Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Tata na saksach

| 27.12.2006, aktualizacja: 16.07.2007 | 1

Wyjazd za pracą do innego miasta, a nawet kraju to z jednej strony możliwość utrzymania rodziny, ale z drugiej – ogromna tęsknota i obawa przed utratą bliskości z żoną i dzieckiem.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(0)

Wyjazd za pracą do innego miasta, a nawet kraju to z jednej strony możliwość utrzymania rodziny, ale z drugiej – ogromna tęsknota i obawa przed utratą bliskości z żoną i dzieckiem.





Jak mimo rozłąki tworzyć kochającą się i wspierającą rodzinę? Nasza świeża jeszcze obecność w Unii Europejskiej stwarza wielu młodym ludziom możliwość legalnej, dobrze płatnej pracy w krajach członkowskich. To bardzo kusząca perspektywa, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę lęk przed utratą pracy, a zwłaszcza trudności ze znalezieniem nowej posady w swoim miejscu zamieszkania.
Być może i Wy, jak wiele młodych małżeństw, rozważacie taką możliwość. Zastanawiając się nad tym, weźcie pod uwagę, co możecie zrobić, by rozłąka nie była tak dotkliwa dla Was, a przede wszystkim dla Waszego dziecka.

Zanim tata ruszy w drogę
– Najważniejsze, żeby decyzja o rozłące była wspólna – przekonuje psycholog Mirosława Kownacka. – To pozwala uniknąć sytuacji, w której żona czuje się porzucona i ten negatywny komunikat przekazuje podświadomie dziecku. Warto też przekonać o słuszności tej decyzji swoich rodziców. Wsparcie i życzliwa pomoc dziadków będą nieocenione, gdy taty zabraknie na miejscu.
– Dobrze jest też z góry określić czas, na jaki młodzi rodzice się rozstają, i ustalić bardzo ogólny, ale jednak plan, jak będzie w tym czasie wyglądało ich życie – dodaje psycholog. – Na przykład jeśli wiadomo, że kontrakt opiewa na pięć lat, to umówić się, że za rok żona z dzieckiem czy dziećmi przyjedzie na krótkie wakacje do kraju, w którym pracuje tata. A po dwóch i pół zrobić bilans zysków i strat. Może się bowiem okazać, że sytuacja zmieniła się na tyle, że możliwe jest wcześniejsze połączenie rodziny, co niekoniecznie oznacza powrót taty do domu.
Określenie horyzontu czasowego z jednej strony pozwala myśleć o rozłące jako sytuacji przejściowej, a z drugiej dyscyplinuje np. w kwestii wydatków. Rodzina ma bowiem cel – przez najbliższe lata czekają nas wyrzeczenia, ale w perspektywie pozostaje wspólne życie, na które teraz zarabiamy i oszczędzamy. Bardzo ważne jest, by nie przesuwać w nieskończoność decyzji o powrocie. Lepiej z góry założyć, że rozłąka potrwa dwa lata, niż łudzić się, że tylko pół roku, a potem przedłużać ten okres.

Najtrudniejsze pierwsze miesiące
Wyjazd taty to rewolucja w życiu całej rodziny. Trzeba je sobie od nowa zorganizować, w tym opiekę nad dzieckiem. Przyzwyczaić się do tego, że większość codziennych decyzji podejmuje samodzielnie żona. Tata natomiast musi odnaleźć się w nowym miejscu, a to często sprawia, że skupiając się na tym, co nowe, rzadziej kontaktuje się z rodziną, niż oczekuje się tego w domu.
– Nie może być tak, że tata przez telefon tylko wypytuje żonę o to, co słychać u niej i dzieci – przestrzega psycholog. – Równie ważne jest to, co on o sobie opowiada. Zwłaszcza dziecku, któremu trudniej jest pogodzić się z jego nieobecnością. Ta komunikacja musi odbywać się bezpośrednio, a nie jedynie za pośrednictwem mamy. Maluch, któremu tata opowiada, co danego dnia zrobił lub co mu się przydarzyło, wytwarza sobie jego aktualny obraz. I ma poczucie, że ten tata w jakiś sposób nadal jest obecny. Nie unikałabym też trudnych tematów, jak tęsknota, poczucie straty, które może towarzyszyć rozstaniu. Ważne jest, by dziecko mogło wyrazić uczucia i by dorośli pomogli mu je nazwać. Nawet jeśli wydaje mu się, że rozumie, dlaczego taty nie ma, to emocjonalnie czuje się porzucone.
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (1)
avatar

olka
olka | 2007-06-23 22:39 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

ciesze sie ze taki artykuł sie ukazal.3miesiace temu moj maz wyjechal do pracy do Londynu,zostalam w Polsce z 1,5rocznym synkiem,cierpie bardzo widzac jak moj brzdac teskni i zlosci sie ze taty nie ma z nami.Staram sie mu to rekompensowac,ale nie zawsze sie to udaje!Zadne pieniadze nie zastapia wspolnie spedzonych chwil!!!dzis juz to wiem!!!moj syn juz nigdy nie bedzie po raz pierwszy sam sie usypal czy siadal na nocniku...smutek jest tym wiekszy ze nie mam z kim dzielic tych wspanialych chwil...

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?