Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Ach, śpij kochanie - sposoby na usypianie

| 19.04.2016, aktualizacja: 27.09.2016 | 0

Nie ma czegoś takiego jak Jedyny Słuszny Sposób Usypiania Maluchów. Dzieci są przecież różne. My, rodzice, także!

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(1)
niemowlę, sen
fot. Panthermedia
"Jestem u kresu wytrzymałości”, „Usypiam dziecko godzinami, nosząc je na rękach, a gdy tylko odłożę je do łóżeczka, ono natychmiast się budzi!”, „Wyglądam jak zombi”– internetowe fora dla młodych mam są pełne takich skarg. Większość świeżo upieczonych rodziców oddałaby pół królestwa za niezawodny sposób na usypianie dziecka.
I są tacy, którzy mówią im: „Ja! Ja znam taki sposób! Jest niezawodny i nie ma na świecie lepszego!”.

Polecamy także: Zacałować dziecko... do snu - patent na usypianie

Problem w tym, że tych „jedynie słusznych” metod usypiania maluchów jest tyle, że gdybyśmy chcieli przetestować wszystkie, nasze dziecko zdążyłoby pewnie zdać maturę. To nie miałoby zresztą sensu, bo wiele z tych sposobów to tak naprawdę najrozmaitsze warianty tych najpopularniejszych. Oto one:
 

Metoda Ferbera

Bardzo popularny i mający wielu naśladowców Richard Ferber z ośrodka zaburzeń snu przy bostońskim szpitalu dziecięcym ma bardzo zdecydowane podejście do usypiania dzieci: uważa, że dziecko powinno się nauczyć zasypiać samo.
Żeby tak się stało, trzeba odkładać je do łóżeczka, zanim zaśnie i wychodzić z pokoju.
Jeśli zacznie płakać, zostawiamy samego maluszka najpierw na pięć minut, potem na 10, 15 itd. (ten harmonogram ma u naśladowców wiele różnych wersji). Dziecko płacze? Trudno. Ferber jest zdania,
że z uczeniem samodzielnego zasypiania jest jak z wszystkim innym: powinniśmy stawiać dziecku granice, nawet jeżeli mu się to nie podoba.
Zwolennicy tej metody chwalą sobie jej skuteczność: zapewniają, że dziecko w ciągu kilku nocy uczy się zasypiać samodzielnie i potrafi się uspokajać samo także wtedy, gdy budzi się w nocy.
Przeciwnicy zarzucają jej okrucieństwo, psucie więzi między dziećmi i rodzicami (płacz dziecka jest przecież jego jedynym sposobem proszenia o pomoc), mówią wręcz o tym, że to prosta droga do tego, by maleństwo nabawiło się urazu psychicznego. Nie tylko zresztą ono, bo proponowany przez Ferbera sposób jest bardzo trudny także dla opiekunów: wymaga od nich żelaznej konsekwencji i niereagowania przez określony czas na płacz. To trudne, bo jesteśmy tak skonstruowani, że nie potrafimy
być wobec niego obojętni. Po prostu pęka nam serce. „Dla mnie to był horror”, „Stałam za drzwiami, patrzyłam na zegarek i płakałam głośniej niż dziecko” – mówią ci, którym się nie udało.


Metoda Searsa

Kalifornijski pediatra, dr William Sears, twórca terminu „rodzicielstwo bliskości”, ma odmienne podejście. On także doczekał się wielu naśladowców. Uważa, że dziecku najlepiej jest w łóżku rodziców i powinno tam zostać tak długo, jak tego pragnie. Wtulony w ciało mamy albo taty malec czuje się bezpiecznie, a noc kojarzy mu się dobrze. „Dlaczego rodzic miałby je wkładać do kojca z drabinkami i pozostawiać samego w ciemnym pokoju?” – pyta.
Zwolennicy tej metody mówią o budowaniu więzi i poczucia bezpieczeństwa oraz o tym, że przecież nie ma na świecie nic bardziej naturalnego niż spanie z dzieckiem.
Przeciwnicy nie są zachwyceni, bo – jak podkreślają – rodzice mają prawo do wolnego wieczoru bez układania się wraz z dzieckiem do snu o godz. 19 czy 20, do seksu i do wysypiania się bez strachu, że przygniotą maleństwo albo nieświadomie naciągną mu na buzię kołdrę.
Problemem jest także to, że sypiający z rodzicami maluch najczęściej ani myśli z tego rezygnować, a przeprowadzenie go do własnego łóżeczka staje się z czasem coraz trudniejsze.

