Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Rodzić po szkole

| 08.07.2010, aktualizacja: 21.11.2013 | 2

Beata Szol, położna, która od 15 lat prowadzi szkołę rodzenia, mówi, że nazwa „szkoła” jest myląca. Bo kobiety wiedzą, jak się rodzi, tylko trzeba im to przypomnieć. A od zajęć oczekują nie tyle rad, co wsparcia.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(0)
szkoła rodzenia, ciąża, kobieta, brzuszek
Kiedy jest się w ciąży, nagle okazuje się, że cały świat spodziewa się dziecka! Do tej pory nie zwracałaś uwagi na kobiety z brzuszkami, teraz wyłuskasz je z największego tłumu. Uśmiechasz się do nich i odruchowo głaszczesz się po brzuchu. Czujesz nić porozumienia, wręcz siostrzane uczucie. Trudno się dziwić – brzuszek wyróżnia i sprawia, że jesteś częścią jakiejś grupy. To miłe. Niektórym kobietom to wystarczy, ta świadomość ciążowej wspólnoty. Inne chcą więcej – porozmawiać, skonfrontować swoje wyobrażenia, podpytać, jak sobie radzą... Często właśnie takie ciężarne zapisują się do szkoły rodzenia.
– Nie wszyscy odnajdują się w grupie. Taka intymność, wspólne przeżywanie, im nie odpowiada – mówi Beata Szol. – Dlatego nic na siłę. Czasami rozwiązaniem są zajęcia indywidualne.
Jeżeli planujesz zapisać się do szkoły rodzenia i chcesz wiedzieć, jak wyglądają ciążowe lekcje, przychodzimy z pomocą.

Zapisy na kurs
Najlepiej po 20. tygodniu ciąży. Drugi trymestr to czas, kiedy przyszła mama czuje się najlepiej, a dziecko nie jest jeszcze zbyt duże, by przeszkadzać w ćwiczeniach. – Nie zawsze jest możliwość, by w tym czasie rozpocząć zajęcia. Dlatego radzę, by zapisać się wtedy, kiedy ma się czas, ale najpóźniej pięć tygodni przed terminem porodu – mówi położna.

Ile trwa nauka?
Zwykle kurs w szkole rodzenia trwa pięć tygodni (dlatego to jest ostateczny termin na rozpoczęcie kursu), bywa że krócej lub dłużej – dwa, trzy miesiące. Spotkania odbywają się dwa albo trzy razy w tygodniu, czasem w weekend, i trwają około półtorej godziny. Na zajęcia można przychodzić samemu, ale najlepiej z ojcem dziecka. Bo szkoła rodzenia jest dla obojga rodziców. Oboje wiele się nauczą, reakcji nie tylko swoich, ale też partnera. – Przychodzą mocno przestraszeni... Mówią, że boją się porodu. Mija pięć tygodni, a oni nie mogą się doczekać narodzin dziecka, już by chcieli rodzić! Zrobiono badania, które potwierdziły, że kobiety, które przeszły kurs w szkole rodzenia, są spokojniejsze, czują się pewniej i bezpieczniej. Nie obawiają się bólu, bo wiedzą, jak nad nim panować.

Plan kursu
– Szkoła rodzenia pomaga przygotować się fizycznie i psychicznie do przyjęcia dziecka, do nowej roli, do odpowiedzialności za nowe życie. Pomaga przejść ze stanu: „jesteśmy tylko we dwoje”, do chwili, gdy pojawia się ten trzeci, czyli maleństwo – tłumaczy Beata Szol. – Uczy też cieszyć się z rodzicielstwa, bycia razem i wspólnego wychowywania dziecka, ale też tego, że nie wolno zapominać o sobie.


Dyskutuj na forum: Szkoły rodzenia »
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (2)
avatar

Kobieta
Kobieta | 2011-06-08 09:02 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

potwierdzam ze Pani Beata jest nieprzyjemna w kontakcie, jest pretensjonalna i jak sie w moim przypadku okazalo nie slowna
w pierwszym kontakcie jest milutka, pozniej okazuje sie jaka jest na prawde

Odpowiedz

ela
ela | 2011-02-21 12:44 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Z tą panią rodzić nie polecam. Zamiast wsparcia otrzymałam ogromną dawkę stresu. Zwracanie sie do mnie per "paniusiu", nie zwracanie uwagi na moje odczucia i protekcjonalne traktowanie z wyższością uważam za wysoce nieprofesjonalne. Już ochłonęłam. Dziewczyny, strzeżcie się!! (O znieczuleniu nie ma co marzyć. Najchętniej pani Szol widziałaby Cię rodzącą w ciszy opartą o pień brzozy.. w pełnej harmonii)

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?