Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Czy rodzinne święta to sama przyjemność?

| 19.11.2010, aktualizacja: 25.11.2013 | 0

O świątecznych tak i nie, rodzinności i zatrzymaniu się na chwilę, wybaczeniu rozmawiamy z doktorem Andrzejem Wiśniewskim, psychologiem i psychoterapeutą.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(2)
bałwan
Święta nie dla każdego są przyjemne. Co robić, by spędzać je z rodziną bez poczucia przykrości?

Dlaczego tyle oczekujemy od świąt? Spokoju, rodzinności, cudownych prezentów… Rzadko tak jest.
– Marzenia i oczekiwania idą swoją drogą, a rzeczywistość swoją. Tak jest w naszej kulturze, że święta mają być czasem spokoju, miłości, pogodzenia się. To piętno tradycji. Im większe, tym jest trudniej, bo w święta kontakty między ludźmi niezwykle się zagęszczają. Rodzina spotyka się i o ile na początku jest jeszcze miło, to z każdym dniem nasilają się trudne uczucia – pretensje do innych, złości, które można na jakiś czas powstrzymać, ale na dłuższą metę nie. Okazuje się, że mimo życzeń i deklaracji ludzie się niewiele zmienili i nadal grają nam na nerwach. We wszystkich rodzinach tak jest, choć w różnych w różnym stopniu. W święta życie rodzinne się nasila, ale nie chce iść w stronę tego, co podpowiadają nam nasze marzenia czy życzenia.

W święta nie da się nadrobić tego, na co na co dzień brakuje czasu.
– No nie. To jeszcze zależy, co oznacza nadrobić. Bo jeżeli polega to na tym, że przyjmuje się jakieś postanowienie, to na krótką metę to zadziała, ale na długą nie. Bo problemy życia rodzinnego nie wynikają z braku wiedzy, dlaczego się tak dzieje, ale z emocji. Dużą rolę grają tu uczucia, a je niełatwo kontrolować, ujarzmiać czy im zaprzeczyć.

Nie można więc dać dzieciom rodzinnego, ciepłego wspomnienia z dzieciństwa?
– Jeżeli święta mają decydować o wspomnieniu z dzieciństwa, to raczej próżny trud. Święta są takie, jakie jest życie rodzinne na co dzień. Jeśli dzieci z codziennych kontaktów nie wynoszą dobrej wiedzy i doświadczeń, np. że ludzie się kłócą, ale potrafią się godzić, mają różne zdania, więc o tym dyskutują, że się przytulają, a dzieci w niedzielny poranek mogą przyjść do łóżka rodziców i się pokotłować, to święta niewiele zmienią. Zwłaszcza dziś, gdy wszystko jest dostępne. Dawniej np. pomarańcze pojawiały się w sklepach tylko na święta i wtedy faktycznie było inaczej, bo były trochę lepsze jedzenie i wyczekane prezenty. Ale dziś? Gdy właściwie dzieci wszystko mogą mieć na co dzień?

A czy sposobem może być ucieczka od rodziny? Na przykład wyjazd w góry.
– Większość rodzin nieźle funkcjonuje w okresach kryzysu, gdy ktoś z rodziny wpada w jakieś kłopoty. To mobilizuje. Myślę, że nie warto zrywać kontaktów z rodziną czy doprowadzać do ostentacyjnego rozstania tylko po to, by się uchronić przed odrobiną trudnych uczuć. Więzy między ludźmi to wartość i warto robić wiele, by je zachować. Dlatego spotkajmy się z rodziną w Wigilię, ale w pierwszy czy drugi dzień świąt możemy wyjechać czy spędzić je
w domu. I wtedy możemy postawić granicę: „Słuchajcie, wyjeżdżamy lub chcemy odpocząć, zamykamy się w domu i nie będziemy nikogo odwiedzać ani przyjmować”. To jest OK. Ale w święta trzeba być z rodziną. Tak uważam.

Taki życiowy kompromis.
– Coś takiego. Zresztą ja podejrzewam, że w większości rodzin ludzie się spotykają trochę na zasadzie takiego kompromisu.

A świąteczne zwyczaje? Jak się nie pokłócić np. o menu: kutię czy kluski z makiem?
– Święta to też jest taka soczewka, w której skupiają się różne tradycje ich spędzania, postaci, które wnoszą zwyczaje do rodziny. Zwłaszcza kiedy rodzina dopiero startuje. Wtedy często na to, jakie są święta, rzutują tradycje wyniesione z własnych domów. Na przykład w niektórych rodzinach w ogóle ludzie nie przełamują się opłatkiem, tylko każdy odłamuje kawałek i wszyscy ogólnie życzą sobie wszystkiego najlepszego. W innych każdy podchodzi do każdego. W niektórych do opłatka dodaje się trochę miodu, żeby było jeszcze słodziej. Można powiedzieć, że są rodziny, w których więzi są bardzo silne, i dzieląc się opłatkiem, ludzie do siebie podchodzą, składają życzenia, obejmują, całują się. W innych więzi są luźniejsze, więc robi się to inaczej i nie ma w tym żadnego grzechu. Problem jest tylko, kiedy spotka się osoba z rodziny o silnych więzach z osobą, gdzie te więzy są luźne. Wtedy może dojść nawet do poważnych konfliktów, bo jedna strona ciągnie do rodziny, a druga nie, więc może się spotkać z takim zarzutem: „Nie szanujesz mojej rodziny”, a ta druga strona z takim:„Twoja rodzina jest ważniejsza ode mnie”.
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (0)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?