Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Monika Dawidowicz, autorka bloga Mobloguje – wywiad z blogerką

| 02.09.2014, aktualizacja: 02.09.2014 | 0

Kiedy wchodzę na blog Moniki to zanurzam się w zupełnie inny świat: nasycony kolorami, nieśpieszny, blisko związany z naturą. Takie też jest jej macierzyństwo – oparte na intuicji i radości, a nie radach z poradników. Przeczytajcie rozmowę z nią!

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(2)
Monika Dawidowicz blogerka
fot. mat. prasowe

Szerokie spodnie w kwiatki i aparat w ręku?– jeśli spotkacie na ulicy Wrocławia taką dziewczynę, to możecie być prawie pewni, że to Monika Dawidowicz, autorka bloga Mobloguje.pl. Jeśli jeszcze będzie miała w chuście słodkiego malucha, możecie już pozbyć się wszystkich wątpliwości – to na pewno ona.  

Kiedy wchodzę na jej bloga, wchodzę w zupełnie inny świat: dużo bardziej niż w realu nasycony kolorami i światłem. Monika sama o sobie pisze, że jest baczną obserwatorką i pasjonatką fotografii, nic więc dziwnego, że dużo miejsca na blogu zajmują zdjęcia: synka, krajobrazu (gdzie ona znajduje takie miejsca?!) i samej Moniki. Choć uwielbia kulturę miejską – na bloga warto zaglądać m.in. po to, by dowiedzieć się, co warto zobaczyć i jaką książkę przeczytać – to na zdjęciach wyraźnie widać, że ciągnie ją do natury.

Natura to też słowo-klucz, jeśli chodzi o jej bloga. Jego dużą część (kto wie, czy nie największą) zajmują wpisy o życiu blisko natury i w szacunku do środowiska. Monika od kilku lat jest wegetarianką, co dla niej oznacza nie tylko styl jedzenia, ale też wybory zakupowe: ekologiczne kosmetyki i ubrania. Naturalne jest też dla niej macierzyństwo: którego podstawą jest intuicja i radość z bycia mamą.

Odwiedźcie ją na jej blogu: Mobloguje.pl – polecam!

Zaczęłaś pisać blog rok temu, kiedy byłaś w połowie ciąży – czemu właśnie wtedy? Ciąża nastraja do pisania?

Pisałam od zawsze – opowiadania, artykuły, teksty użytkowe do pracy. O sprawach osobistych i emocjach pisałam w pamiętnikach. Blog jednak powstał trochę z… nadmiaru czasu. Pod koniec ciąży wylądowałam na zwolnieniu lekarskim i nagle moja doba bardzo się wydłużyła. Któregoś dnia usiadłam więc i napisałam pierwszą notkę. Nie miałam większego planu, pisałam na zasadzie: „zobaczę, co z tego wyjdzie”. Nie wiedziałam, czy się wciągnę, czy będzie mi chciało pisać regularnie.

Nie piszesz codziennie, bywa, że robisz przerwy nawet tygodniowe.

Na początku miałam ciśnienie, żeby pisać codziennie, a nawet kilka razy dziennie. Wpadłam wtedy w taką blogerską pułapkę, kiedy piszesz i co chwilę sprawdzasz, czy już ktoś przeczytał, skomentował. Na szczęście szybko się z niej wydostałam. Zaczęłam się zastanawiać, w imię czego piszę tego bloga. Skończyłam wtedy z postami-zapchajdziurami, a po kilku miesiącach w ogóle zrobiłam czystkę na blogu i pousuwałam te wpisy, które według mnie były bez żadnej wartości.

Często oprócz wpisu zamieszczasz kilka zdjęć, dlaczego?

Bo do mnie obraz często przemawia silniej niż tekst – i myślę, że tak ma wiele ludzi, bo moje wpisy zdjęciowe są często komentowane.  Uwielbiam robić zdjęcia, przeglądać je, układać w historie. To nie są dla mnie tylko ładne obrazki, zawsze staram się nimi coś powiedzieć.

Twój blog nie jest wyłącznie blogiem macierzyńskim, prawda?

Na pewno nie. Oczywiście piszę o macierzyństwie, bo jestem mamą, więc wiele rzeczy postrzegam przez pryzmat macierzyństwa, ale staram się, żeby pisać „ja i moje dziecko” a nie: „moje dziecko i ja”. Niby prawie to samo, ale dla mnie różnica jest znacząca. Chociaż moje dziecko jest jeszcze bardzo malutkie, to nie czuję się upoważniona, żeby eksploatować jego temat: co zjadło, ile razy zrobiło kupkę, co zrobiło zabawnego. Wolę pisać raczej o swoich doświadczeniach, inspirować inne mamy, by nie zatraciły się wyłącznie w byciu mamą.

Czytaj felieton Moniki Dawidowicz: Macierzyństwo, które nakręca do działania – specjalnie dla Babyonline!
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (0)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?