Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Słodycze - słodki wróg dziecka

| 27.01.2012, aktualizacja: 22.08.2014 | 0

Słodycze poprawiają nastrój: pod ich wpływem wydzielają się endorfiny (hormony szczęścia). Dzieci jedzą jednak kilogramy cukru, bo jest on w ciastkach, płatkach, sokach, jogurtach, a nawet w majonezie.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(1)
dziecko, słodycze, lizak
fot. Panthermedia
To nic złego, jeśli czasem dasz dziecku coś słodkiego. Poprawisz jego samopoczucie i szybko podniesiesz mu we krwi poziom glukozy. A malec zmęczony po zabawie na sankach będzie miał więcej energii.

Białe kilogramy

Problem polega jednak na ilości. Jak dużo cukru może malec zjeść w ciągu dnia? Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zaleca, by było to nie więcej niż 20 g sacharozy, czyli dwie czubate łyżeczki cukru albo cztery kawałki czekolady lub pięć landrynek albo jeden duży kęs batonika. – Za czasów Napoleona średnie spożycie cukru wynosiło 7–8 kg na osobę dorosłą, dziś jest to dziesięć razy więcej, czyli 70 kg – mówi doc. Janusz Książyk z Kliniki Pediatrii Centrum Zdrowia Dziecka.

A ile cukru zjada dziecko?
W Polsce nikt nie robił takich badań, za to w Wielkiej Brytanii – tak. Okazało się, że brytyjskie dziecko zjada rocznie: 47 paczek herbatników, 8 kg ciastek, sześć pudełek lodów, 3,3 kg wyrobów czekoladowych. W samych tych produktach jest 12 kg cukru! A do tego dochodzi jeszcze ten ukryty w kaszkach, sokach, jogurtach, płatkach, keczupie, majonezie. Ba, nawet we frytkach i hamburgerach! Do słodkiego jedzenia przyzwyczajamy już niemowlęta, dosładzając, co tylko można. Pomimo tego, że dietetycy zalecają, by uczyć dziecko zaspokajania pragnienia wodą, podajemy mu herbatkę (plus dwie łyżeczki cukru). Słodzone są też niemowlęce kaszki, a mamy, które przygotowują posiłki dla malca, równie chętnie je dosładzają. I to nie tylko kasze, ale też owoce, soczki, a nawet... zupy i dania warzywne! Gdy dziecko kończy pierwszy rok życia i powoli przestawia się na normalną domową dietę, dostaje coraz więcej cukru. Nie tylko dlatego, że na deser czy „w nagrodę” podajemy mu ciastko, batonika, czekoladkę, a dziadkowie przy każdej okazji przynoszą coś słodkiego. Drugim powodem jest to, że pomimo tego, iż dietetycy radzą, żeby zamiast owocowych jogurtów podawać naturalne, to i tak kupujemy te słodkie. A zamiast płatków owsianych podajemy śniadaniowe. Niewiele osób czyta etykiety i zwraca uwagę na to, że nawet w płatkach kukurydzianych znajduje się cukier, a w śniadaniowych kuleczkach może być go nawet do... 40 proc.!

Nie całe zło w cukierniczce

Do niedawna za próchnicę i otyłość oskarżono głównie biały cukier w cukierniczce. To prawda, że jest bezwartościowy i – jeśli już chcesz słodzić – to lepiej używać np. cukru brązowego (zawiera składniki mineralne) albo miodu. Jednak niedawno okazało się, że jeszcze większym zagrożeniem niż sacharoza (czyli cukier z cukierniczki) jest syrop glukozowo-fruktozowy. Fruktoza to cukier, który naturalnie znajduje się w owocach. Owoce są zdrowe (ze względu na witaminy i inne składniki), ale wyizolowana fruktoza już nie. Syrop glukozowo-fruktozowy (uzyskiwany z kukurydzy) od ponad trzydziestu lat producenci dodają m.in. do napojów gazowanych, słodyczy, jogurtów, keczupu, soków. Badania dowiodły, że w jeszcze większym stopniu niż cukier sprzyja on otyłości i cukrzycy. Badania przeprowadzone na University of Cincinnati wykazały, że dzieci, które jadły produkty z syropem glukozowo-fruktozowym najszybciej tyły, gdyż fruktoza „przestawiała” metabolizm (przemianę materii) na produkcję tłuszczu. Co więc robić? Dokładnie czytaj etykiety. Unikaj nie tylko produków słodzonych cukrem ale też syropem fruktozowym.

Zobacz też: Słodycze są dla dzieci
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (0)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?