Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Straszna bajeczka o strachach

Jedziemy na wakacje! – zawołał wuj Gerard i wszyscy usadowili się w aucie, wrzuciwszy walizki do bagażnika. Już mieli odjeżdżać, gdy Fusia pobiegła do schowka i wyciągnęła stracha na wróble.
– Stój tu na straży – powiedziała, stawiając stracha między drzewami. – I pilnuj, żeby mi wróble nie oskubały czereśni.
Strach nie odzywał się i tylko powiewał na wietrze długimi rękawami. Ale gdy tylko samochód odjechał, okręcił się na jednej nodze, machnął rękami i zawołał:
– Hej! Strachy i straszki, duchy i duszki, przybywajcie! Cały dom mamy pusty!
I już po chwili z zarośli i krzaków, z gałęzi drzew i z komórki na narzędzia zaczęły wychodzić różne strachy.
Pierwszy szedł czarny Kominowiec, który wskoczył do komina i zaczął w nim przeraźliwie gwizdać. Drugi był srebrzysty Dachowiec lubiący podzwaniać dachówkami podczas wiatru. Dalej skakał Pluszcz-Wanniak, który bulgotał w łazienkowych rurach.
– Ale strasznie! – cieszyły się strachy. – Cały dom tylko dla nas! To dopiero będzie zabawa!
– I my też! I my też chcemy się bawić! – wołały strachy Skrzypiaki idące w podskokach do domu. – Będziemy skrzypieć drzwiami szafy i kuchennych szafek!
Za nimi sunęły strachy Podłóżkowce. Śmiały się na samą myśl, jak przyjemnie będzie szurać i cienko popiskiwać pod łóżkami.
Strach na wróble z radości kręcił młynka rękawami długiej koszuli.
– A o nas to zapomnieliście? – wołały cieniutkimi głosami strachy Cieniaczki, które były takie chude, że tylko cień z nich pozostał.
Na końcu szedł malutki straszek Dygotek.
– I ja też trochę postraszę – cicho mruczał do siebie, ale ponieważ sam był trochę strachliwy, na wszelki wypadek schował się pod lodówką.
Od tej pory każdy, kto przechodził koło domu Fusi, Gerarda i Malutkiego, słysząc gwizdy, szuranie, piski, skrzypienia i bulgotania, mówił:
– Lepiej nie zbliżać się tu za bardzo. W tym domu straszy!
Ale wakacje minęły i Malutki z Fusią oraz Gerardem w końcu wrócili do domu. Pierwszy z auta wyszedł wuj Gerard. Chwilę nasłuchiwał dziwnych dźwięków i w końcu powiedział:
– Poczekajcie tu chwilkę.
Wdrapał się na dach i długą szczotką wyczyścił komin, a później umocował obluzowane dachówki. Po chwili już był w domu, gdzie przeczyścił rury pod wanną i porządnie naoliwił zawiasy we wszystkich szafach.
Zaraz po nim do domu wkroczyła Fusia. Odkurzaczem powyciągała spod łóżek wszystkie siedzące tam strachy i zapalając lampy, przegoniła cienie tańczące na ścianach.
– Gotowe! – zawołała. – Możecie teraz wchodzić do środka.
– A ja pójdę schować do komórki naszego stracha na wróble – powiedział Malutki. – I już nie będzie żadnych strachów.
Nikt jednak nie zauważył, że w kuchni został straszek Dygotek, który tak bardzo się bał, że aż trząsł się ze strachu. Razem z całą lodówką.

Tekst: Agnieszka Galica
Rysunki: Iwona Cała
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?