Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

5 rzeczy, których lepiej nie pokazywać ojcu swojego dziecka

| 20.07.2015, aktualizacja: 20.07.2015 | 18

Razem byliście w ciąży, razem rodziliście, razem macie nowe obowiązki przy dziecku. Super. Ale nadal są rzeczy, których nie powinniście robić razem. Dla dobra waszego związku.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(4)
Barbie i Ken w łazience
fot. project by Mariel Clayton
Mój mąż był moim pierwszym, poważnym chłopakiem. Jesteśmy razem od liceum, ślub braliśmy jeszcze w ubiegłym stuleciu. Mamy dwójkę dzieci, mnóstwo nas łączy. Ale nadal są sprawy, które przed sobą... ukrywamy.

Myślę, że tak właśnie powinno być. Że nawet wspólny poród, wspólne życie i wspólne wstawanie do chorego dziecka w nocy nie powinny oznaczać też wspólnego chodzenia do toalety.

Uwaga! To bardzo szczery tekst. Choć jednocześnie trochę z przymrużeniem oka. Ale mojemu mężowi go... nie pokażę.

Oto 5 rzeczy, których lepiej, nie pokazywać ojcu swojego dziecka:

  1. Krocze po porodzie. Nawet trochę nieciekawie to brzmi, prawda? Jeszcze mniej ciekawie to wygląda. Jasne, że wygląda tak przez narodziny waszego, czyli też Jego, dziecka. Ale spokojnie, wszystko wróci do normy. I za jakiś czas pewnie będzie nadal uwielbianym (i pieszczonym) przez niego miejscem.
    Niech będzie - jeśli tylko chce - z Tobą przy porodzie. Ale nie musi stać między nogami i tam patrzeć. Mój mąż, dopiero za drugim razem, był ze mną cały czas w trakcie porodu, ale stał obok mojej głowy. I tak było świetnie.
     
  2.  Bielizna na czas miesiączki. Chyba każda kobieta ma majtki, w których nie chciałaby iść na rozbieraną randkę. Wiesz, o czym mówię, prawda? Nie chodzi o to, żeby udawać, że całe życie nam najwygodniej w niewygodnych koronkowych stringach, ale...
    Bawełniane, lekko odbarwione, czasem takie, których nie da się idealnie doprać, majtki niech nie trafią w ręce faceta. Nawet, gdy wiesza pranie.
    O zostawianiu podpasek w łazience, nie wspominam.
     
  3. Korzystanie z toalety. Szczególnie chodzi o "numer dwa". Pewnie po jakimś czasie każdy narzeczony godzi się z tym, że jego wybranka też musi się wypróżniać, ale nie wierzę, że bycie świadkiem tego, jest potrzebne. Zresztą to działa w obie strony.
     
  4. Rachunki przed świętami. Mamy wspólne konto od lat. Ale staram się przed świętami lub urodzinami mojego ukochanego, tak płacić za prezenty, by nie widział w dniu dokonania transakcji, że dostanie książkę o Ameryce lub torbę na laptopa. Można to zrobić. Wypłacić gotówkę z bankomatu i nie płacić kartą za prezenty. Przecież choć odrobina tajemnicy jest potrzebna! Potrzebna i... ekscytująca.
     
  5.  Płatki do oczyszczania porów na nosie. Wiem, że on też ma pory, też powinien je oczyszczać. Ale nie chcę nigdy widzieć, jak oczyszcza skórę, nie chcę widzieć, tego, co wychodzi z jego nosa. Po prostu. Wątpię, żeby on chciał patrzeć na to, co wychodzi z mojego. Choć oczywiście chodzenie po domu w szlafroczku z maseczką (nawilżającą!) na buzi to już całkiem co innego. Moim zdaniem może być nawet seksowne.

PS Jesteśmy naprawdę fajnym małżeństwem. Jestem gotowa być z moim mężem na dobre i złe. Ale skoro nadal chcę (a chcę!), żebyśmy traktowali się, jak świeżo zakochani, jak po kilku randkach, będę dbała o nasze... tajemnice. Póki śmierć nas nie rozłączy.

Warto przeczytać:
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (18)
avatar

danusiek
danusiek | 2016-08-16 18:30 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

A ja całkowicie się zgadzam! Jesteśmy 25 lat po ślubie i gdy jest taka potrzeba, oczywiście że się go nie brzydzę, ale jeśli to możliwe, staramy się zachowywać swoją prywatność i być dla siebie jak najbardziej atrakcyjni.

