Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

7 żelaznych punktów poranka, czyli co pójdzie źle (i 1 rzecz, która się uda)

| 19.05.2016, aktualizacja: 19.05.2016 | 0

Sprawdź, co z pewnością pójdzie dziś niezgodnie z planem, a co – na osłodę – powinno się udać. "Energicznie, córeczko, duże kęsy, odłóż tę gazetkę" - to moja śniadaniowa mantra, a jaka jest wasza?

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(1)
poranny rytuał
fot. Fotolia
Poranne wojny domowe są faktem i niech nikt nie próbuje mnie przekonać, że może być inaczej. Jasne, zdarzają się momenty względnej łaskawości losu (i nieletnich), ale jeśli jedna rzecz pójdzie dobrze, to inna z pewnością nie wypali. Tyle nauczyłam się po 6 latach w roli podwójnej mamy. O tym, jak to jest kiedy jest się mamą potrójną lub poczwórną nie chcę nawet myśleć, bo rozumiem, że rzeczy, które pójdą nie tak są zmultiplikowane (te dobre zresztą też, czego akurat po cichutku zazdroszczę). 

Nie jestem skowronkiem, rano lubię spać. Lubię powoli budzić się do życia i sączyć w ciszy kawę. O tym wszystkim mogę zapomnieć od poniedziałku do piątku, bo mam dzieci do obudzenia i dostarczenia do placówek edukacyjnych oraz pracę, do której muszę zdążyć. Nie narzekam, bo po co walczyć z czymś, czego nie można zmienić? Domyślam się, że w każdym domu poranek wygląda trochę inaczej, ale zaryzykuję stwierdzeniem, że w każdej rodzinie, w której są dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym, rano dzieją się te rzeczy:

1. Zmiana garderoby

Możliwości są nieograniczone: dziecię wylewa na koszulkę mleko, dziecię opluwa się pastą do zębów, dziecię jest niezadowolone z wyboru mamy i postanawia wziąć swój styl we we własne ręce. Jest jeszcze opcja z otwarciem drzwi i zakończeniem porannej misji sukcesem (prawie wyszliśmy z domu!), ale nagle mama wykrzykuje: stop! I zmieniamy kurtki, buty, tudzież inne spodnie, bo jednak nie jest aż tak ciepło albo mrozy arktyczne odpuściły bez uprzedzenia.

2. Łzy

Każdy powód do płaczu lub dąsów jest dobry. Nie uśmiechnęłam się wystarczająco szeroko na widok ubranego syna albo szerzej uśmiechnęłam się do córki. Nie pozwoliłam zabrać mojej szkatułki z biżuterią do szkoły (czysto hipotetycznie, nie posiadam takowej). Odmówiłam młodszemu dziecięciu prawa do rozłożenia kolejki drewnianej lub obejrzenia Scooby Doo. Powiedziałam, że nie ma tostów. Nowy dzień, nowe wyzwanie.

3. Kłótnie o łazienkę

Statystycznie na jedną rodzinę przypada jedna łazienka. To wymaga niezłej logistyki i planowania. Poranek musi więc skończyć się kłótnią o łazienkę (z nastolatkami chyba w ogóle trzeba będzie budzić się o godzinę wcześniej, prawda?), kimś dobijającym się do jej drzwi lub przerywającym bezceremonialnie komuś, kto pragnie akurat chwili prywatności i zapomniał zamknąć drzwi na klucz (jego wina, nie?). Myślę, że kłótnie o łazienkę i/lub dostęp do lustra są nieuniknione także w domostwach z dwiema i trzema łazienkami.

4. Poszukiwania

Gdzie jest twój drugi but? Gdzie się podziały moje kluczyki od samochodu? Mamo, nie ma mojej legitymacji! Nie ma mojej dyskotekowej kuli (to syn, chciał zabrać do przedszkola). Poranek to czas chowających się skarpetek, butów, portfeli, kluczy, zabawek, czapek, szalików. Cokolwiek. Poszukiwanie być musi. 

5. Niezjedzone śniadanie

Możecie być pewni, że ktoś porzuci niedojedzoną kanapkę (najpewniej mama), niedopite mleko (przedszkolak), niedokończoną owsiankę (uczennica). Dzieci nie potrafią się spieszyć i jest coś naprawdę budującego w  tym, że cieszą się swoim towarzystwem przy stole, ale (ratunku!) wszystkie te ważne tematy można przecież omówić później, prawda? "Energicznie, córeczko, duże kęsy, odłóż tę gazetkę" - to moja śniadaniowa mantra, a jaka jest wasza?

6. Kawa

Dobra, przejdźmy do tej najpozytywniejszej rzeczy. Kawa. Szczęście w płynie. W tygodniu przełykana w pośpiechu, ale moment w którym ten ciepły płyn zaczyna krążyć w moim ciele to prawie najjaśniejszy punkt poranka (ryzykując posądzenie o tani sentymentalizm, za najjaśniejszy mimo wszystko uważam moment, kiedy budzę dzieci i ich cieplutkie, zaspane ciałka wtulają się we mnie z pełnym zaufaniem i powolną zgodą na odkrycie, co przyniesie im kolejny dzień). Ale uwaga: zdarzają się też te straszliwe poranki, kiedy kawa się nie wydarza. Te poranki kiedy otwierasz puszkę, a tam kilka nędznych ziarenek. O tych porankach nie rozmawiajmy.

7. Buziaki

Mówiłam o jednej pozytywnej rzeczy? To niech będzie nią ta (w końcu kawa czasem się kończy, co już ustaliliśmy). Buziaki, uściski, życzenia miłego dnia – to wszystko kończy naszą domową, autorską "serię niefortunnych zdarzeń". I to jest tak wspaniałe, że muszę stwierdzić, że cieszę się, że mamy te poranki w powszednie dni. Nawet budzik tego nie zepsuje!

Zobacz też:
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (0)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?