Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Taka córka jaka matka?

| 06.02.2011, aktualizacja: 01.07.2016 | 5

Matki często chcą, by ich córki były takie jak one. Trudno im zaakceptować to, że dziecko może pójść inną drogą – to jest źródło konfliktu i narastających pretensji. Z psycholożką Julitą Wojciechowską rozmawiamy o burzliwych związkach matek i córek.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(6)
mama i córka
fot. Fotolia
"A nie mówiłam...?" - ile razy usłyszałaś to od swojej mamy? A ile razy ty, gdy ona powiedziała: „A nie mówiłam?”, obiecałaś sobie, że nigdy nie będziesz taka jak ona?

Scena pierwsza: trzydziestoparoletnia mama dwóch dziewczynek dzwoni do rodzinnego domu. Modli się, by odebrał tata, a nie mama. Bo gdy z nią rozmawia, natychmiast się denerwuje. – Krytykuje mnie – tłumaczy swoją niechęć. Scena druga: opowiadam o swojej mamie. Dwie koleżanki są zdziwione, że tak ciepło o niej mówię. Że one o swoich nigdy w ten sposób… Nie mogą się dogadać, nie tolerują, niszczą się, nie cierpią być w tym samym pomieszczeniu. Wtedy to ja się dziwię. Opowiadam o tym Julicie Wojciechowskiej, psycholożce.

Trudno mi uwierzyć, że nie da się stworzyć zdrowych relacji z własną mamą. Czemu tak wiele matek ma pretensje do córek?

Niektórym matkom trudno zaakceptować to, że ich córki, gdy dorastają, wybierają inną drogę, niż one im wskazywały. Że mają inne upodobania, wartości, pomysł na życie, karierę, wychowanie dziecka czy prowadzenie domu. Córka wymyka im się spod kontroli, nie potrzebuje już jej opieki. Staje się niezależna, wybiera to, co jest ważne dla niej, a nie dla matki. To trudny moment dla tej drugiej. Teoretycznie matka powinna zaakceptować to, że córka nie jest jej wierną kopią. Zaufać jej, ale też i sobie: „Tak wychowałam swoje dziecko, że jakąkolwiek podejmie decyzję, będzie ona dla niego dobra”. Jeśli matka nie podoła temu, to pojawia się konflikt. Każdy inny wybór córki potraktuje jak krytykę. Bo nie rozumie, że inny nie oznacza gorszy. Ani tego, że dziecko, chcąc określić własną tożsamość, musi oderwać się od mamy i określić ją po swojemu.

Czyli brak matczynej zgody na inność córki oznacza początek pretensji?

O wszystko. Że córka wybrała nie tego chłopaka, co powinna. Że nie poszła do tej szkoły, którą doradzała matka. A gdy dorośnie, że ma bałagan w domu. Że źle wychowuje dzieci. Pretensje eskalują. Jeśli matka ciągle krytykuje córkę, ta w końcu uwierzy, że coś jest z nią nie tak.

Dlaczego matkom tak trudno zaakceptować to, że córki mają inny pomysł na życie?

Zwykle brakiem akceptacji wykazują się matki, które same nie są zadowolone ze swojego życia. Gdyby cieszyły się z tego, co osiągnęły, gdyby czuły się pewnie, to czy inny wy-bór dziecka miałby wpływ na ocenę samej siebie? Żyć można na wiele sposobów i każdy jest fajny. Zadowolona z siebie matka to rozumie. I akceptuje decyzje córki.

Młode kobiety często obiecują sobie, że nie będą takie jak ich mamy. Nie chcą narzekać, jęczeć… Do czasu. Bo pewnego dnia słyszą, że mówią jak własna matka.