Odpowiedz

KorneliaW
KorneliaW | 2016-08-15 13:24 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Jestem zdania, że prawdziwa miłość jest wtedy gdy akceptujemy siebie wzajemnie w 100%. 1. Mój ukochany widział moje krocze na porodówce, było to 14 lat temu i nadal jesteśmy razem, ba nawet zdecydowaliśmy się na drugie dziecko, widać aż tak go nie obrzydził ten widok by mnie później unikać. 2. W czasie miesiączki owszem zamiast ślicznych koronkowych majteczek używam zwykłych bawełnianych fig, ale są one czyste doprane, więc nie mam się czego wstydzić, zdarza się tak, że proszę mojego lubego by mi podał jedną parę z szuflady. 3. Jesteśmy razem 16 lat, a mój wybranek nie jest idiotą, więc ma świadomość, że kobiety też korzystają z toalety, owszem nie towarzyszymy sobie w trakcie wypróżniania, ale nie ukrywam przed nim faktu, że idę do toalety. 4. Mamy tylko jedno konto i to ja za obopólną zgodą nadzoruję wydatki z rachunku bankowego, więc tu akurat problemu nie mam. 5. Nie używam plastrów, ale nakładam maseczki, luby widział mnie już z białą, zieloną, a nawet i czarną twarzą, jeszcze nie uciekł ode mnie. Z wykształcenia jestem kosmetyczką, więc i jego syfki nie są mi straszne. Zwracam się do autorki tekstu by wyluzowała, bo co będzie na stare lata? Co będzie gdy schorowana będziesz potrzebowała pomocy? Zatrudnisz pielęgniarkę i będziesz ukrywała swoje mniej przyjemne dolegliwości jak np. nietrzymanie moczu. Jeśli ktoś kogoś kocha, to na stare lata nie będzie się brzydził mówiąc dosłownie podcierania tyłka ukochanej osobie.

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

Lena
Lena | KorneliaW | 2016-08-17 07:05 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

I w 1000% się z Panią zgadzam! !!! :-) pozdrawiam

Odpowiedz

Monika
Monika | KorneliaW | 2016-08-17 08:59 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

W 100% sie zgadzam. Akcepracja w calosci a nie czesciowo :) mam meza od 8 lat.

Odpowiedz

Ag
Ag | KorneliaW | 2016-08-18 11:06 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Dobrze powiedziane :)

Odpowiedz

Xe
Xe | 2016-08-15 09:06 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ten tekst jest śmieszny, plastry do oczyszczania porów? Naprawdę? Z mężem bym chodziła z takimi plastrami :)
Małżeństwo polega na całkowitym pokazaniu siebie, jacy jesteśmy. Jeśli mój mąż zastał by sobie majtki, nie zgorszylo by mnie to...nie zmieniła bym zdania o nim. O to właśnie chodzi, by czuć się przy sobie tak, jakby był sam w domu. Czasem obydwoje siedzimy i dlubiemy w nosie...bo jesteśmy sobą!
Nie chcę być sztuczna laleczka, chce w małżeństwie być taka jaka jestem na codzień. Jestem właśnie po porodzie. Chodzę w wielkich siateczkowych majtkach, bo mam bliznę po CC, i ta bliznę pokazuje mężowi, żeby ją ocenił, gdyż ja jej dobrze nie widzę. To jest nasza natura, Oni tylko robią dzieci, więc niech widzą jak my musimy cierpieć i co się zmieni w najbliższym czasie.

Odpowiedz

aaa
aaa | 2015-07-27 10:27 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Bzdury! Małżeństwo to codzienne życie. Tekst sztuczny. A co jak szanowna strażniczka tajemnic zachoruje na raka albo będzie stara i niedołężna, to kto pomoże iść do toalety, albo co gorsza pampersa zmieni?

