Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Ta kobieta urodziła… na Facebooku! Przesada?

| 18.05.2016, aktualizacja: 18.05.2016 | 3

Pewien tata postanowił wykorzystać nową funkcję Facebooka i zrobił transmisję na żywo... narodzin swojego syna. To poród czy mecz piłkarski?

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(1)
Kobieta urodziła dziecka podczas transmisji na Facebooku
fot. Facebook/Fakamalo Kihe Eiki
Od kwietnia każdy użytkownik Facebooka może udostępnić na żywo film. Na reakcje nie trzeba było długo czekać! Jednak zabawne filmiki znajomych czy obserwowanych przez nas osób to dopiero początek. Jeden z internatów, Fakamalo Kihe Eiki, udostępnił na swoim profilu... poród żony.

45 minut internetowego widowiska

W czasie 45-minutowej transmisji (którą możecie zobaczyć tutaj), Eiki dodaje żonie odwagi i wspiera ją słowami "Dasz radę! On już tu jest, kochanie". Czy odłożenie telefonu nie byłoby większym wsparciem...?

Nie tylko Eiki próbował dodawać żonie otuchy. W poród zaangażowali się nawet widzowie. Pod filmikiem pojawiały się komentarze "Przyj!", "Powodzenia" czy "Jeszcze tylko trochę". Jak tylko chłopiec pojawił się na świecie i Fakamalo usłyszał jego płacz, sam zaczął płakać i dziękować Bogu. 

Jak dotąd, film został wyświetlony prawie 200 tysięcy razy. Po transmisji, Eiki podziękował oglądającym i... zaprosił ich na grilla, żeby wspólnie świętować narodziny synka.

Intymne doświadczenie czy mecz piłki nożnej?

Rozumiemy, że przyszły tata chciał pochwalić się narodzinami synka, jednak czy poród nie powinien być intymnym doświadczeniem? Być może żona Eiki nie czuła się skrępowana obecnością kamery i oglądających ją na żywo widzów, my jednak nie jesteśmy do tego przekonane... Robienie zdjęć czy kręcenie filmu podczas porodu może być dla rodziców wspaniałą pamiątką, ale upublicznianie tego znajomym (i nie tylko, film mógł oglądać każdy!) jest dla nas niezrozumiałe i po prostu dziwne...

Jakie jest wasze zdanie na ten temat? 

Czytaj także:
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (3)
avatar

Ama
Ama | 2016-05-23 11:03 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Przy pierwszym porodzie nie chciałam, żeby mój mąż był przy mnie, ponieważ uważałam, że nie ma w tym nic pięknego i wartego obejrzenia. Do drugiego porodu mąż pójdzie ze mną, ale dlatego, że przy pierwszym porodzie czułam się pozostawiona sama sobie, wiadomo, położna nie będzie przy mnie non stop. Gdy zaczną się skurcze parte, umówiliśmy się że mąż wyjdzie - dla jego i mojego komfortu :)

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

gosik
gosik | Ama | 2016-06-23 13:04 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Będzie jezeli macie z kim zostawić pierwsze dziecko. My przy pierwszym porodzie byliśmy razem , a przy drugim jechałam sama o 4 , mąż musiał zostać z córeczką która spała. Ale zaraz jak sie obudziła, przyjechali do mnie i to tez dużo dało . Potrzebowałam tego po porodzie.

Odpowiedz

no name
no name | 2016-05-19 22:13 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Mąż jak najbardziej daje wielkie wsparcie przy porodzie,przy mnie był i dzieki temu miałam opiekę całe 17h i czułam sie bezpiecznie,bardzo mi pomógł ,ale nie chciała bym być kamerowana ani miec robionych zdjęc w czasie porodu, za intymna chwila jak dla mnie

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?