Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

"Ta metoda usypiania podziałała, ale wciąż czuję się winna". Oceńcie, czy słusznie!

| 21.09.2016, aktualizacja: 23.09.2016 | 16

"Zanim zostałam mamą, nie sądziłam, że sposób usypiania dziecka może być tak kontrowersyjnym tematem" – pisze Alana i tłumaczy, dlaczego ma wyrzuty sumienia.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(2)
Metoda wypłakiwania okazała się skuteczna, ale teraz mama czuje się winna
fot. Alana Romain
Metoda usypiania "Cry It Out" wzbudza wiele kontrowersji i oburza tysiące mam. "Wypłacz się sam" polega na pozostawieniu dziecka w łóżeczku i niereagowaniu na jego płacz. Rodzic może podejść do dziecka, jednak nie może go wziąć na ręce i przytulić. Dzięki temu niemowlęta uczą się samodzielnego zasypiania już od pierwszych miesięcy życia. 

Dla nas to całkowicie niezrozumiała metoda usypiania. Gdy dziecko płacze, potrzebuje bliskości i wsparcia rodziców. Płacz to jedyny sposób komunikacji maluszka z rodzicami.

Alana Romain, mama bliźniaków i pisarka, opublikowała wpis, w którym tłumaczy, czym dla niej był trening snu i dlaczego wciąż ma wyrzuty sumienia, że wybrała taką metodę usypiania. Przeczytajcie:

„Wypłakiwanie się podziałało, ale czuję się winna”

„Zanim zostałam mamą, nie sądziłam, że sposób usypiania dziecka może być tak kontrowersyjnym tematem. Jak się okazało, ludzie mają swoje zdanie w kwestii treningu snu i nie boją się go wyrażać na głos. Tak naprawdę, przez to, że trening snu (czy też metoda wypłakiwania) jest uznawany za nieludzki i przerażający, sama zaczęłam wątpić w to, że podjęłam dobrą decyzję, kiedy bliźniaki były niemowlętami. W naszej rodzinie metoda wypłakiwania zdała egzamin, ale przez te wszystkie osądy czuję się winna, że ją wybraliśmy, chociaż wiem, że to było najlepsze rozwiązanie.

Doszliśmy z mężem do wniosku, że nauczenie dzieci samodzielnego zasypiania będzie naszym priorytetem. Tak naprawdę wcale nie trwało to długo i maluchy nauczyły się spać nocą we własnych łóżeczkach.

Przez większość czasu, Maddie i Reid nie mieli problemów ze snem. Nigdy nie naginaliśmy ustalonych granic. Wcześnie kładliśmy ich do łóżeczek, nigdy z nami nie spali, chyba że byli chorzy albo bardzo smutni. Tak, czasem oznaczało to płacz w porze snu, ale sen był ważny dla ich rozwoju, łóżeczka były bezpieczne, mogły czuć się w nich nocą komfortowo. Zaczęłam o tym myśleć jak o podawaniu lekarstw – gdyby maluchy były chore, podawałabym im leki nawet wtedy, gdyby nie lubiły ich smaku. Pokazanie im, że mogą same spać, było dla nich dobre. [...]

Czytaj także: List dziecka pozostawionego przez mamę w łóżeczku

Wysłuchiwanie, że trening snu jest okrutny i samolubny, jest dla mnie bolesne, bo w naszym przypadku trening snu był czymś zupełnie innym. Komentarze innych, że nigdy nie zrobiliby swoim dzieciom czegoś takiego, sprawiły, że zaczęłam mieć paranoję. Bałam się, że moje dzieci będą miały jakąś emocjonalną traumę. Słyszałam od innych rodziców, że dzieci usypiane w ten sposób czują się niekochane. Chociaż nie uważam, że te rzeczy są prawdą, nie oznacza to, że nie czuję się winna. W razie, gdybym jednak się myliła.

Powinniśmy pamiętać, że wszyscy staramy się ze wszystkich sił. Wszyscy kochamy nasze dzieci i chcemy dla nich jak najlepiej. [...] Co z rodzicami, którzy po prostu próbują ustalić pewne granice związane z porą snu? Może powinniśmy powstrzymać się od osądzania”.

Normalne czy kontrowersyjne?

Wpis Alany pokazuje,  że nawet stosując metodę wypłakiwania, można mieć z tego powodu wyrzuty sumienia. Jesteście zwolennikami tej metody usypiania czy uważacie, że jest "okrutna i samolubna"?

Czytaj także: Gdy dziecko nie chce samo spać

źródło: romper.com
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (16)
avatar

katha
katha | 2016-09-26 10:52 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

My mamy fajną metodę na sen :) Godzinę przed snem bawimy się z małą aż ta męczy się śmiechem i zasypia :)

Odpowiedz

HappyMum
HappyMum | 2016-09-26 02:33 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Nie wspominając już o tym, że Maleństwo po chwili krzyku i płaczu też boli gardło i brzuszek, a wtedy już nie płacze, bo ma kaprys spania z mamą... Ludzie, trochę wyobraźni!!! Biedne maluszki, które mają tak durnych rodziców! Nie lubię oceniać... Ale ta metoda...