Odpowiedz

zdziwiona
zdziwiona | 2015-07-21 11:07 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

żaden z punktów nie jest tajemnicą, może wśród nastolatków, którzy ze sobą "chodzą", ale nie w normalnym życiu

Odpowiedz

lopka
lopka | 2015-07-20 21:14 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Ja jedynie zgodzę się z punktem nr 3, nie ma takiej możliwości by mój luby wszedł do toalety kiedy ja w niej siedzę. Punkt nr 1 - był przy porodzie, przecinał pępowinę, a i przy szyciu się zapędził między moje nogi i go położna pogoniła by lepiej stał z drugiej strony łóżka ;) Nas wspólny poród wzmocnił jako związek, w końcu rola partnera nie kończy się na poczęciu, narodziny potomka to ważna chwila i dla świeżo upieczonego taty. Punkt nr 2 - mój wie, że mam bieliznę podzieloną na trzy grupki, taką na specjalne okazje, taką którą noszę na co dzień i tą którą używam przy miesiączce. Punkt nr 4 - z tym akurat nigdy problemu nie było, bo mój luby nie sprawdza konta. Punkt nr 5 - jestem kosmetyczką, oczyszczenie twarzy mi ni straszne ;)

Odpowiedz

aaa
aaa | 2015-04-16 14:40 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Wiele zależy od wrażliwości męża, mój pomagał trzymak ssak dentyście jak mi wyrywał 8semkę bo nie było akurat pielęgniarki, ja dbałam o jego odparzone miejsca okolic pupy, jak się rodził nasz syn to sam leciał od razu go zobaczyć jak wychodzi i porwał nawet nożyczki lekarzowi żeby nikt go nie pozbawił możliwości przecięcia pępowiny, a do tej pory mimo wszystko bawimy się jak zakochani wczoraj. Po porodzie ciężkim dla mnie to on mi pielęgnował okolice intymne bo ja nie mogłam. Opatrywał mi też piersi pogryzione przez dziecko gdy mały zasnął mi na kolanach, żeby tylko mógł spokojnie spać a ja w miarę komfortowo odpocząć w tym czasie. Do tej pory debatujemy w toalecie podczas długich posiedzeń. Znamy się jak łyse konie a nadal potrafimy się zaskoczyć. Znamy się 9 lat, po ślubie jesteśmy 3 lata a dziecko rodziło się ponad dwa lata temu. Nic nie wygasło nic się nie zmieniło, zawsze traktujemy się tak samo.

Odpowiedz

Werrka
Werrka | 2015-03-21 19:53 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Jest wiele sytuacji w których kobieta - żona powinna raczej być sama, są strefy zarezerwowanie dla nas i dla facetów, ja się tego trzymam, jakiś cień "tajemniczości" musi być zachowany, niewiedza, ciekawość potęguje uczucie.

Odpowiedz

OLivia
OLivia | 2015-02-22 10:15 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Mam koleżankę , której mąż był przy porodzie i widok go tak zniechęcił ,że zaprzestał stosunków z żoną. Przez jakiś czas chodzili razem do psychologa, ale związek i tak się rozpadł po dwóch latach. Wg badań naukowców, wspólny poród i przebywanie męża po stronie krocza wpływa właśnie na rozpad małżeństw.

Odpowiedz Pokaż odpowiedzi

Mamita
Mamita | OLivia | 2015-07-20 19:55 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Widac zona byla bardziej meska od meza, znam wiele malzenstw, ktore razem przechodzily porod, moj maz stal po stronie krocza a nasze zycie seksualne na tym nie ucierpialo w ogole. Widac zalezy ile % faceta jest w facecie.

Odpowiedz

Olaaaa
Olaaaa | Mamita | 2016-05-01 22:07 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Dokladnie, widocznie kochal ja za cialo a nie za dusze. Ona w bólach rodzila a on chwile popatrzyl i dostal traumy, mięczak.

Odpowiedz

KorneliaW
KorneliaW | OLivia | 2016-08-15 13:59 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Mój był przy porodzie, przecinał pępowinę, a kiedy zszywali krocze akurat stanął tak, że przez chwilę miał pełen widok co się dzieje między moimi nogami, dopiero po chwili położna powiedziała by stanął z drugiej strony. Rodziłam 14 lat temu, jesteśmy cały czas razem, nic się między nami nie zepsuło. W "sypialni" też się nic nie zmieniło, czego dowodem jest fakt, że mamy dwoje dzieci, a nie tylko jedno.

Odpowiedz

OLivia
OLivia | 2015-02-22 10:09 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Świetny post mam takie samo zdanie

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?