medycznego przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych z zakresu opieki okołoporodowej sprawowanej nad kobietą w okresie fizjologicznej ciąży, fizjologicznego porodu, połogu oraz opieki nad noworodkiem. Tak, my znowu o standardach okołoporodowych i o tym, że są potrzebne. Ich wprowadzenie miało na celu poprawę jakości opieki okołoporodowej, a także zmniejszenie medykalizacji porodów w Polsce. 

I pod wieloma względami to się udało, ale jak wynika z raportu dotyczącego medykalizacji porodów w Polsce, wiele wciąż pozostaje do zrobienia. Dlatego właśnie tak ważne jest, aby standardy nie przestały istnieć – czy bez nich komukolwiek będzie się w ogóle chciało dążyć do humanizacji porodu? Bez standardów porodówki mogą zamienić się w taśmę produkcyjną.  Prawa i potrzeby rodzącej otrzymają status fanaberii. Na dzień dobry: wenflon, oksytocyna, KTG, nacięcie krocza, do widzenia, następna!

Na następnej stronie przeczytasz o wynikach raportu "Medykalizacja porodu w Polsce".
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (4)
avatar

kika
kika | 2017-03-31 21:23 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

A ja dwa razy. Dwa razy bez zadnego znieczulenia

Odpowiedz

Sylwia
Sylwia | 2017-03-30 23:45 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Rodziłam 3 razy a tylko raz na sekunde przyszła do mnie lekarka przy 2 porodzie bo zanikało tentno córki. przy pierwszym i drugim porodzie zostałam sama na sali bez opieki.musiałam sie drzeć że mam parte żeby sie zainteresowali mojim dzieckiem. A przy trzeciej córce nąż był przez cały czas ze mna i dopiero wtedy czułam sie bezpiecznie bo wiedziałam ze wrazie czego postawi na swoim. Obiecałam sobie że dopiero zgodzebsię na syna jak w szpitalu opieka sie poprawi.

Odpowiedz

inka
inka | 2017-03-30 03:12 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Rodziłam w 2014 i 2016 roku w tym samym szpitalu. Nie mogę powiedzieć złego słowa o opiece medycznej a także samym standardzie i wyposażeniu sal. O wszystko byłam pytana - czyli nacięcie czy podanie oxy gdyż poród się przedłużał i było to wręcz niezbędne a może raczej bardzo pomocne przy takim postępie porodu. Drugi poród już np. nie było nacięcia ani oxy. Naprawdę życzyłabym aby w każdym szpitalu porody tak wyglądały.

Odpowiedz

lm
lm | 2017-03-29 16:51 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Rodziłam w Bielsku i na standardy nie mogę narzekac- mimo że miałam w połowie porodu podaną oksytocynę to uważam że była zastosowana słusznie (wyraźne osłabienie skurczy i coraz dłuższe odstępy między skurczami), położna co 2h badała rozwarcie, lekarz był nad ranem na obchodzie (stwierdzał czy u którejś z pacjentek nie trzeba wykonać cc) i potem dopiero przy odbieraniu porodu. Sala pojedyncza, położna była ze mną przez większość czasu, a nawet jak na chwilę znikała to była dosłownie w sali obok wiec wystarczyło zawołać.

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?