Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Tato, świeć przykładem! Wywiad z psychologiem

| 31.05.2016, aktualizacja: 31.05.2016 | 0

Dzieci najuważniej słuchają, kiedy mówi się nie do nich – mawiała Eleonora Roosvelt. Tak samo jest z nauką: biorą z nas przykład nie tylko wtedy, gdy tego chcemy.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(1)
Chcesz, czy nie, dziecko bierze z ciebie przykład
fot. Fotolia
Możesz setki razy tłumaczyć dziecku, że nie wolno przebiegać na czerwonym świetle, że trzeba jeździć w foteliku samochodowym i miło się zwracać do babci. To na nic, jeśli będzie widziało, że sam nie czekasz na zielone światło, nie zapinasz pasów i opowiadasz dowcipy o teściowej.
Dlaczego tak się dzieje? Zapytaliśmy o to Urszulę Sajewicz-Radtke, psychologa rozwojowego.

Przeczytaj także:
Kochasz, lubisz, ale czy szanujesz?

Dlaczego dawanie dobrego przykładu jest takie ważne?

Urszula Sajewicz-Radtke: Dziecko uczy się od nas przede wszystkim tego, co widzi. Słowa, choć ważne, mają dla niego mniejsze znaczenie, choćby dlatego, że ono częściej nas obserwuje, niż słyszy, co należy robić. Powinniśmy więc zachowywać się tak, jak chcemy by zachowywała się nasza pociecha. Albert Bandura, twórca teorii społecznego uczenia się, nazywa to modelowaniem.

Ale malec spotyka wiele osób. Z nich też bierze przykład?

Nie. Żeby to robił, muszą zostać spełnione dwa warunki. Pierwszy: model (czyli osoba, z której bierze przykład) musi być dla niego autorytetem. Rodzic jest nim zawsze, niezależnie od tego, jak sprawdza się w swojej roli. Warunek drugi: model nie ponosi konsekwencji za swoje zachowanie. Jeśli więc robimy coś, czego nie powinniśmy i nie spotyka nas za to żadna kara, dziecko dochodzi do wniosku, że właśnie tak należy robić. Słowa niewiele tu pomogą.

Czego dziecko uczy się od taty?

Maluch uczy się od obojga rodziców, jednak są rzeczy, których dowiaduje się przede wszystkim od ojca. Np. tego, w jaki sposób mężczyzna powinien traktować kobietę. To, czy syn będzie w przyszłości szanował swoją ukochaną, zależy w ogromnej mierze od ojca i od tego, jak ten ojciec zachowuje się na co dzień. Od taty zależy także to, czy córka będzie uważała, że zasługuje na szacunek swojego mężczyzny. Tu nie chodzi tylko o wrzaski czy obrażanie, ale także o rzucanie mimochodem zdań: „Kobiety się na tym nie znają”, „Co ty tam wiesz”. To niby drobiazgi, ale także dzięki nim dziecko uczy się, jak rozumieć płcie. „Aha, kobiety nie są w tym dobre” – myśli chłopiec. „Aha, nie jestem i nie będę w tym dobra” – myśli dziewczynka.

Dzieci obserwują także nasz stosunek do rodziców, teściów...

Tak. Widzą, jak się do nich odnosimy, jak o nich dbamy. Słyszą, co o nich mówimy. Dlatego traktujmy ich tak, jak sami chcemy być traktowani w przyszłości.

Co jeszcze widzi i słyszy mały obserwator?

Wszystko. To, jak zwracamy się do mechanika w warsztacie, nauczycielki w przedszkolu. To, co mówimy o znajomych, rodzinie, świecie. Jeśli np. malec rośnie w domu, w którym ciągle mówi się o tym, że wszyscy wokół tylko czyhają na to, by nas oszukać, tak właśnie zaczyna postrzegać świat. Zostaje w nim zaszczepiona podejrzliwość.
Jedną z pięciu podstawowych cech osobowości jest otwartość na nowe doświadczenia. Dziecko, które widzi, że jego rodzice bardzo ostrożnie zawierają znajomości, zawsze zamawiają tę samą potrawę, wolą unikać wszelkich nowości, będzie postępowało podobnie, bo uzna, że nie warto ryzykować. Natomiast takie, którego rodzice lubią wyzwania, nowinki i zmiany, uzna, że właśnie taka postawa jest naturalna.

Ale nasz wpływ na dziecko nie jest przecież nieskończony...

Oczywiście. To, jakie będzie, jest wypadkową cech wrodzonych (np. temperamentu), tego, czego je uczymy oraz jego doświadczeń i tego, czego nauczy się od innych. Gdy podrośnie, będzie chciało być całkiem inne niż my. To naturalne. Jednak gdy bunt minie, zorientuje się, że wiele z tego, co u nas zaobserwowało, jest także w nim. Choćby to, co robi, gdy napotyka na jakieś trudności. Reaguje na nie ze spokojem czy z lękiem? Rozmawia o tym z bliskimi czy dusi emocje w sobie? Zastanawia się nad przyczynami kłopotów i szuka dobrego wyjścia czy obwinia innych i hoduje w sobie frustrację?

Można oszaleć, gdy się o tym wszystkim pomyśli. Nie wolno nam popełnić żadnego błędu?

Bycie rodzicem to ogromna odpowiedzialność, ale oczywiście wolno nam popełniać błędy i na pewno nie raz i nie dwa je popełnimy. Jednak gdy nam się zdarzy coś, czego malec nie powinien widzieć (np. nawrzeszczymy na kogoś, zrobimy coś źle), warto z nim o tym porozmawiać. Wbrew obawom wielu rodziców, powiedzenie malcowi: „Zrobiłem źle, nie powinienem krzyczeć na tego pana” nie rujnuje naszego autorytetu. Przeciwnie. Takie słowa, umiejętność przyznania się do błędu, budują go. 

Zobacz także: Tata to więcej niż ojciec. Wzruszające spoty reklamowe
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (0)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?