Babyonline.pl
 
 
Gry
Rozwiń menu

Świeżaki, a może Lidlaki? Czy rodzice powariowali do reszty?

| aktualizacja: 12.09.2017 | 3

Czy moda na warzywne i owocowe maskotki panuje także w waszym domu? Macie już Świeżaki i polujecie na Lidlaki? Może czasami warto się zastanowić dwa razy zanim poddamy się kolejnej promocji i błaganiom dziecka? A może się mylę?

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(3)

Fioletowy Lidlak - śliwka raczej.

separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (3)
avatar

Esme
Esme | 2017-09-17 12:40 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Mamy świeżaki, ale w sumie to nic nas nie kosztowały, bo z uwagi na niższe ceny naszych ulubionych produktów i tak zakupy robimy w Biedronce. Kompletu córka nie ma, bo jednak Biedronka nie jest jedynym sklepem, w którym robimy zakupy. U nas się nie kurzą. Za to reszta pluszaków zaczęła się kurzyć więc zostały wyniesione na strych. Córcia konsekwentnie bawi się świeżakami codzienie lub prawie codzienie. Uwielbia je. Tak bardzo, że teraz już bezpośrednio z Chin kupujemy kolejne na okazje typu: urodziny czy Dzień Dziecka. Nigdy nie robiliśmy zakupów specjalnie, by mieć świeżaki więc to dla nas były sympatyczne prezenty do zakupów. Mam wrażenie, że szał ogarnia felietonistów i dziennikarzy, a nie rodziców, bo nie znam nikogo, kto by o te naklejki walczył czy zmienił zakupowe zwyczaje dla naklejek.

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

Kasia
Kasia | Esme | 2017-09-17 20:40 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

To tak jak u nas. Nie mamy całej kolekcji a tylko kilka sztuk, na które udało się uzbierać naklejki. Nie robiłam w Biedronce specjalnie większych zakupów żeby dostać naklejki. Dla mnie to był tylko miły prezent 😉

Odpowiedz

Monika
Monika | Esme | 2017-09-22 13:04 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ja za to mam "koleżankę" która oszalała na punkcie maskotek. Mieszkamy kilkadziesiąt kilometrów od siebie i przestałyśmy ze sobą utrzymywać kontakt po studiach a jednak dzwoni do mnie regularnie czy mam jakieś naklejki bo ona będzie w okolicy i je zabierze. Nie miałam nic przeciwko i je oddawałam bo moje dziecko nie dostało szału na punkcie maskotek i osobiście nie znam żadnego dziecka u którego maskotki byłyby faktycznie w użytku aż pewnego razu robiłam większe zakupy i dostałam więcej naklejek a ona mi je kazała wysyłać od teraz pocztą na mój koszt ( tylko regularnie) bo ona musi zebrać wszystkie. W poprzedniej edycji zebrała całą kolekcję 4 razy bo przecież ma trójkę dzieci i jedna na zapas a resztę sprzedawała rodzinie. Wiem też od znajomych, że się chwali że jest bardzo zaradna bo jak słyszy że ktoś w kolejce nie bierze to ona zawsze prosi o naklejki i gdy ktoś na olx wystawia w ogłoszeniu to ona zawsze dzwoni a ja nie jestem jedyną znajomą do której dzwoni po te naklejki ale ludziom się odechciewa oddawać jej je skoro miało to byś dla jej biednych dzieci bo jej nie stać samej robić zakupy takie duże a ona zamiast tego po uzbieraniu wszystkiego zaczęła robić na tym interes

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?