Przeczytaj także: Bezpieczny sen niemowlęcia


Metoda Tracy Hogg

Tracy Hogg, autorka „Języka niemowląt”, uważa, że skrajności nie są dobre. Jej zdaniem metoda Ferbera nie bierze pod uwagę uczuć maleństwa, a metoda Searsa wymaga od rodziców zbyt wiele.
Pani Hogg proponuje więc własne rozwiązanie, które nazywa zdroworozsądkowym i które – jak zapewnia – z jednej strony uczy dziecko samodzielnego zasypiania we własnym łóżku, z drugiej
nie pozbawia go bliskości rodziców, ale jednocześnie uwzględnia ich prawo do tego, by nie zajmować się wyłącznie bobasem.
Oto jej rady:
  • Pamiętaj, że cokolwiek robisz, kształtujesz nawyki dziecka. Jeśli z nim śpisz, usypiasz je przy piersi, kołyszesz itp., będzie tego chciało także za 3 miesiące, pół roku czy rok. Dzieci twardo egzekwują to, do czego je przyzwyczaimy.
  • Nie zostawiaj malca, żeby się wypłakało, ale jednak ucz samodzielności. Według Tracy Hogg oznacza to, że dziecko trzeba wziąć na ręce, gdy płacze, ale gdy się uspokoi, trzeba je odłożyć do łóżeczka, by zasypiało samo.
  • Nie uzależniaj dziecka od ułatwiaczy zasypiania, np. twojej piersi albo noszenia na rękach, bo będzie się ich domagało także wówczas, gdy obudzi się o 4 nad ranem. Powinno zasypiać z tym, co będzie mu towarzyszyć także w środku nocy, np. z kocykiem.
  • Wprowadź rytuały, np. kąpiel–karmienie–kołysanka–buziak. Dają dziecku poczucie bezpieczeństwa, informują, że pora spać, nastrajają do snu.
  •  Wycisz bobasa przed snem. Włącz mu kołysankę, przytul go i posiedź z nim w ramionach w bujanym fotelu. Nie chodzi o to, by dziecko w nich usnęło, tylko by uspokoiło się i zrobiło senne.
  • Połóż dziecko w łóżeczku, zanim zaśnie. Nie reaguj, jeśli się poruszy, trochę pojękuje lub marudzi. Jeżeli zacznie płakać, poklep je po plecach, mów cicho „szszsz”. Będzie wiedziało, że nie jest samo. Nie rób tego jednak, gdy już przestanie płakać.
  • Uzbrój się w cierpliwość. Maluch potrzebuje około 20 minut, żeby zasnąć i nie da się tego przyspieszyć. Poza tym jak każdy człowiek ma także gorsze dni.


Sposoby rodziców

Najróżniejsze metody, niekoniecznie zgodne z teoriami psychologów czy innych specjalistów, mają także rodzice.
Młode mamy najczęściej usypiają przy piersi. To skuteczne, ale rodzi problemy (na dłuższą metę jest męczące, dziecko domaga się tego samego także w nocy, bywa, że traktuje pierś mamy jak smoczek, który musi mieć w buzi non stop). Odradzamy także dość popularne czekanie, aż dziecko „padnie”, bo może zmęczyć się tak bardzo, że utulenie go do snu będzie graniczyło z cudem.

Jakie jeszcze sposoby stosujemy (czasem łącznie z innymi), by nasze dzieci w miarę szybko zasypiały?
1. Otulanie, które pomaga zwłaszcza noworodkom, bo daje im złudzenie, że wciąż jeszcze są w brzuchu. Dziecka jednak nie wolno spowijać zbyt ciasno.
2. Głaskanie po główce, policzku, rączce, poklepywanie albo delikatne drapanie po pleckach.
3. Trzymanie za rękę albo stópkę.
4. Śpiewanie kołysanek, mruczenie, szeptanie, czytanie. (tu znajdziesz teksty najpopularniejszych kołysanek)
5. Monotonny szum, kojarzący się bobasowi z odgłosami z brzucha mamy. Kiedyś rodzice włączali suszarkę albo odkręcali kran. Dziś można kupić płyty z białym szumem, ściągnąć pliki dźwiękowe z internetu, użyć specjalnej aplikacji albo podarować maleństwu szumiącą zabawkę (zajrzyj na str. 14).
6. Muzyka, np. z pozytywki, płyty lub radia. Najlepiej sprawdza się muzyka relaksacyjna i klasyczna albo ta, której dziecko słuchało, gdy było jeszcze w brzuchu (a więc ulubiona muzyka rodziców, o ile nie są fanami techno).
7. Radio. Niektóre dzieci wolą radio ustawione „na gadanie” (w nocy o to niełatwo) albo słuchanie audiobooków.
8. Ukochany kocyk. Ma znajomy zapach i fakturę. Czasem dzieci tak bardzo się do niego przyzwyczajają, że nie rozstają się z nim przez całe lata, nawet gdy są już całkiem spore.

Możliwości jest oczywiście więcej. Znamy np. mamę, która podczas usypiania pozwala trzymać się za ucho, tatę, który usypia niemowlę, czytając mu szeptem własną wieczorną lekturę,
np. książki Roberta Ludluma, oraz innego, który – gdy jego syn cierpiał na potworne kolki – kładł potomka skórą do skóry na własnej klatce piersiowej (Tracy Hogg pogroziłaby palcem) i mruczał jedyną melodię, którą dobrze znał, tzn. piosenkę z „Czterech pancernych”.

Czy takie sposoby są złe? Absolutnie nie! Jeśli metoda działa oraz odpowiada i dziecku, i rodzicom, na pewno jest dobra.
Wymyślając własną, warto jednak pamiętać o ważnych zasadach:
  • Cokolwiek robisz, trzymaj nerwy na wodzy. Niemowlęta są jak sejsmografy:wyczuwają emocje rodziców.
  • Daj dziecku czas. Jeśli próbujesz coś zmienić, daj mu szansę, by przyzwyczaiło się do nowości. Najgorsze jest miotanie się od sposobu do sposobu.
  • Nie strzelaj sobie gola. Wymyślając własną metodę usypiania dziecka, staraj się wybrać taką, która na dłuższą metę nie da ci w kość. Polska szeptunka, Emilia Dziadosz, opowiadała nam kiedyś o matce, która co wieczór zamawiała taksówkę i zabierała dziecko na przejażdżkę (bo zasypiało tylko w samochodzie, a ona go nie miała), oraz o innej, która każdego dnia usypiała malucha, skacząc na piłce do ćwiczeń. Nie chcesz tego, prawda?
Zobacz także: Genialny trik na uśpienie dziecka w minutę
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (0)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?