Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Coaching jako nowa terapia rodzinna

| 14.04.2013, aktualizacja: 12.10.2016 | 0

Coaching to narzędzie rozwoju osobistego, które stało się bardzo modne w świecie biznesu. A family-coaching to specjalny program opracowany dla rodziców. Przeczytaj, na czym dokładnie on polega i jakie problemy pozwala rozwiązać.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(2)
coaching
fot. Fotolia

Dlaczego tak wielu biznesmenów korzysta z coachingu? Bo dzięki niemu można odkryć swój potencjał, ustalić i ułożyć w odpowiedniej kolejności własne cele. To punkt wyjścia na drodze do sukcesu. Z tych samych metod treningowych mogą też korzystać rodzice, którzy mają problemy ze swoim maluchem. O tym, jak wygląda taki coaching dla rodziców* i co można dzięki niemu osiągnąć, rozmawiamy z Magdaleną Macyszyn, coachem i współwłaścicielką firmy family-coaching.pl.

W czym coaching jest lepszy od tradycyjnej psychoterapii?

Nie jest lepszy, to po prostu inna metoda. Psychoterapia dotyczy przeszłości i zrozumienia istoty problemu (rozłożenia go na czynniki pierwsze), natomiast coaching to proces rozwoju skoncentrowany na przyszłości, działaniu i rozwiązaniu konkretnego problemu. Każde spotkanie z trenerem powinno nas przybliżać do określonego celu.

Co może być tym celem?

Rodzice sami sobie go wyznaczają. Ja tylko pomagam im w tym, zadając odpowiednie pytania. Próbujemy dociec, co w ich rodzinie jest nie tak, jak wygląda ich idealny (wymarzony) obraz. Celem może być to, by zapanować nad wybuchami złości u dziecka lub zazdrością o młodsze rodzeństwo. Niektóre mamy wracające do pracy nie mogą sobie poradzić z podziałem obowiązków w domu, inne nie są w stanie uporać się z tym, że ich dziecko nie jest lubiane w przedszkolu lub ciągle płacze.

Niedawno pracowałam z kobietą, która rozwodziła się z mężem i nie chciała, by dzieci na tym ucierpiały. Wielu rodziców szuka metody na to, by dziecko więcej pomagało w domu i sprzątało zabawki. Zdarzają się też takie przypadki, że klienci chcą się przygotować na to, że w ich domu pojawi się dziecko. Mamy coraz więcej wykształconych i świadomych rodziców, którzy chcą być perfekcyjni w swoim rodzicielstwie i przygotowani absolutnie na wszystko. Tego akurat nie da się osiągnąć, ale mogę ich przygotować na to, czego boją się najbardziej lub czego potrzebują w danym momencie.

A zdarzają się przypadki, że rodzice oczekują niemożliwego?

Tak bywa. Niektórzy wymyślają sobie, jakie ma być ich dziecko. Wtedy staramy się, by zrozumieli je, wiedzieli, czemu w określony sposób reaguje, skąd zmiany w jego zachowaniu. Czasami w trakcie spotkania okazuje się, że mama jest w depresji i potrzeba jej konkretnych leków a nie coachingu.

I co na przykład doradziły panie mamie, która była w trakcie rozwodu?

Nie podajemy gotowych rad. Najlepsze rozwiązanie zawsze pada z ust klienta. W tym konkretnym przypadku mama zdała sobie sprawę z tego, że od dawna nie robiła nic fajnego i przyjemnego ze swoimi dziećmi. Dba o nie, gotuje, ubiera, karmi, zarabia na dom, ale nie starcza jej już sił na zabawy i wspólny relaks. Od lat nie była z dziećmi na wakacjach. Jako rodzina nie gromadzili wspólnych, dobrych wspomnień. Celem w tym wypadku było zaplanowanie i zorganizowanie wspaniałej rodzinnej majówki i... przysłanie zdjęć do nas. Bo taka obietnica dodatkowo mobilizuje.