Trudno się dziwić, że córka nie chce być jak matka. Pokolenie naszych mam podchodzi masochistycznie do życia. Porządna kobieta usługuje ojcu, jest zawsze zadbana, nigdy niezmęczona. Ugotuje trzydaniowy obiad. Wszystko bierze na siebie, nie ma prawa na powiedzenie STOP. A gdy to mówi, to w tonie pretensji, kłócąc się na całego. Która córka chciałaby być taką kobietą? Więc się odcina od matki i żyje inaczej. Bo to akurat łatwo zrobić. Jednak w sytuacjach trudnych emocjonalnie okazuje się, że córka daleko nie odeszła od matki. I wtedy sama marudzi, a pretensje do męża wykrzykuje jak matka do ojca. Jeśli sobie to uświadomi, powinna porozmawiać ze swoim partnerem. Znaleźć inny sposób na rozwiązywanie konfliktów.

Jak to jest, że te kochające matki potrafią zranić swoje córki do żywego?

Uznają, że robienie przykrości to najlepsza metoda wychowawcza. „Wiem, że ci jest przykro, ale to dobre dla ciebie. Lepiej, żebym to ja ci powiedziała niż ktoś inny”. Niby się troszczą, ale tak naprawdę sprawia im radość, że córce coś nie wychodzi. A wtedy mają okazję powiedzieć: „A nie mówiłam?”. Matki, które nie akceptują wyborów córek, zaczynają z nimi rywalizować: „Ciekawe, czyja recepta na życie okaże się lepsza?”.

Gdy matka latami dokucza córce, trudno się dziwić, że ta nie chce jej słuchać, nawet jeśli ma rację. Może matka powinna zwracać się do dziecka w inny sposób?

Matki często nie widzą, że w tym, co mówią do dzieci, nie ma ciepła, zrozumienia, troski. Zamiast: „Posłuchaj. Wydaje mi się. Zobacz, może tak będzie lepiej”, nagadają ojcu na dziecko, obgadają przed rodziną, a córce powiedzą: „Jak można mieć taki bałagan w domu? U mnie wszystko jest na błysk”. Wtedy córka we wszystkim, co mówi matka, doszukuje się szpili: „Ciekawe, do czego się dzisiaj doczepi?”.

ZOBACZ TEŻ: Każda z nas ma powód, by nazwać się "złą matką". jak jest twój?


separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (5)
avatar

Maga
Maga | 2016-11-05 02:58 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Tak to jest tak samo jak moja relacja z matka

Odpowiedz

Ala
Ala | 2016-03-26 20:33 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

mój Boże, jakbym widziała moją relację z matką, straszne....

Odpowiedz

Motylek
Motylek | 2011-08-31 21:44 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Tak nie zaakceptowałam wyboru córki. Zakochała się w recydywiście (handlarzu narkotyków). I cóż odeszła, wyprowadziła się pomimo mojej walki o nią, jest pełnoletnia, nic nie mogłam zrobić. Czy tak powinno być????Gdy byłam jej potrzebna, była przy mnie, a następnie wybrała życie z takim człowiekiem. Cóż pozostał mi ból, cierpienie, rozpacz. Nie odzywa się do mnie już miesiąc, nie dzwoni, powiedziała mi wiele przykrych słów. Czy powinnam jej pozwolić na takie życie, patrzeć jak się stacza , z tym człowiekiem. Jest mi żal mojego życia, wszystko robimy dla dzieci ale czy to jest warte. Nie mogę tego zrozumieć, ból jest coraz silniejszy, jak dalej żyć???????

Odpowiedz

LaVa
LaVa | 2011-02-16 20:15 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Swietny artykul. ciekawa jestem dlaczego w naszym spoleczenstwie pomija sie ten temat. konflikt matka-corka jest bardzo powszechny a jednak boimy sie do tego przyznac gdyz podkopuje to nasz stereotyp Matki. Przeciez 'to moja matka' i temat umiera. Nalezy wiecej o tym mowic i przelamywac tabu.

Odpowiedz

LaVa
LaVa | 2011-02-16 20:15 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

Swietny artykul. ciekawa jestem dlaczego w naszym spoleczenstwie pomija sie ten temat. konflikt matka-corka jest bardzo powszechny a jednak boimy sie do tego przyznac gdyz podkopuje to nasz stereotyp Matki. Przeciez 'to moja matka' i temat umiera. Nalezy wiecej o tym mowic i przelamywac tabu.

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?