Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Ten pierwszy dzień

Kuba pojawił się w przedszkolu jako dwulatek. Dwulatki w przedszkolach, jak na razie tylko prywatnych, to w dużych miastach nic oryginalnego. Gdy nasz słynny wuj ze Szwecji dowiedział się, że Kubę wysłałam już do przedszkola, powiedział: „Mój Kubuś już oddany do instytucji? To ty jakieś chińskie metody stosujesz?”. Znam dzieci, które trafiają do przedszkoli, gdy tylko zaczną chodzić. Za odpowiednio wysokie pensje panie wychowawczynie są gotowe zmieniać pieluchy i myć pupy.

Zapisaliśmy Kubę do przedszkola stosunkowo wcześnie głównie dlatego, że jest wyjątkowo towarzyskim jedynakiem. Jego odwaga i ogłada towarzyska zakrawa o szaleństwo. Zaczepia prawie wszystkich, właściwie wszystko, co się rusza i moje koleżanki wieszczą, iż będzie podrywaczem siejącym sercowy pomór wśród panienek lub chłopców, lub jednych i drugich. Podaje rękę budowlańcom pracującym na ulicy, psom, staruszkom i obcym w kawiarniach czy klubach. Nie każdy obcy musi być życzliwy, ale próby zahamowania Kubusia spełzły na niczym.

Gdy Kuba szedł do przedszkola, stresowałam się głównie ja. Znam babcie i rodziców, którzy brali urlopy, gdy ich dziatwa szła po raz pierwszy do przedszkola, więc oczekiwałam dantejskich scen. Są osoby, które pierwsze dni w przedszkolu spędzają wspólnie z dzieckiem. To wydaje mi się karykaturalne. Babcia śpiewająca o krasnoludkach i myjąca zęby w miniumywalce. Bałam się też, czy podjęliśmy słuszną decyzję. Przedszkola prywatne to często oazy wybujałego snobizmu. Chodzące tam dzieci spędzają wakacje w willach w Toskanii, a nie w schronisku PTTK. Zostawiają na talerzu połowę niedojedzonego posiłku, który potem wyrzuca się do kosza. Czy Kuba nie stanie się ślepy na społeczne nierówności? Czy później, gdy przepiszemy go do przedszkola państwowego, nie będzie tęsknił za przyjaciółmi?

W ostatnią noc przed pierwszym dniem przedszkola zupełnie się rozkleiłam. Pierwsze dni przedszkola czy szkoły to znak, że dzieci już nas opuszczają, że one, psiakrew, starzeją się równie szybko jak my. W dodatku dotarło do mnie, że moje własne lęki z dzieciństwa będę teraz jako rodzic przerabiać powtórnie! Ja szkoły bałam się okrutnie. Miałam i mam głęboki lęk przed wszystkimi instytucjami. Tymczasem Kuba, gdy tylko zobaczył dzieci, zabawki i książeczki, odwrócił się do mnie tyłem i ruszył w nowe środowisko. Dla mnie to krok porównywalny z pierwszym krokiem człowieka na Księżycu. Może sprawy potoczą się tak, że dzięki entuzjazmowi syna i ja nagle polubię przedszkole?   


Tekst:
Agata Passent/Syndykat Autorów.


X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?