Jak wygląda sesja coachingu rodzicielskiego i ile kosztuje taka terapia?

Zwykle są to trzy spotkania w tygodniowych odstępach. Potem robimy 21 dni przerwy i umawiamy się na telekonferencję (np. rozmowę przez Skype), by omówić efekty. Koszt jednej sesji to 200–400 zł. Najpierw jednak nasi klienci wysyłają do nas wypełnioną ankietę. Są w niej pytania dotyczące ich oczekiwań, sytuacji rodzinnej (ile mają dzieci i w jakim wieku) oraz stanu zdrowia. Często rodzice nie radzą sobie z chorobą dziecka, np. Zespołem Aspergera, autyzmem czy wadami wrodzonymi. Każdą ankietę analizuję ja i moja partnerka – Michalina Gajewska, która jest psychologiem dziecięcym. Tym zresztą wyróżniamy się na rynku, że nad każdym przypadkiem pracuje coach i psycholog dziecięcy, który doskonale potrafi wyłapać różne dysfunkcje u dziecka, umie też dobrać metody do wieku smyka. Obie jesteśmy mamami. Wspólnie ustalamy, jaka strategia będzie najlepsza dla danej rodziny. Pierwsze spotkanie coachingowe trwa około półtorej godziny. Zawsze rozmawiamy tylko z rodzicami i staramy się poznać ich mocne strony. Bo każdy je ma!

Większość Polaków nie potrafi wymienić swoich mocnych stron, skupiamy się tylko na wadach. Jak w takim razie odkrywacie te zalety?

To prawda. Często gonimy swoją niedoskonałość, zamiast szlifować to, co w nas najlepsze. W coachingu jest wiele sposobów na określenie mocnych stron. Wszystkich nie mogę zdradzić, ale bardzo pomocnym ćwiczeniem jest rysowanie dużego kwiatka, gdzie każdy płatek jest jedną rolą życiową, w którą wchodzimy, np. jako matka, żona, córka, siostra, przyjaciółka, sąsiadka, pracownik... U każdego to mogą być różne role. W każdym płatku wpisujemy też to, co nam najlepiej wychodzi w tej roli, np. jako żona jestem czuła, jako pracownik jestem dokładna, jako przyjaciółka jestem słowna (wpisujemy jak najwięcej określeń). Na koniec patrzymy, czy jakieś określenia powtarzają się lub można je sprowadzić do wspólnego mianownika. To oczywiście tylko ćwiczenie, często już w trakcie rozmowy wyłapujemy i wypisujemy sobie na kartce wszystkie atuty. Potem zastanawiamy się, które z nich będą pomocne w osiągnięciu celu.

Czy jest jakaś różnica w tym, jak do coachingu podchodzą tatusiowie a jak mamy?

Mamy są na początku przerażone, bo widzą ogromną ilość powiązań między różnymi działaniami. Skupiamy się np. na tym, by dziecko samo zasypiało w łóżeczku, a tu się okazuje, że ważna jest jeszcze dieta, zabawy w ciągu dnia, czas spędzony z maluchem, relacje z dziadkami, rówieśnicy itd. Tatusiowie natomiast mają w sobie dziecięcy entuzjazm i wiarę, że wszystko się uda. I takie podejście też ma swoje plusy. Coach nikogo nie ocenia i nie wytyka błędów. Jest jak obserwator, wspiera, pokazuje inną perspektywę. Czasem nagrywamy sesje, by rodzice  zobaczyli siebie z boku lub dostrzegli, jakie postępy zrobili.
 
*Coaching rodzicielski, jako metoda pracy z rodzicami, istnieje w USA od 2000 roku (w Polsce od 2010). Z szacunków Polskiej Izby Coachingu wynika, że tuż po coachingu biznesowym, to coaching rodzicielski rozwija się najbardziej dynamicznie.


ZOBACZ TEŻ: Mamo, co powinnaś wiedzieć o szczęściu – 7 ciekawych faktów
 
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (0)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?