Babyonline.pl
 
 
Gry
Rozwiń menu

Prawdziwe historie: Zaszłam w ciążę za 5 zł

| aktualizacja: 16.02.2017 | 2

Do redakcyjnej skrzynki Babyonline trafił mail z ostrzeżeniem dla wszystkich kobiet, które starają się o dziecko. Agnieszka napisała o bardzo ważnym badaniu – badaniu tarczycy. Sprawdź, czy masz je na swojej liście badań przed ciążą.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(5)
TSH, badanie TSH, tarczyca, badanie tarczycy, niedoczynność tarczycy, nadczynność tarczycy, nroma TSH
fot. Fotolia
Jak przygotować się do ciąży? Najlepiej zacząć od badań krwi. Historia naszej czytelniczki – Agnieszki, to przestroga i jednocześnie bardzo przydatna wskazówka dla wszystkich kobiet, które chcą zajść w ciążę

Oto historia Agnieszki:
„Chciałabym napisać o czymś, co jest bardzo ważne dla wszystkich staraczek, a bardzo mało mówi się na ten temat. Kiedy zaczęłam starania o dziecko, po prostu w kolejnym cyklu przestałam stosować antykoncepcję, ustaliłam, kiedy są dni płodne i codziennie uprawialiśmy z mężem seks. Mijały kolejne miesiące, a ciąży nie było. Myślałam, że coś źle obliczam, może przesunęła się owulacja. Stosowałam nawet testy owulacyjne. I nic!

Potem moje obliczenia dni płodnych były znacznie utrudnione, bo pojawiły się plamienia. Dziś wiem, że w tej krwi mógł być zarodek, który nie miał szansy na przetrwanie. I to moja wina!!!
Przez ten cały czas, gdy starałam się o dziecko, nie wykonałam żadnych badań, nie zgłosiłam się do ginekologa i nie powiedziałam, że planuję ciążę. Zrobiłam to dopiero po roku bezowocnych starań o dziecko.

Lekarz zlecił badanie tarczycy i okazało się, że mam za wysokie TSH. To sygnał, że tarczyca nie pracuje prawidłowo (mam niedoczynność tarczycy). Zdaniem ginekologa nie miałam prawie żadnych szans na ciążę, a nawet gdybym zaszła, niedobór hormonów tarczycy mógłby doprowadzić do wczesnego poronienia.
Dostałam skierowanie do endokrynologa, który już na wstępie (gdy zobaczył wynik TSH) wręczył mi receptę na lek zawierający syntetyczny hormon tarczycy. W aptece zapłaciłam 5 zł. To niesamowite, ale 2 miesiące później zobaczyłam dwie kreski na teście. A lada dzień urodzę synka. 
Wiem od mojego lekarza, że niedoczynność tarczycy ma bardzo wiele kobiet w Polsce, ale często o tym nie wiedzą. Od lat nie zmieniono też norm TSH, górna granica dla kobiet wynosi 4,2, ale tak naprawdę do zajścia w ciążę nie może być więcej niż 2,5. Łatwo można to monitorować i obniżyć poziom TSH, tylko najpierw trzeba wiedzieć o problemie. Dziewczyny, badajcie się!".

Od redakcji: 
Polskie Towarzystwo Ginekologiczne zaleca rytunowe oznaczanie stężenia TSH u  kobiet planujących ciążę.
Zdaniem polskich endokrynologów zaburzenia tarczycy ma ponad 20 proc. mieszkańców naszego kraju – przede wszystkim kobiety. Niedoczynność tarczycy może utrudniać zajście w ciążę (występują cykle bezowulacyjne, miesiączki są nieregularne) lub negatywnie wpływać na rozwój płodu. W pierwszym trymestrze ciąży, kiedy tarczyca płodu nie produkuje jeszcze hormonów, jedynym ich źródłem jest tarczyca matki. Dlatego tak ważne jest, by jeszcze przed zajściem w ciążę wykonać badanie hormonów tarczycy (z krwi) i określić poziom TSH. Dzięki temu można w porę dostarczyć organizmowi syntetyczny hormon– identyczny z naturalnym. Dawkę zawsze dobiera endokrynolog.

Przeczytaj także:







 
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (2)
avatar

Zuzik
Zuzik | 2017-02-21 16:50 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

mój wynik to 3,96 pewnie dlatego do tej pory nie było ciąży, za 1,5 miesiąca mam wizytę u endokrynologa

Odpowiedz

agata
agata | 2017-02-18 15:32 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

U mnie było bardzo podobnie tylko z innym hormonem! Niedoczynność tarczycy wykryto u mnie z 3 lata przed staraniem się o dziecko. W lipcu 2015r. z mężem przystąpiliśmy do "pracy". Wynik TSH idealny. Brałam kwas foliowy, zdrowy tryb życia itp. Po pół roku cisza. Miesiączki regularne to tym bardziej coś było nie tak. U mnie jak i u męża w rodzinie wszyscy płodni. Zaczęły pojawiać się dziwne myśli. Poszłam do ginekologa, przebadał mnie cytologia, USG było dobre. Nie zlecił innych badań. Ja uważałam, że jednak coś jest ciągle nie tak (ah ta intuicja), a on powiedział mi uwaga, że TO SĄ MOJE UROJENIA i jak przestanę myśleć o dziecku to zajdę w ciążę. Ta wizyta strasznie mnie przygnębiła. Dalej się staraliśmy, ale ja to wszystko gdzieś wypierałam z głowy. I tak minęło drugie pół roku. Poszłam do mojej cudownej pani endokrynolog, bo kończyły mi się leki. Ona wiedziała o moich staraniach i ją to dziwiło, że nic nie wychodzi. Po tym co jej powiedziałam o ostatniej wizycie u ginekologa, dała mi długą listę hormonów, które mam natychmiast przebadać. Po 3 tygodniach byłam z powrotem u niej w gabinecie i diagnoza, hiperprolaktynemia! Od razu przepisała mi Bromergon i po dwóch miesiącach pojawiły się 2 kreski :) Zawinił lekarz ginekolog, olał sprawę, miał to gdzieś. Straciłam rok na coś co było tak proste do uregulowania. Na szczęście trafiłam na zaangażowaną panią doktor. Także najlepiej przed staraniami przebadać hormony lub po pół roku od starań. Czasami możemy sobie naprawdę oszczędzić stresu i nerwów.

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?