Babyonline.pl
 
 
Rozwiń menu

U cioci na imieninach - felieton czytelniczki

| 30.12.2014, aktualizacja: 30.12.2014 | 0

Na imieninach u cioci Jadzi zebrała się cała rodzina. Wszyscy z zainteresowaniem oglądali naszego półtorarocznego jedynaka Ignasia. – Jaki słodziak – zachwycała się ciocia Jadzia. – Podobny do tatusia. I pewnie taki zdolny jak tatuś. Na pewno gdy dorośnie, będzie architektem. Ignasiu, zbudujemy zamek z klocków?

separator
Wyślij e-mailem
separator
Oceń :
(2)
Mama pisze felieton
fot. Fotolia
Na imieninach u cioci Jadzi zebrała się cała rodzina. Wszyscy z zainteresowaniem oglądali naszego półtorarocznego jedynaka Ignasia. – Jaki słodziak – zachwycała się ciocia Jadzia. – Podobny do tatusia. I pewnie taki zdolny jak tatuś. Na pewno gdy dorośnie, będzie architektem. Ignasiu, zbudujemy zamek z klocków?

Ignaś nie był zainteresowany budowaniem, tylko rzucaniem. Złapał do rączki największy klocek i rzucił nim cioci Jadzi prosto w nos.
– Widzisz, Jadziu, Ignaś nie chce być architektem – przekonywał wujek Marek. – Wyrośnie z niego elektryk. Dziecko nie może oczu oderwać od telewizora. Masz pilocika, pobaw się.

Ignaś obejrzał pilota i zaczął z zapałem przerzucać kanały. Nieoczekiwanie z ekranu zaryczał dinozaur. Ignaś skrzywił się, a potem rozpłakał tak głośno, że wszyscy umilkli.
– Wiem, Ignasiu, ty nie chcesz być ani architektem, ani elektrykiem, tylko lekarzem – niespodziewanie zagadnęła do maluszka babcia. – Żeby leczyć całą rodzinę, a w pierwszej kolejności babcię, która ma mnóstwo chorób: nadciśnienie, bóle kręgosłupa i ciągłe migreny. Ignasiu, będziesz lekarzem? Masz tu łyżeczkę, włożysz babci do buzi i obejrzysz migdałki…

Ignaś złapał łyżeczkę i zaczął nią głośno uderzać o blat stołu. Migreny babci powróciły. Łyżeczka trafiła na szklankę, która rozbiła się w drobny mak. Ignaś znowu się skrzywił i znowu zaczął głośno płakać. Wzięłam mojego skarbusia na kolana i próbowałam go uspokoić.

– Kochani – musiałam w końcu zabrać głos. – Nieważne, kim będzie nasz Ignaś. Może być, kim tylko zechce, byleby był szczęśliwy i zadowolony. O niczym innym nie marzę.
Ignaś się rozpromienił, a cała rodzina jakby uspokoiła.
– I nie planujmy mu życia, bo tak mądre dziecko spokojnie pokieruje nim samo – przekonywałam.

Do domu jechaliśmy taksówką. Utrudzony planami rodziny Ignaś szybko zasnął.
– Jakie spokojne dziecko – zauważył taksówkarz. – Widać, że lubi jazdę samochodem. Na pewno będzie taksówkarzem…
Hmmm... Spojrzeliśmy z mężem na naszego aniołka i tylko uśmiechnęliśmy się do siebie. 

Felieton nagrodzony w „Twoim Dziecku”, nr 12/2014
Zobacz zasady Konkursu na Felieton  w miesięczniku „Twoje Dziecko”
separator
Wyślij e-mailem
separator separator
Komentarze (0)
avatar
X

Logowanie

avatar

Nie masz jeszcze konta ?

Zarejestruj się




Zapomniałeś hasła?