Odpowiedz

HappyMum
HappyMum | 2016-09-26 02:27 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Metoda najgorsza z możliwych!! Przecież to maleństwo potrzebuje się przytulić, bo gdzie mu będzie lepiej jak nie u mamy. Przez blisko rok czuje nasze ciepło i bliskość w brzuszku, a teraz niby tego nie potrzebuje?!?! Jak Wam będzie źle i działa się krzywda to też niech Was ktoś zamknie w klatce i siedź tam i rycz ile wleze! Dzieci nie zawsze płaczą tylko dlatego, że chcą spać z mamą... Są różne przyczyny, ale decydując się na dziecko trzeba mieć na uwadze wszystko... Nawet jeśli jest problem z zasypianiem w łóżeczku to można tam Dzidzie położyć, ale masować, głaskać, trzymać za rękę i przy pomocy smoczka jakoś temu zaradzić, aby miało poczucie bezpieczeństwa! Maleństwo komunikuje się z Nami tylko poprzez płacz, a już rolą rodziców jest zrozumieć dlaczego i właśnie przytulić, żeby miało poczucie bezpieczeństwa!
To jest temat rzeka. Moim zdaniem okropna metoda! Niech tych rodziców ktoś zamknie gdzieś, odizoluje od świata i zobaczymy jak świetnie będą się czuć!!! Ktoś napisze.glupote w necie i wielcy naukowcy!! Żałosne!!!

Odpowiedz

T.
T. | 2016-09-25 22:26 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

ja tam lulałam pierwszego, lulam drugiego i lulać będę trzeciego, fakt wyczerpujące, szczególnie jak już waży co nie co, a czasami trwa 30-40 minut, ale nie umiem takiej metody wprowadzić, choć mama mi ją polecała i mówiła, że jak nie zastosuję, to wejdzie mi jedno i drugie na głowę, ja czułam się winna, że nie potrafiłam zastosować tej metody, bo nie tylko moja mama komentowała mój nieprofesjonalizm usypiania, ale i teściowa i ciocia itd, tylko jedna osoba z rodziny powiedziała, że też swoje dziecko lulała do snu i że nie jest za tą metodą

Odpowiedz

saro
saro | 2016-09-24 22:43 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Myślę ze dla mamy bliźniaków to jedyne wyjście. Jak radzić sobie i nie zwariować to nikt nie pomyśli... Z jednym maluszkiem łatwiej robić cuda wianki gorzej jak jest 2 i więcej wtedy spróbujcie taka 2 i plus starszaka tulić lulać nosić bez przerwy mądrale...bo jak któreś pominiesz to będzie płakać... dajcie żyć innym rodzicom

Odpowiedz

SylwiQ
SylwiQ | 2016-09-23 11:24 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Dziecko to nie robot. Potrzebuje bliskości tak jak małe ssaków. A my robimy wszystko, żeby mieć święty spokój. I mamy, ale nasze dziecko odczuwa brak poczucia bezpieczeństwa i odbija się to na jego psychice!!! Skutki poznamy za kilka lat... Biedne małe kropeczki. Jak tak można ;(

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

Kasia
Kasia | SylwiQ | 2016-09-23 18:39 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Popieram

Odpowiedz

Rafał Peszek
Rafał Peszek | 2016-09-23 00:29 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Pani Kasiu ludzie jako ssaki należące do naczelnych powinni swoje młode trzymać przy sobie. rozwój cywilizacyjny a także możliwości umysłowe spowodowały ze gdzieś ktoś zapomniał ze u małego dziecka tego wszystkiego nie ma jest tylko instynkt. Ten instynkt nakazuje dziecku płakać gdy potrzebuje jedzenia ciepła bliskości. Gdy Matka mówi że stosuję tę metodę i jest jej z tym źle to znaczy że dział wbrew naturalnym instynktom i w myśl metod opartych o nieaktualne na dziś dzień badania prowadzone w labolatoriach. A wyniki tych badań na ów czas wskazywały że wystarczy dziecku zapewnić jedzenie warunki właściwe socjalne i już. Od dawna już wiemy że nie wystarczy że istnieje pojęcie zaburzeń więzi, które powstaje w bardzo krótkim czasie. Wiemy że instynkt tutaj jest tym czego mama powinna słuchać bez względu na pomysły ludzi niedouczonych. Jeżeli dziecko przestaje płakać to znaczy że przestaje prezentować swoje potrzeby, ponieważ podejmowane przez nie działania nie przynosiły skutku. Równie dobrze w końcu można być blisko dziecka, tuląc je i szumiąc bez gadania, noszenia itd. doprowadzić do uśpienia. Bez wpadania na tego typu pomysły. Wiem wiem gdy rodzic słyszy słowo specjalista lub czyta cudowny artykuł to często daje się ponieść sugestii zakładając że w końcu autor mądrym być musi i wie. Sięgajcie do źródeł zastanówcie się co z czego wynika jakie ma konsekwencje. Bo konsekwencją nie jest cisza a skrzywdzony dorosły człowiek który w tej ciszy wyrośnie.

