Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Trzech tenorów

| 22.11.2011, aktualizacja: 22.11.2011 | 0

Kiedy półroczni Grześ, Karol i Adaś nauczą się już mówić, będą mogli śmiało przedstawiać się cytatem: takich dwóch, jak nas trzech, nie ma ani jednego!

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(2)
fot. Marek Jaśkiewicz
Chociaż w warszawskim szpitalu położniczym przy ul. Karowej trojaczki nie są rzadkością (tutaj kierowane są kobiety z ciążami mnogimi), to Grzesia, Karola i Adasia przychodził oglądać cały personel. Poczęcie akurat takich trojaczków: jednojajowych, z identycznym zestawem genów, zdarza się raz na dwieście milionów (dla porównania trafienie szóstki w Lotto to prawdopodobieństwo „tylko” 1 do 14 milionów). W dodatku cała trójka była zdrowa i silna: każdy ważył ok. 2,5 kg, miał 10 pkt w skali Apgar i książkowy apetyt.

Trzy zarodki
Ania Łuniewska, dwudziestosześcioletnia mama Grzesia, Adasia i Karola, śmieje się, że trójka identycznych maluchów to skutek tego, że Piotr, ich tata, przez ostatnie lata pracował... w punkcie ksero. Kopiowanie weszło mu po prostu w krew :)
– W szóstym tygodniu ciąży strasznie zaczął boleć mnie brzuch, poszłam więc do lekarki, aby upewnić się, że wszystko jest w porządku. Kiedy zobaczyłam na ekranie USG trzy kropeczki, przez chwilę nie mogłam oddychać. To była dawka skrajnych emocji: od radości – ogromnej! – do przerażenia. Do lęku o to, jak sobie poradzimy z trójką noworodków, doszedł też strach o zdrowie naszych dzieci – mówi Ania. – Lekarka uprzedziła nas, że ciąża trojacza często przebiega z komplikacjami, zwłaszcza taka ciąża jak moja: z trójką zarodków podpiętych do tylko jednego łożyska. Ostrzegała nas, że mogę urodzić bardzo wcześnie albo że może przytrafić się tzw. zespół podkradania krwi, wskutek której jeden albo dwóch z naszych synków urodziłby się o wiele mniejszy niż powinien. Na szczęście nic takiego nie zaszło: a nasi chłopcy urodzili się w 36. tygodniu, dzień przed Prima Aprilis.

Każdy inny
Chociaż maluchy są dla zwykłego przechodnia nie do odróżnienia, to ich mama każdego dnia przekonuje się na nowo, że każdy z nich ma swoją, wyjątkową osobowość.
– Nigdy nie ubieram ich tak samo. Od początku też mieli swoje własne łóżeczka – mówi.
Tuż po narodzinach chłopcy nosili opaski na rękach, ale teraz ani Ania, ani Piotr nie potrzebują ich, by w mgnieniu oka odróżnić, który to Grześ, a który Adaś albo Karol.
– Zdarza się, że w nocy Ania szturcha mnie łokciem: „Idź do nich, bo Adaś się kręci” albo „Wstań, bo Grześ marudzi”. Zawsze kiedy wstaję, okazuje się, że miała rację. Nie mam pojęcia, jak ona ich poznaje, w środku nocy i tylko po sposobie mruczenia – mówi Piotr.
– Każdy jest inny – przekonuje Ania. – Grześ jest najbardziej charakterny: ma nerwy tuż pod skórą. Adaś jest najspokojniejszy. Ostatnio zasnął na pralce, kiedy Piotrek chciał go rozbierać do kąpieli. Karol to nasz profesor ciekawski.
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (0)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?