Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Nie uwierzycie, co zrobił ten tata, kiedy jego syn zwymiotował!

| 20.05.2016, aktualizacja: 20.05.2016 | 0

Dla tego taty wieczorna przejażdżka zamieniła się w koszmar, kiedy jego synek zwymiotował w samochodzie. Co zrobił mężczyzna? Chwycił za telefon i napisał do żony. Czegoś takiego jeszcze nie czytaliście!

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(1)
co zrobić, kiedy dziecko zwymiotuje
fot. Facebook/Ben Patterson/kolaż babyonline.pl
Co robicie, kiedy wasze dziecko wymiotuje? Zagryzacie zęby, bierzecie szmatę i sprzątacie. Myjecie dziecko, a potem siebie. Wietrzycie pokój, samochód, pościel. Wszyscy doskonale wiemy, że sprzątanie po wymiotującym dziecku to nic przyjemnego. Większość z nas zdaje sobie jednak sprawę z faktu, że to nieunikniona część rodzicielstwa i na którymś etapie trzeba będzie się z tym zmierzyć. Ten tata chyba nie był tego świadomy...

Ben Patterson zamieścił na swoim profilu na Facebooku zdjęcia 19 (!) wiadomości, które wysłał do żony, po tym jak ich syn zwymiotował w samochodzie. To był wieczór, kiedy jego żona umówiła się z przyjaciółmi, a on miał zaopiekować się ich dzieckiem. Cały internet śmieje się z tej historii, uważając, że jest przezabawna, niektórzy zastanawiają się, czy jego żona, Stephanie, celowo nie odpowiadała na wiadomości Bena. Ja mam taką nadzieję, bo gdybym była na jej miejscu, nie byłabym zachwycona tym, że zamiast po prostu zająć się synkiem, chce zrzucić odpowiedzialność na mnie. Wyuczona bezradność – to nie jest zabawne!



A wy – jak oceniacie zachowanie Bena? Czy te teksty są zabawne, czy irytujące, bo pokazują, że w kwestii partnerskiego podziału obowiązków przy dziecku świat nadal potrzebuje pracy u podstaw? Przeczytajcie zapis całej jednostronnej korespondencji Bena. Zaczynała się oczywiście od zdjęcia ich synka, zrobionego zaraz po tym, jak chłopiec zwymiotował:   

To się właśnie wydarzyło.
Zatrzymałem samochód i staram się sam nie zwymiotować.
Zadzwoń do mnie.
Właśnie zwymiotowałem próbując go wyczyścić.
To TAK STRASZNIE śmierdzi.
Stoję na poboczu i głęboko oddycham, nie mogę wrócić do auta, bo to takie okropne.
Naprawdę nie wiem, co robić, wymiotuję, jak tylko próbuję go wyczyścić.
Właśnie rzygam w ogródku jakiejś kobiety w Burlingame i wyszła mnie zapytać, czy piłem i przewożę dzieci.
Próbuję jej wytłumaczyć, że empatycznie reaguję na wymioty i nie mogę znieść tego zapachu.
To jest STRASZNE.
OOOO  a teraz przyjechała policja*.
Bo nie mają nic lepszego do roboty w Burlingame.
Aaaaa każą mi dmuchać.
JESTEŚ MOJĄ MEGA DŁUŻNICZKĄ.
A Declan dalej wymiotuje.
CO ON W OGÓLE JADŁ, TO ŚMIERDZI JAK GNIJĄCY WIELORYBI TŁUSZCZ.
ODBIERZ TEELFON!!!!!
Przynajmniej przeszedłem test na alkomacie.
Próbuję dojechać do domu z opuszczonymi oknami i oddycham przez koszulkę.

* Ben umieścił na swoim profilu sprostowanie, w którym wyjaśnia, że część o policji jest wymyślona, żeby dodać sytuacji nieco dramaturgii

Można śmiać się z tego, co pisał Ben, ale te wiadomości mają też drugie dno: niestety takie zachowania zdarzają się naprawdę i wcale nie są żartem... "Ona płacze od pół godziny, wracaj do domu!", "On zrobił kupę, to tak śmierdzi, nie dam rady go przewinąć, ty to zrób!", "Pora na jej kolację, kiedy będziesz?" - brzmi znajomo? Niestety.

Zobacz też:
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (0)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?