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

Ann
Ann | Rafał Peszek | 2016-09-23 01:47 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ja uczę synka spać w swoim łóżeczku, ale nigdy nie przyszło by mi do głowy żeby zostawiać go samego, plączącego, oddalonego, przez okrutne szczebelki, od mamy czy taty. W końcu to my, rodzice, jesteśmy dla maleństwa punktem odniesienia w tym świecie. Po kąpieli i kolacji, synek usypiany jest na rękach, przytulamy się, opowiadam mu różne rzeczy na wyciszenie i kładę go do łóżeczka. Czasami zasypia a czasami rozbudza się i ponownie się przytulamy. Kto z nas nie lubi poczuć bliskości osoby, przy której czujemy się bezpiecznie i miło? Uczę dziecko, że ma swoje łóżeczko do spania, ale często nad ranem, zabieram go do siebie i przytulamy się. Poprostu i aż! Instynktu nie oszukamy! Z jakiegoś powodu ten matczyny jest najbardziej rozwinięty

Odpowiedz

Kasia
Kasia | 2016-09-22 22:53 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Moim zdaniem świetna. U nas ciężko było przez około 10 dni kiedy( malutka miała kilka miesięcy), dzięki temu nauczyła się samodzielnie zasypiać i w tym momencie kiedy ma dwa lata z ręką na sercu wycisza się sama i zasypia naprawdę w 5 minut. Fakt łatwo nie było, mąż nie był w stanie a ja miałam pełne wsparcie mamy która mówiła ze nic jej nie będzie i fakt wyszło jej na dobre.

Odpowiedz

Mimi
Mimi | 2016-09-22 22:13 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Okrutna i samolubna. Moj synek spal z nami kiedy tylko tego potrzebował. Zawsze jak plakał w nocy ktoś przy nim był, albo ja albo moj mąż. To są najpiekniejsze chwile móc utulić dziecko w ramionach, zapewnić mu spokojny sen. Jest czasem ciężko, brakuje sił, jestesmy nie wyspani ale przecież to mija.......nasze dzieci same w pewnym momencie pójdą spac do swoich łóżek.

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

Marzena
Marzena | Mimi | 2016-09-22 23:10 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Zgadzam się w 100℅.Najpierw nosimy Dzieciątko pod swoim sercem, przyzwyczajone do tego po porodzie natychmiast wycisza się, gdy czuję bliskość mamy.Tymczasem Pani Romain każe dziecku "wypłakać się".Dla mnie BEZDUSZNE😔

Odpowiedz

Kitty
Kitty | Mimi | 2016-09-23 08:31 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

A jak już pójdą same spać to nagle wyda nam się że to wszystko tak szybko minęło. I zaraz się okaże, że mamy już w domu nastolatka który nie da się przytulić tak łatwo. Dziecko dzieckiem jest króciutko i ja tam wolę się nacieszyć tymi kilkoma chwilami kiedy mój syn jest tylko mój (no i tatusia ;) )

Odpowiedz

SylwiQ
SylwiQ | Mimi | 2016-09-23 11:26 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Brawo Mamo z WIELKIM SERCEM :)

Odpowiedz

Aldzia
Aldzia | Mimi | 2016-09-24 10:38 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

zgadzam się z Panią w stu procentach, a nawet w tysiącach :)nie ma nic piękniejszego niż czucie bliskości swojego dziecka, patrzenie jak mała bezbronna istotka śpi obok. Każdy ma swój patent na wychowanie, nikogo nie neguje, dlatego też nie lubię jak inni mówią ,że źle robię śpiąc z dzieckiem, to jest moja sprawa, ja nie cierpię z tego powodu, tak czuję po prostu, tak mi coś podpowiada, że robię dobrze, oboje tego potrzebujemy. Nawet się nie obejrzymy, jak pójdzie do swojego łóżeczka, a wspomnienia tych chwil zostaną na zawsze.

Odpowiedz

pati
pati | Mimi | 2016-09-24 11:28 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Dzieci maja swoje lozeczka i od poczatku ich tego trzeba nauczuc. Najwiecej krytykuja i osadzaja matki ktore maja jedno dziecko badz jedno po drugim. Mamy blizniakow bardzo dobrze rozumieja ta mame i te metode usypiania!!

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?