Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

Tym mamom zazdrościmy

| 15.03.2016, aktualizacja: 15.03.2016 | 1

Zasada nr 1 każdej mamy powinna brzmieć "nie porównuj" – siebie do innych mam, a swojego dziecka do innych dzieci. Ale wiadomo, że czasami się nie da.

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(1)
mama i dziecko aniołki
fot. fotolia.com
Trudno się im nie przyglądać, kiedy młodzi rodzice spędzają tyle czasu z innymi rodzicami i ich dziećmi. Tak samo, jak trawa jest zawsze bardziej zielona gdzie indziej, tak tamte dzieci często wydają się grzeczniejsze. Tu pojawia się pytanie – czy to faktycznie dziecko jest grzeczniejsze, czy jego rodzice lepiej sobie z nim radzą, niż ja z moim? 

Dlaczego, mimo najlepszych starań, czasami mam problemy z najprostszymi rzeczami, np. zrobieniem zakupów z dzieckiem? To zresztą nie jedyny przypadek, kiedy inne dzieci wydają się wcieleniem spokoju, podczas, gdy moje dzieci nie są w stanie spokojnie spędzić jednej sekundy. Wraz z pojawieniem się dzieci większość mam nagle zaczyna doceniać tak błahe rzeczy, jak możliwość zamknięcia drzwi do łazienki czy spokojne przejście z punktu A do punktu B. Jednak są wśród nas takie szczęściary, którym urodzenie dzieci jakby nie wywróciło życia do góry nogami. Zazdroszczę tym mamom, które...

Mogą zabrać dziecko na zakupy

Żadne z moich dzieci nie jest w stanie wysiedzieć spokojnie w sklepowym wózku. Cierpliwość kończy im się średnio po minucie, a mi zaraz potem. Sklep spożywczy (i każdy inny też) działa na nich jak potężny impuls wyzwalający najdziksze swawole. Tymczasem mama w sąsiedniej alejce spokojnie spaceruje ze swoim dwulatkiem, który nie zrzuca niczego z półek, nie wyrywa się ani nie wrzeszczy. To dziecko po prostu spokojnie siedzi i czeka, aż mama zrobi zakupy. Jak ona to robi? 

Mają dzieci, które dają się trzymać za rękę

To prawdziwe ułatwienie dla rodzica, jeśli może zabrać gdzieś swoje dziecko, a ono słucha. Nie ucieka. Idzie razem z rodzicem. Za rączkę. Dałabym się pokroić za taką funkcję u któregoś z moich dzieci. Kiedy przejście 200 m do najbliższej apteki zamienia się w półgodzinną przeprawę, łaskawym okiem zaczynam patrzeć na rodziców, którzy trzymają swoje dzieci na smyczy.

Mają dzieci, które się czeszą i myją zęby

Albo przynajmniej dają się uczesać, a nie uciekają z krzykiem na widok grzebienia. Ile wybiegów trzeba potem stosować, żeby pozbyć się kołtuna na głowie! 

Mają dzieci, które normalnie jedzą

Tak, są takie dzieci, które można posadzić w krzesełku i spokojnie nakarmić. Takie dzieci, które nie rzucają się na jedzenie, jakby nie widziały go od miesiąca, ani nie grymaszą przy każdej potrawie. Matki tych dzieci powinny dziękować niebiosom za łaskawy los. Ile z nas nie jest w stanie normalnie nakarmić swojego dziecka? Ile matek się poddało i w rezygnacji przystało na dietę składającą się wyłącznie z parówek albo słodkiego serka?  

Mają dzieci, które potrafią skądś wyjść

Bez awantury opuszczają dom znajomych, kawiarnię, sklep, plac zabaw (zadanie z gwiazdką!). To szczególnie trudny punkt, zważywszy na to, że małe dziecko nie rozumie czasu przyszłego ("przyjdziemy tu jeszcze raz w przyszłym tygodniu"). Matki, które nie muszą powtarzać po sto razy "za 5 minut wychodzimy, za minutę wychodzimy, już wychodzimy..." są wybrankami losu. Przeciętna matka musi stoczyć małą walkę o to, żeby dziecko było łaskawe opuścić lokal. A kiedy nałoży mu w końcu buciki i zapakuje dziecko do wózka/samochodu/tramwaju, zazwyczaj jest już mocno wkurzona. Żadna z nas nie wyobrażała sobie , że tak to będzie wyglądać. A jednak...

Skąd się biorą takie dzieci? I skąd się biorą takie mamy?  

Czytaj też:
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (1)
avatar

T.
T. | 2016-04-04 21:05 Zgłoś komentarzZgłoś komentarz do moderacji

ja mam dwójkę aniołków i są to chłopcy ! :D wiem, że jestem szczęściarą i doceniam to :)

Odpowiedz
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?