Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Święta z maluchem

| 10.11.2010, aktualizacja: 07.12.2010 | 0
separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(0)
mama, tata, święta, Boże Narodzenie, dziecko, choinka
Co jest lepsze: rodzinne ubieranie choinki czy wyjazd w góry? Nie ma na nie jednej właściwej odpowiedzi, tak samo jak nie ma jednego idealnego sposobu na obchodzenie Świąt.
Marta co roku wyjeżdża z całą rodziną do dziadków. Taissa woli zostać w domu i samodzielnie przygotować Wigilię. Kasia, mama Zuzi, jest przekonana, że bożonarodzeniowa wyprawa raz na kilka lat nie zaburzy relacji z dziadkami, za to może być wspaniałą przygodą. A ty co planujesz na święta? Zanim podejmiesz decyzję, sprawdź, co o swoich świątecznych zwyczajach opowiadają inne mamy.

Im więcej nas przy stole, tym weselej!

Wiadomo jedno: większość z nas czeka na święta, ponieważ są one okazją do rodzinnych zjazdów. To się nie zmienia – zarówno w badaniach opinii publicznej sprzed 13 lat (TNS OBOP, 1997 r.), jak i w tych dużo nowszych (CBOS, 2008 r.) mniej więcej trzy czwarte badanych twierdzi, że największą wartością Bożego Narodzenia jest spotkanie z bliskimi.
Dla Marty, mamy Mai, Blanki i Tomka, Gwiazdka bez rodziny nie byłaby już tak magiczna: – Co roku wyjeżdżamy, raz do jednej, raz do drugiej babci. Przy wigilijnym stole mojej teściowej gromadzi się około 30 osób, z czego połowa to dzieci! Wszyscy się głośno śmieją, przekrzykują, przerzucają anegdotkami – opowiada.
Wyjaśnia, że choć czasem ma ochotę urządzić święta w domu, to szybko z tego rezygnuje. Dziadkowie nie mogą doczekać się rodzinnego zjazdu, zresztą i dla maluchów zostać w Warszawie na Gwiazdkę byłoby największą karą: – Moje starsze córeczki nie chcą nawet o tym słyszeć! Dla nich jak święta, to koniecznie z dziadkami. Kiedy zaczynamy mówić o Bożym Narodzeniu, one od razu są gotowe do wyjazdu – śmieje się Marta.
Katarzyna, mama półtorarocznego Jasia, dopowiada, że pragnie bożonarodzeniową magię dzielić z najbliższymi. To dlatego Wigilię spędza najpierw u jednych, a potem u drugich dziadków. – Na szczęście nie musimy losować, u której mamy spędzamy święta, bo nasi rodzice mieszkają dość blisko. Najpierw łamiemy się opłatkiem u moich teściów, potem jedziemy na kolację do moich rodziców, aż wreszcie późnym wieczorem wracamy do siebie, usypiamy synka i jeszcze na chwilę przysiadamy przy choince, już tylko we dwoje – opowiada.

Czas dla siebie

Inaczej wygląda Gwiazdka w domu Taissy, mamy czwórki dzieci. Dla niej kilkugodzinna podróż do dziadków na południe Polski jest czasem zbyt skomplikowaną logistycznie operacją. Woli wtedy zostać na Boże Narodzenie we własnym domu pod Warszawą. Nie znaczy to, że takie domowe święta są ciche i skromne. Wprost przeciwnie!
– U nas przygotowania zaczynają się już kilka tygodni przed Wigilią. Co roku całą rodziną kleimy łańcuchy, malujemy na złoto orzechy, przygotowujemy jabłuszka do powieszenia na choince. Atmosfera sama się tworzy. Potem zaczynamy gotować i w całym domu roznoszą się wspaniałe zapachy! W kuchni jesteśmy wszyscy: ja gotuję kapustę, mąż robi zakwas na barszcz czerwony, najstarszy syn piecze drożdżowe ciasto, dziewczynki wycinają ciasteczka, a mały Jasiek, pełza pod nogami i wszystkim przeszkadza! Każdy z nas jest niezbędny, jak kawałki układanki – mówi ze wzruszeniem.
Aby zdecydować się na święta tylko w gronie: rodzice i dzieci, czasem potrzeba nieco hartu ducha. Przeprawa z dziadkami nie zawsze jest łatwa. Jednak Taissa jest przekonana, że jeśli wyjaśnimy przyczyny swojej decyzji, starsze pokolenie na pewno ją uszanuje.
Tego samego zdania jest psycholog Aleksandra Jasielska: – Jeśli planujemy święta bez dziadków, zróbmy to, ale wcześniej uprzedźmy i wytłumaczmy swoją decyzję. Boże Narodzenie to dobra okazja, aby zastanowić się, na ile jesteśmy już dorośli, a na ile nadal dziećmi swoich rodziców. Warto jednak przemyśleć, czy babcia, która np. na co dzień opiekuje się dzieckiem, nie poczuje się odsunięta w te najważniejsze dni w roku – wyjaśnia.

Gwiazdka pod palmami
A co, jeśli już na samą myśl o bożonarodzeniowym biesiadowaniu dostajemy wysypki i w gruncie rzeczy marzymy tylko o wakacjach? Psychologowie radzą, aby nie robić nic na siłę. O wiele lepiej raz na kilka lat wybrać się w góry albo nad ciepłe morze, niż przez kolejne lata zaciskać usta z frustracji albo strachu przed szczerą rodzinną rozmową. Kasia, mama czteroletniej Zuzi, wspomina, że kiedy córeczka miała niespełna roczek, postanowili całą rodziną na święta wyjechać gdzieś, gdzie będzie słonecznie i ciepło:
– Co roku spędzamy Wigilię z dziadkami, dlatego kilka lat temu uznaliśmy, że jeśli raz nas nie będzie, to nic wielkiego się nie stanie. Więc wyjechaliśmy... na Hawaje! Nikt na szczęście nie był urażony naszą nieobecnością. Myślę, że kiedy dziadkowie widują wnuki bardzo często, to jakoś przeboleją jedne święta bez nich – mówi. Tłumaczy, dlaczego taki wyjazd był potrzebny całej jej rodzinie:  – Chcieliśmy odpocząć po jesiennych chorobach, odetchnąć po pierwszych miesiącach rodzicielstwa. No i wrócić do naszej pasji! Ja i mój mąż jesteśmy grotołazami, uwielbiamy robić zdjęcia jaskiń (można je obejrzeć na naszym blogu Speleo.pl). Wybraliśmy Hawaje nie tylko ze względu na klimat, ale też dlatego, że marzyliśmy, aby zwiedzić tamtejsze jaskinie: szerokie i poziome, czyli dostępne dla rodziców z małym dzieckiem – opowiada.
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (0)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?