Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Świeżaki, a może Lidlaki? Czy rodzice powariowali do reszty?

| aktualizacja: 12.09.2017 | 2

Czy moda na warzywne i owocowe maskotki panuje także w waszym domu? Macie już Świeżaki i polujecie na Lidlaki? Może czasami warto się zastanowić dwa razy zanim poddamy się kolejnej promocji i błaganiom dziecka? A może się mylę?

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(3)

Czy wasze dzieci i was ogarnął szał na zbieranie naklejek na Świeżaki i kolekcjonowanie Lidlaków? Ja wiem, że dziecku się ciężko odmawia, wiem, że w szkołach trwa moda na te  pluszowe warzywa i owoce, ale… naprawdę to nie koniec świata, jeśli czasami nie damy się wkręcić w marketingową machinę, a dziecku powiemy „nie”. Już tłumaczę dlaczego.

Pluszowe warzywa i owoce są niezbyt urodziwe a płacisz za nie kilka tysięcy złotych!

Nie mam nic przeciwko pluszowym warzywom i owocom (nawet brzydkim i nawet z oczami ;)) – to naprawdę fajny pomysł, by nakłonić maluchy i starszaki do jedzenia zdrowej żywności, ale promocja to promocja. Rządzi się swoimi prawami i naprawdę to się zwyczajnie nie opłaca. Jak podaje fakt24.pl zebranie całej kolekcji Świeżaków może kosztować nawet kilka tysięcy złotych! Poza tym dość długo trzeba czekać zanim uzbiera się odpowiednią ilość punktów. Z Lidlakami jest inaczej, kosztują 9.99zł za sztukę i można je zwyczajnie kupić, ale czy na pewno nasze dzieci potrzebują ich całą kolekcję?

Zobacz też: Bezpieczny pluszak to czysty pluszak. Jak czyścić zabawki?

Świeżaki i Lidlaki niezależnie od ceny kurzą się tak samo

Miałam jeden taki owoc kupiony bez zastanowienia i –uwaga – nie miałam pojęcia, że trwa jakaś promocja. Pan Gruszka za 49 zł (ale plułam sobie w brodę, myślałam, że zapłacę góra 20 zł!) był bardzo udaną zabawką… przez 5 dni. Potem został rzucony w kąt i tam się kurzył. Do dziś dziecko woli jeść jabłka, a nie gruszki ;). Jak udaje mi się nie kupować innych warzyw i owoców z tej serii będąc w sklepie? Po prostu mówię, że one tam sobie mieszkają i trzeba je zostawić. Poza tym wolę kupić dziecku do zabawy nieco mniejsze szmaciane warzywa i owoce (mamy takie, są świetne i kosztują za koszyczek mniej niż 30 zł), które wyglądają nieco bardziej naturalnie albo w ogóle drewniane zestawy (drogie, ale dla mnie ładne i trwałe). Takiej kolekcji sporych zresztą maskotek nie miałabym gdzie trzymać! Ograniczam zbędne zabawki do minimum, robię przeglądy, wyrzucam jak trzeba i wam również to polecam. Robię to od niedawna, ale jak się człowiek zepnie to da radę to ogarnąć, mówię wam! Bawimy się też – uwaga! – prawdziwymi owocami i warzywami. Kroimy je, gotujemy, przekładamy i co najważniejsze – zjadamy potem.

Zobacz też: Zrobią wszystko, by zdobyć Świeżaka! Czy to nie przesada?

Warzywa i owoce do zabawy kupicie wszędzie i to taniej

Zanim dacie się wkręcić w taką promocję, zastanówcie się czy warto. Czy nie lepiej kupić naprawdę wyjątkową książkę o owocach i warzywach, np. „Przekroje: owoce i warzywa” (naprawdę polecam jeśli nie macie!)? Albo fajny t-shirt dla dziecka w pomidory, np. z pantuniestal.com. Poza tym takie lub bardzo podobne, a czasem nawet ładniejsze pluszaki można kupić wszędzie na portalach aukcyjnych np. po 15 zł. Są wszędzie, podobnej jakości, wszystkie najprawdopodobniej z Chin. Jeśli już bym musiała, wybrałabym takie małe warzywka i owoce, które można założyć na paluszek – łatwiej to schować, jak już się znudzi.

Zobacz też: Mistrzyni tanich zakupów czy ofiara sklepowych promocji? Quiz!

A może nie mam racji?

W galerii zdjęć możecie przyjrzeć się uważnie Świeżakom i Lidlakom (które ładniejsze?) oraz innym warzywno-owocowym zabawkom. Czy naprawdę warto brać udział w takich promocjach? A może się mylę? Przekonacie mnie? Wiem, że dzieci zbierają, wymieniają i bywają czasem okrutne, jeśli ktoś nie ma jakiejś modnej zabawki… Ale jeśli już teraz uczymy, że zawsze muszą poddawać się presji otoczenia, co będzie dalej, za kilka lat?

Zobacz też:

separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (2)
avatar

Esme
Esme | 2017-09-17 12:40 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Mamy świeżaki, ale w sumie to nic nas nie kosztowały, bo z uwagi na niższe ceny naszych ulubionych produktów i tak zakupy robimy w Biedronce. Kompletu córka nie ma, bo jednak Biedronka nie jest jedynym sklepem, w którym robimy zakupy. U nas się nie kurzą. Za to reszta pluszaków zaczęła się kurzyć więc zostały wyniesione na strych. Córcia konsekwentnie bawi się świeżakami codzienie lub prawie codzienie. Uwielbia je. Tak bardzo, że teraz już bezpośrednio z Chin kupujemy kolejne na okazje typu: urodziny czy Dzień Dziecka. Nigdy nie robiliśmy zakupów specjalnie, by mieć świeżaki więc to dla nas były sympatyczne prezenty do zakupów. Mam wrażenie, że szał ogarnia felietonistów i dziennikarzy, a nie rodziców, bo nie znam nikogo, kto by o te naklejki walczył czy zmienił zakupowe zwyczaje dla naklejek.

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

Kasia
Kasia | Esme | 2017-09-17 20:40 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

To tak jak u nas. Nie mamy całej kolekcji a tylko kilka sztuk, na które udało się uzbierać naklejki. Nie robiłam w Biedronce specjalnie większych zakupów żeby dostać naklejki. Dla mnie to był tylko miły prezent 😉

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?