Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Twoje stare dziecko

Rodzice małych dzieci – określenie to często słyszę w rozmowach, debatach, audycjach w mediach. My, takowi rodzice, przeważnie prezentowani jesteśmy jako grupa, której należy się natychmiastowa pomoc. Tymczasem mój genialny tata – Daniel – jest rodzicem starego dziecka. Czyli mnie. Rodzic nie przestaje być rodzicem tylko dlatego, że jego dziecko już nie sika w majtasy, a bóle ząbkowania zastąpiły bóle kręgosłupa. Dzieci stare nie potrzebują zmiany pieluch tylko akupunktury, coachingu i porad, jak zrzucić trzecią brodę. Czyż rodzic starego dziecka nie zasługuje na czulszą opiekę państwa, na większą ilość poradników, pism parentingowych i kursów niż rodzic, którego dziecko jest niemowlakiem? Niemowlak jeszcze nie gra w kasynach, nie studiuje na Sorbonie w drogawym Paryżu, nie wyprowadził się do własnego mieszkanka, które to mieszkanko z miesiąca na miesiąc jest droższe, gdyż zadłużone we frankach szwajcarskich. Przedszkolak, co prawda, może spaść z huśtawki, ale za to maturzysta może wytatuować sobie oba pośladki. Trzylatka może mieć fatalny gust i nosić torebkę z Haną Montaną, ale to małe miki. Ta sama dziewczynka za chwilę będzie studentką i może cały majątek rodziców oddać za pomocą przelewu internetowego związkowcom z kopalni Bełchatów.

Ponieważ nie zdarzyło mi się być buddystką w stanie katatonicznego wyluzowania, od zawsze zżerała mnie ciekawość co do losów mojego rodzicielstwa.
Gdy Kubuś był nierozpoznawalnym paprochem na zdjęciu USG, ciekawiło mnie, dlaczego ja widzę paproch, a drudzy cenne życie. Czy ten paproch będzie miał własną osobowość, czy może po swej prababci stanie się nałogowym palaczem albo po tacie będzie interesował się fotografią? Nic z tych rzeczy, na razie. W sali porodowej, gdy spojrzałam na niego i wydał mi się podobnie brzydki, jak pozostałe dzieci, zastanawiałam się, czy kiedykolwiek wyładnieje na tyle, bym uznała go za przystojnego. Udało się. Gdy Kuba miał dwa lata, z utęsknieniem czekałam na fazę edypalną. Kiedy wreszcie ktoś uzna mnie za atrakcyjniejszą od taty Kuby i będzie się mną zachwycał? Freud obiecywał, do jasnej ciasnej, że faza edypalna musi się włączyć. Faza, owszem, była, Kuba powiedział mi, że jestem „najpiękniejszą mamusią na świecie“, ale tylko raz i był wtedy przejedzony lodami. Przereklamowane.

Niezdrowa ciekawość będzie zżerać mnie jeszcze latami! Przecież teraz rodzice i ich dzieci żyją dłużej niż sto lat temu. Moja starość, o ile los będzie łaskawy a triki farmaceutyczne skuteczne, może zacząć się po osiemdziesiątce. Czy mój syn będzie nadal wydawał mi się ślicznym chłopcem, gdy ja będę kuśtykać na sztucznym biodrze? Czy będę nadal cieszyć się na spotkania z nim, czy może będziemy mieli po prostu siebie dość? Można znudzić się żoną, można pewnie znudzić się synem. Może kompletnie znikniemy ze swego życia. Ja jako prezeska kilku rad nadzorczych w Luksemburgu (ha,ha), a on nieodpowiedzialny ojciec rozsianych po świecie dzieci. Istnieje też możliwość, że Kuba stanie się sławną drag queen występującą od Żyrardowa po Londyn.

Dzisiejsze „młode matki“ będą staruszkami, od których państwo będzie oczekiwało pracy. Będziemy matkami starych dzieci. Firmy nie będą nam pomagały, bo pomaga się rodzicom małych dzieci. Wieczorami nie będziemy pędziły zwolnić niani, ale za to będziemy gnać na spotkanie z geriatrą. Obecnie Kubuś jest jeszcze obywatelem niekaranym, skarbówka go nie poszukuje i to mnie cieszy. Bo mnie cieszą małe rzeczy. Liczę, że tak będę mieć jako stara mama. Choć Kubuś będzie już wtedy dużym mężczyzną.


Tekst: Agata Passent/Syndykat Autorów.
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?