Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Ty czy ja

Matka nie wraca ranki, wieczory, a ty czujesz się jak połączenie sprzątacza, kucharza i opiekuna do dzieci? Połowę czasu spędzasz w kucki z mokrą ścierką w ręce. Przez drugą połowę starasz się w sposób odpowiedzialny i twórczy zajmować dziećmi. Trzecią połowę czasu próbujesz wykorzystać, by przeczytać choć jeden artykuł w gazecie. Ojej, nie ma trzeciej połowy. Tymczasem kumpel w pracy wygłaszał ostatnio peany o ośmiusetstronicowej „Historii Europy powojennej” pióra Toniego Judta. No tak, kumpel jest singlem i gejem, to może sobie pozwolić na osiemset stron plus codzienną grę w tenisa.

Utrzymanie jako takiego ładu w domu jest wyczynem na miarę górskich etapów wyścigu Tour de France. Odwracasz się na chwilę, aby wyciągnąć pieczonego kurczaka z pieca i gotowane cukinie z garnka. Kurczak ekologiczny, z targu, twoja matka podrzuciła. (Kurczaki czasem podrzuca, ale dwójki dzieci to nie da sobie podrzucić nawet na weekend. A tak marzyła o wnukach. Zapowiadała nawet, że jeden z pokoi w swej posiadłości przerobi na pokoik dla wnuków). Kurcze, dlaczego żona jeszcze nie wraca z tego szkolenia?! Jakie to nie≠sprawiedliwe, ona się doszkala na wy≠jeździe, a ty masz swoją firmę, więc nikt jakoś ciebie nie doszkala.

Czas na obiad, dzieci do stołu. Kurczak pachnie ziołami, duma cię rozpiera. Ojej, zapomniałeś, że młodszy zawodnik jeszcze nie ma zębów. Starsze dziecko wcina kurczaka, a mały zrzuca obiad z krzesełka? Jednak słoiczek wyciągamy z szafki, a na deser bananem się go dopchnie. Połowa banana ląduje na twoim krześle do pracy. Obok wysuszonej na wiór skóry żółtego sera porzuconej tam przez starsze dziecko przy śniadaniu...

Po dwóch dniach małżonka wraca ze szkolenia. Ona sama zdaje się być mniej upragniona niż jej powrót. Gdy tylko się pojawia, ty niczym lukstorpeda wylatujesz z domu. Choćby pospacerować, pojeździć autem, popracować w ciszy. Teraz tobie należy się czas dla siebie. Czas dla siebie czy na pracę?

W momencie, gdy pojawiają się dzieci, pojawia się natychmiast pytanie o to, które z rodziców poświęca się bardziej.
Arytmetyka poświęcenia to nauka, którą zapomniano dopisać do przedmiotów obowiązkowych na maturze. Czy potrafisz rezygnować z siebie i nie oczekiwać w zamian zbyt wiele? Nie wypominać poświęcenia dzieciom, teściowej, mężowi? Czy potrafisz walczyć o siebie, zamiast odgrywać ofiarę?


Tekst: Agata Passent/Syndykat Autorów.
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?